Prawda o „Riese” – badania

Nad "uskokiem" w sztolni nr 1 w Osówce (fot. PJ)

Nad „uskokiem” w sztolni nr 1 w Osówce (fot. PJ)

„Dochodząc do tego miejsca (tzw. „uskoku”) – które w momencie uruchomiania trasy niestety przysypano tonami skałek i kamieni – świadek widział stalowe drzwi zaopatrzone w system przycisków  w kasetonach znajdujących się obok i kręte betonowe schody prowadzące gdzieś w dół w mroczną czeluść. Poszli w głąb, ale z jedną małą kieszonkową latarką bali się długo przebywać pod ziemią. Gdy na niższym poziomie zobaczyli betonową halę, wrócili do wyjścia. „ 1

Przypomnę tylko, że odstrzał nakładu dzielącego dwa poziomy nastąpił w latach 44-45.. Więc skoro wtedy był za słaby by zasypać to wejście za uskokiem, to pytam kto je następnie wiele lat po wojnie tak zasypał i SKĄD wziął na to dodatkowe kilkadziesiąt ton  gruzowiska ?! Teraz sami widzicie jak bardzo relacja ta jest prawdziwa… Przypomina mi te o sztolni nr 3 na Gontowej (patrz wpis.) gdzie świadkowie zeznawali z osobna, że jest ona całkowicie ukończona betonem, że ukończona jest cegłą, że ma 2km długości, że posiada lampy w stropie i szła tam produkcja, że są tam ukryte skarby.. itd. Oczywiście teraz gdy jest eksplorowana „prawdziwość” tych przekazów wychodzi na jaw (niczym szydło z wora). Pytanie tylko czy kogoś to chociaż w niewielkim stopniu wyleczy na tyle, że walnie pięścią w stół i powie „dosyć mam tego kitu !”  ?? Ja osobiście wątpię.

Zdjęcie rysunku przedstawiającego przekrój przez „Uskok” wraz z sugestią dalszych korytarzy ! (źródło: Mariusz Aniszewski – Piotr Zagórski (foto), Podziemny Świat Gór Sowich, Kraków 2006, s.104 (fot.PJ)

Zdjęcie rysunku przedstawiającego przekrój przez „Uskok” wraz z sugestią dalszych korytarzy ! (źródło: Mariusz Aniszewski – Piotr Zagórski (foto), Podziemny Świat Gór Sowich, Kraków 2006, s.104 (fot.PJ)

Zostanę przy „uskoku”. Naprawdę nie wiem czy tak sobie to wyobrażał Aniszewski, dając jako odpowiedź dla wsiąkającej wody poziomy korytarz za uskokiem (patrz. foto), jako przedłużenie sztolni nr 2.  Kąt upadu spągu wynosi około 5°, jeżeli nawet wpadająca tam woda przez jakiś czas nie znalazła by odpływu przez zawalisko, to działo by się to do czasu aż lustro wody osiągnęłoby poziom szczelin przez które ta woda tam napływa. Wówczas wybijała by przez te same szczeliny, ponieważ strumień napływu jest bardzo malutki w stosunku do rozpiętości skumulowanej tych szczelin (a świadczy o tym fakt, że pod uskokiem jest praktycznie sucho, czyli wszystka woda tam wpływa). Rozumiałbym jeszcze gdyby zaproponował pionowe zejście szybem-klatką schodową w tym miejscu, ale tu rodzi się pytanie, kto wówczas normalny na umyśle odstrzeliłby nakład z pod poziomu górnego tak, by zasypało i zaklinowało głazami klatkę schodową łączącą poziomy środkowy z dolnym ? Jeżeli chcieli połączyć poziomy (a wszystko na to wskazuje) sztolni nr 1 ze sztolnią nr 2 w takim wypadku zrobiono by odstrzał kilka metrów dalej. To świadczy dobitnie o tym, że pod uskokiem nie ma żadnego zejścia w dół schodami.

Schemat uskoku w kompleksie Osówka (rys. PJ)

Schemat uskoku w kompleksie Osówka (rys. PJ)

Teraz na logikę: kto wyda pieniądze na zbadanie uskoku (trzeba opłacić wstrzymanie ruchu turystycznego, nająć ludzi, sprzęt, rozebrać podesty, wybrać setkę ton skały, w jakiś sposób wyciągnąć ze sztolni i następnie wywieźć na składowisko (to też kosztuje) – tylko po to by się okazało, że tam jest lita skała z jakimiś tam pęknięciami w które wpada woda ? Kto zaryzykuje taki koszt ? SGP miała potwierdzone czarno na białym odwiertami i kamerą, że w Soboniu za zawałem jest sztolnia długa i niezbadana, z jakąś tam zawartością złomu.. przypuszczam, że liczyli na więcej, na dalsze korytarze, być może była nadzieja na trasę turystyczną w takim przypadku, itp. jeżeli tak, to spudłowali. Tu zaś, jedyną przesłanką do inwestycji jest.. wsiąkająca woda grawitacyjnie w gruzowisko. Nie wiem czy kiedykolwiek ten uskok (no chyba, że zlikwidują tam trasę turystyczną) zostanie w pełni  empirycznie  zbadany. A takich miejsc  hipotetycznych w „Riese” jest na pęczki, jednak przesłanki są delikatnie mówiąc szklane, za szklane by podjąć się kosztownej weryfikacji. Pozostaje darmowa metoda którą opisałem poprzednim razem-  racjonalna ocena faktów.

Szukając racjonalnych rozwiązań przy „uskoku” warto mieć na uwadze, że Góry Sowie należą do typu zrębowego (szczeliny, spękania, uskoki), powstałe w wyniku wielokrotnej orogenezy. Inaczej mówiąc cała góra cieknie bo ma prawo cieknąć skoro istnieje tam niezliczona ilość naturalnych wchłonów. Pamiętam jak kiedyś  wlano do uskoku wodę zabarwioną deryluxem, po wielu tygodniach wypłynęła u kogoś na działce położonej daleko od kompleksu. Świadczy to o tym, że system szczelinowy w Osówce jest naprawdę bardzo wielki. Był z tym z resztą duży problem podczas drążenia tam sztolni w czasie wojny, natrafiono na jedną z większych żył wodnych i sporo czasu zajęło zanim udało się to opanować. Dobrym przykładem jest też sztolnia nr 3. Kto w niej był ten widział ile tam jest cieków wodnych, woda sączy się gęsto z ociosów wypłukując obficie z górotworu fragmenty minerałów, związki żelaza i pirytu (który gdy wchodzi w reakcję z H2O daje taki brązowy kolor) oraz hematytu . Jako ciekawostkę dodam, że występuje tam też wypłukany węglan wapnia (z gnejsu !) w postaci licznych mlecznobiałych makaronowych mini stalaktytów, które Aniszewski ochrzcił sobie mianem „dziwne nacieki” 2 (sic.) 

Ostatnie partie chodnika głównego w sztolni nr 3 w Osówce (fot. Levy)

Ostatnie partie chodnika głównego w sztolni nr 3 w Osówce (fot. Levy)

Mam pytanie: kto z Was podjąłby się zbadania „uskoku” w Osówce od A do Z ? strzelam w ciemno, ze koszt wynosiłby pewnie nie mniej jak 30 tys. PLN (eksploracja plus wstrzymanie na ten czas trasy turystycznej). Niech każdy sobie na to pytanie teraz po cichu do siebie odpowie, czy wydałby swoje 30 tyś. zł na eksplorację „uskoku”.  Już macie odpowiedź ? Więc jeżeli nie zaryzykowalibyście w tym miejscu, to pytanie mam kolejne:  Na profesjonalne eksplorowanie terenowe jakiego obiektu i gdzie (mówimy o „Riese”) nie zawahalibyście się wydać bez porównania większą kwotę z nadzieją na sukces ??? Pytam dlatego, bo mam świadomość, że utopić pieniądze (swoje lub czyjeś ) jest b.łatwo w nieprzemyślanych działaniach eksploracyjnych.

Nacieki na ociosach w sztolni nr 3 w Osówce (fot. Levy)

Nacieki na ociosach w sztolni nr 3 w Osówce (fot. Levy)

Więc jeżeli ja miałbym wydać na ten cel naprawdę duże pieniądze, nie ważne czy moje czy od sponsora, to powiem szczerze, że nie widzę tak wartego ryzyka miejsca w „Riese”. Dodam, że pytam tu o miejsca nowe, a nie te już znane (nieprzebrane zawały w sztolniach itp.). Mówiąc  obiecujące miejsce w „Riese” , mam na myśli ewentualny ukryty kompleks, a nie 10 metrów sztolni w której nic nie ma – a której koszt odkopania znacznie przekraczałby wartość merytoryczną znaleziska. Osobna kwestia, że choćby nie wiem jakie pieniądze były na ten cel, nikt nie jest w stanie odnaleźć ukrytego wykończonego kompleksu (tzw. mityczne „centrum”), który po prostu nie istnieje. Ten kompleks jest tak samo według mnie prawdziwy, jak mogiły 20 tyś więźniów w Górach Sowich, tak samo prawdziwy jak to, że ilość betonu w „Riese” się nie zgadza (a zgadza się dokładnie) itd. itp.

Co do tej pory oficjalnie odkopano w „Riese” ? udrożniono jedynie pewne fragmenty w znanych od czasów wojny sztolniach. Ich liczba wciąż pozostaje nie zmieniona, czy ktoś ma ochotę wydać gigantyczne pieniądze za które można byłoby wyżywić mały kraj, na badania terenowe bo komuś tam psychika przekręciła się w głowie na plecy skutkiem czego wymyśla wciąż nowe mity i bzdury mówiące, że tu i tu na pewno coś jest (solidna przesłanka, nie ma co..) ?? Rozumiałbym to gdyby w archiwach odnaleziono dokument i dokładne mapy terenowe z zaznaczonym ukrytym kompleksem wielkości Osówki czy Włodarza – wtedy są podstawy do rozważań nad taką poważną kosztowną akcją terenową. Jednak wydawać pieniądze (ogromne dodam) na bazie takich szklanych przesłanek  jak wsiąkająca w szczeliny skalne woda, itp. ?? Osobiście w porównaniu wolałbym tę kwotę przeznaczyć na cel charytatywny a mitomanom pokazałbym palec ,by takim samym swoim popukali się mocno w łeb.

Do niektórych to już dotarło, i już nie rozprawiają na temat mitów „Riese” jakoby to była najświętsza prawda. Nabrali wody w usta, i dobrze. Teraz rozprawiają na temat tego kto w tamtych czasach sprzedał komu i za ile sygnet, lub kto pracował w obozie a kto czuł się w nim jak w kurorcie, oraz kto kogo szpiegował w tamtym czasie i dlaczego. Nie będę skromny, czuję w tym swój wkład. Jeżeli jednemu (przynajmniej) mitomanowi udało mi się otworzyć oczy, to już uważam to za mój duży sukces.  Nie twierdzę, że temat „Riese” nie jest ciekawy, zawiera sporo realnych zagadek, które wymagają trzeźwego spojrzenia i nieco wysiłku, żeby je rozwikłać. Sam nad tym pracuję(np. Gontowa), śledzę wydarzenia, więc wpisy z tej tematyki będą się co jakiś czas na tym blogu pojawiać.

PRZYPISY:

1 Dariusz Garba, Tajny projekt III Rzeszy FHQu „RIESE”, Kraków 2012, s. 334-335 

Mariusz Aniszewski – Piotr Zagórski (foto), Podziemny Świat Gór Sowich, Kraków 2006, s. 280

Autor: Paweł Jeżewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *