Echa survivalu

Na pustyni (Sahara)

Na pustyni (Sahara)

Jedna z definicji survivalu mówi, że jest to rodzaj aktywności człowieka skierowanej na gromadzenie wiedzy i umiejętności związanych z przetrwaniem w warunkach ekstremalnych (źródło: wikipedia). Z drugiej strony survival oznacza przetrwanie, wiec skoro mowa o przetrwaniu to jak może nie odbyć się w sytuacji poważnego zagrożenia życia ? (widzieliście film pt. ”Przetrwanie” z  Liam Neesonem ?? ). Powyższa definicja jednak bardzo podpasowała i zdaje się być świetnym wytłumaczeniem dla ludzi chodzących do lasu z ketchupem i kiełbasą, z menażką, śpiworem i karimatą (itd.) na zwykły biwak (według nich survival), gromadzić wiedzę i umiejętności, siebie za to nazywając  „survivalowcami”. Należy rozgraniczyć czy survival to jedynie trening czy zaistniała sytuacja w której podejmuje się zespół działań mających na celu ratowania swojego życia ? Czy bokser zawodowy to ktoś kto bije tylko w worek treningowy w szopie na siano, czy zawodnik, który notorycznie wchodzi do ringu i leje po mordzie rywala. „Survivalowcy” jak podejrzewam w większości nigdy nie byli (świadomie lub nie) ani razu w sytuacji survivalowej (przetrwania) – w każdym razie w internecie na próżno szukałem takiej relacji.

Na pustyni (Sahara)

Na pustyni (Sahara)

Sceneria może być różna: bezludna wyspa, pustynia, Syberia, wysokie góry itd. W każdym razie, musi zaistnieć realne zagrożenie życia ! Ja np. spędziłem na pustyni 10 dni. Spałem na piachu, jadłem na piachu, przeszedłem łącznie pieszo około 250 km Tunezyjskiej Sahary. Czy to był Survival ? NIE ! A dodam, że podczas tych 10 dni próbowałem tam dla zabawy (treningu ?) różnych „sztuczek” , które widziałem wcześniej w bzdurnych programach o sztuce przetrwania. Te „sztuczki” miały na celu ułatwić np. pozyskanie wody, ochronę przed słońcem, gromadzenie zapasów itd. Czy to był survival ? NIE był ! Ja nie walczyłem o przeżycie, ja miałem tam zapewnioną wodę, żywność, opiekę Nomadów i lidera grupy, itd.. Survival to byłby, gdybyśmy tam np. na tej pustyni pobłądzili… (ale wtedy ten wpis na 99,9 % by się tu nie ukazał, opisałem to w art. pt. „pustynny survival”). Jednak według tej powyższej def. ja byłem tam na pustyni na survivalu ponieważ trenowałem tam techniki przetrwania na wypadek gdybym pobłądził i musiał walczyć o przetrwanie. Nonsens. To albo jestem na survivalu (walczę o przeżycie) albo trenuję do survivalu (na wypadek gdybym kiedyś znalazł się w krytycznej sytuacji).

Nurkowanie pod lodem

Nurkowanie pod lodem

Biorąc „tę” definicję na chwilę za jedyną właściwą,  to skoro ja chodzę po wysokich górach (w tym najwyższych na świecie – objętych tzw. „Koroną Ziemi”), uprawiam taternictwo jaskiniowe (trenuje techniki linowe, wspinaczkowe), chodzę po pustyniach, nurkuję ekstremalnie w zamarzniętych  akwenach, itd. to jednocześnie jestem niezły wszechstronny survival-man ; -) bo stale doskonale się w tym jak że trudnym terenie i przez to nie będę już taki bezradny jak totalny żółtodziób w przypadku gdyby coś poszło nie tak..  Być może, ale to jeszcze nie jest survival. Sytuacja survivalowa rozpatrując np. góry, zaistniała np. na Broad Peak.. to był survival.

Podczas wchodzenia na Śnieżnik (1425 m.n.p.m.)

Podczas wchodzenia na Śnieżnik (1425 m.n.p.m.)

Podam kolejny przykład: Pamiętam nie tak dawno zdobywałem Elbrus (5642 m.n.p.m.) , pogoda w pewnym momencie podczas ataku szczytowego nam tak brzydko mówiąc dupła, że zrobiło się naprawdę nie wesoło. Z tej góry gdybym miał wtedy schodzić bez wynajętej wcześniej rosyjskiej ekipy lokalnych przewodników (patrz wpis pt. „Elbrus zdobyty !”) to prawdopodobnie pożegnał bym się z życiem. Jednak podjąłbym walkę mimo to i wtedy byłby to survival. Pamiętam z kolei jak byłem z kolegą bardzo dobrze zaznajomionym w terenie w masywie Śnieżnika (wejście na szczyt, zaledwie 1425 m.n.p.m.) a pogoda mimo to uniemożliwiła nam celne dodarcie ze szczytu do tzw. „słonia” i to on sam podjął decyzję by nie iść dalej „na ślepo”. Oczywiście warunki były trudne (bardzo gęsta mgła, lodowaty wiatr, brak widocznych punktów odniesienia, głęboki śnieg), nie ma tego jednak nawet co porównywać z tym „piekłem” jakie mnie później spotkało na Ebrusie ( i to na 5642 m.n.pm. gdzie tlenu już jest naprawdę mało a organizm jest wyczerpany samym wejściem na szczyt !). Czy wejście na Śnieżnik to był „survival” ?? NIE, trening w trudnych warunkach tak, ale survival nie ! Jednak według kryteriów niektórych ludzi chodzących do lasu  na „survival” w lecie z całą kuchnią polową i kurczakiem przygotowanym do rożna (aż mnie brzuch boli ze śmiechu), w ten sposób kultywując „definicję”, jak najbardziej tak. Znamienne jest też to, że tacy przeważnie są ubrani od stóp do głowy w moro-panterki jakby na jakąś wojnę szli (haha).

Bushcraft

Bushcraft

Warto się też zastanowić czy survival w ogóle można uprawiać, czyli tzw. chodzenie na survival.  Generalnie można, ponieważ istnieje możliwość świadomego pchania się w tarapaty. Osobiście odradzałbym tego typu praktyki, nie warto kusić losu. Doskonale do sytuacji ekstremalnych wynikłych losowo (odpukać) przygotować może uprawianie tzw. biwaków minimalistycznych, niektórych form bushcraftu, itp. ale to jeszcze nie jest survival (a niektórzy właśnie tak to nazywają, pewnie dlatego, że jako survival lepiej się sprzedaje: noże, menażki, buty..itd. haha). Kilka razy spróbowałem i do dziś kwestią dyskusji pozostaje czy to był świadomy survival czy minimalistyczny biwak w warunkach trudnych (patrz np. komentarze do poprzednich wpisów o tej tematyce). W każdym razie nie mam zamiaru tego praktykować więcej, innych też nie namawiam.

linki do poprzednich wpisów na blogu o tej tematyce:

http://pj-blog.pl/pj/?p=1446

http://pj-blog.pl/pj/?p=494

http://pj-blog.pl/pj/?p=750

http://pj-blog.pl/pj/?p=1805

Autor: Paweł Jeżewski

5 odpowiedzi na „Echa survivalu

  1. Mania pisze:

    Wszystko to co napisałeś oddaje to jak jest na prawdę.Większośc ludzi myli zwykły biwak z survivalem i bawią się w ”niby szkołę przetrwania”nie mając pojęcia co to prawdziwy survival.

  2. dannywilliams pisze:

    Dobrze to ująłeś w tym wpisie. Nie można uprawiać survivalu, można ew do survivalu się przygotowywać gdyby takowa sytuacja w życiu miała nastąpić. Dobry przykład podałeś prawdziwego survivalu który miał miejsce na Broad Peak aczkolwiek też ktoś mógłby się przyczepić że oni wiedzieli gdzie idą (czyli byli przygotowani fizycznie, mieli odpowiedni sprzęt i ubiór, nie znaleźli się tam przez przypadek itp. itd.)

  3. Wolf pisze:

    Lupus i co ty na to ? przecież survival jest twoja pasja 😀 czy survival takim jak tu przedstawiono go (zgodnie z prawdą) może być pasją ? I kto jest kretynem ?

  4. moczarmietek pisze:

    Podpisy pod zdjęciami w twoich poprzednich wpisach:
    „Na survivalu (01.2013)”
    „Na survivalu – będzie z tego dobra pochodnia.. (fot.JA) – 01.2013”
    „Na survivalu – jedna ze zbudowanych ze mnie pochodni w praktyce..(01.2013)”
    „Szałas z ostatniego survivalu („deszczowego”), widać jedyne wejście”
    Jak rozumiem twoje wyprawy do lasu mają wymiar ekstremalny, walczysz tam o przeżycie?
    BTW.
    Nie Broad Peek tylko Broad Peak.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Uważasz, że spędzenie lutowej nocy w lesie, na wyjątkowo mrozie, bez namiotu, bez śpiwora, karimaty , pałatki, folii NRC, odpowiednich ubrań , i bez niczego praktycznie.. nie ma wymiaru ekstremalnego ? Super.. Spróbuj więc tak może choćby dla zabawy zgrabiałymi z zimna rękoma zbudować stabilny szałas (bez sznurków) i rozpalić ognisko kiedy do koła wszystko jest oszronione i skute na maxa bardzo silnym mrozem.. pamiętaj, że w zimie szybko się ściemnia (nie masz czołówki ani żadnej innej !), temp. spada do -30 C – tak było w lutym w 2012 roku kiedy zamarzło ponad 60 osób. Tu nie trzeba wiele, temp. wcale nie musi być ujemna byś wpadł w głęboką hipotermię, a przy -30 C….Wystarczy, że zbyt słabo odizolujesz się od podłoża, źle postawisz ognisko, przygaśnie.. a Ty będziesz spał, i już się nie obudzisz. Mróz otępia, chce się spać, zwłaszcza jeżeli wcześniej nabiłeś kilometrów w głębokim śniegu i jesteś zmęczony. Ja uważam te wyjścia za jak najbardziej ekstremalne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *