Kryptonim „Ruediger”

rudigerObejrzałem jakiś czas temu film pt. „ Rudiger” zamieszczony na stronie http://www.sdgb.eu/?p=506 . Na tym filmie p.Tomasz Jurek prezes SDGB opowiada m.in. o istnieniu przepastnych niesamowicie długich podziemnych tunelach kolejowych idących pod całym Wałbrzychem, następnie jednym ciągiem idące aż na Ludwikowice Kłodzkie jak również z Wałbrzycha na Wrocław itd. itd… gdzie punktem centralnym mającym splatać te wszystkie tunele ma być tzw. centralny podziemny dworzec kolejowy wykonany właśnie pod Zamkiem Książ w Wałbrzychu, w ramach kryptonimu „Ruediger” . Wszystko to miało być rzekomo wykonane przez nazistów podczas II Wojny Światowej. Postanowiłem więc, że odniosę się merytorycznie do tego wątku tu na mojej stronie internetowej.

Jak powszechnie wiadomo, na prace przy budowie podziemnych tuneli kolejowych składa się rozwiercanie skał, wykonanie otworu, następnie wywiezienie gruzu i ziemi, dalej obmurowanie i wykończenie właściwego tunelu. Podczas budowy-drążenia tunelów przeszkadza zwykle brak powietrza oraz żyły wodne (może zdarzyć się tak, że przebita zostanie żyła wodna, która będzie dostarczała nawet 1500 m3 wody na godzinę i zatopi ludzi i sprzęt) jak również ciśnienie mas ziemi i skał, które zrywa drewniane belkowanie stropowe (dawniej tylko takiego używali) i gniecie mury oporowe jeżeli okażą się zbyt wąskie, i trzeba kłaść nowe-grubsze. Temperatura w tunelu to też problem po jakimś czasie (w miarę jak tunel stawał się coraz dłuższy) na skutek licznych wybuchów, prac świdrów, ciepłotę ciał ludzkich, itd. ilość stopni na termometrze nieznośnie wzrasta. To wszystko wpływa na czas wykonywanych robót i znacząco go wydłuża. Przy czym należy pamiętać, że nie można wrzucić na przodek więcej ludzi niż faktycznie można.

Dla przykładu: 5 lat i siedem miesięcy trwało drążenie (nie licząc czasu na prace wykończeniowe !) tunelu kolejowego Świętego Gotarda, który był budowany (bity jednocześnie z dwóch stron) w XIX wieku a tunel ten ma długość 15 km. Teraz porównując odległość z Wałbrzycha (od Zamku Książ) do Ludwikowic Kłodzkich wynosi blisko 30 km. Odległość od Zamku Książ do Wrocławia wynosi.. 60 km. itd.itd. Teraz gdyby tak zsumować wszystkie te długości tych „nitek” spod Zamku Książ o których p. T.Jurek mówi, że były wielce prawdopodobnie wykonane na różnych kierunkach w ramach kryptonimu Ruediger, to stanowiło by to łącznie około 100 km długości tuneli podziemnych kolejowych (same długości, a do liczenia kubatury należy brać jeszcze pod uwagę przekroje !). Do tego dochodzą głębokie wielopoziomowe szyby wentylacyjne (na tych trasach musiały by być i to niekiedy na 150 m i więcej..), a II Woja Św. trwała tylko 5 lat..przy czym prace w Wałbrzychu (podziemia pod Zamkiem Książ) rozpoczęto wykonywać dopiero w marcu 1944 roku.

Pozostaje również kwestia hałd urobku. Z takiej ilości podziemi o jakich mówi p.Tomasz Jurek (tunele kolejowe podziemne), były by one ogromne, można by rzec, że usypano by tym urobkiem drugie Góry Sowie. Niestety nie ma śladu po takich hałdach. Chyba, że urobek po prostu.. wyparował. Podejrzewam, że p.Tomek w końcu namierzy jakąś starą nieudokumentowaną sztolnię badawczą prowadzoną w poszukiwaniu złoża w jakimś zboczu góry i ogłosi, że tu zaczęto drążyć tunel w ramach „ruedigera” a „niestety” nic więcej już nie zdołano wykonać bo brakło czasu. Nie wiem czy tak będzie, w każdym razie takich podziemnych tuneli kolejowych o jakich mówi (ukończonych) nie znajdzie na pewno, bo nie można znaleźć czegoś co fizycznie nie ma (wg.mnie).

tzw. Mauzoleum w Wałbrzychu - pod nim również mają iść rzekomo te gigantyczne tunele kolejowe.. (fot. z arch. Paweł Jeżewski)

tzw. Mauzoleum w Wałbrzychu – pod nim również mają iść rzekomo te gigantyczne tunele kolejowe.. (fot. z arch. Paweł Jeżewski)

Oczywiście ja mam szacunek do pana Tomasza Jurka za to, że prowadzi badania starając się potwierdzić słuszność swoich przypuszczeń i przekonać nas do swoich racji. Nawet jeżeli ktoś odbiera go wg swoich przekonań jako tzw. eksploracyjnego Don Kichota to na pewno nie można o nim powiedzieć, że jest „badaczem” jedynie klepiącym w klawiaturę na jakimś tam darmowym blogu internetowym dla żebraków (w dodatku anonimowo, ukrywając swoją tożsamość ).

rudigerfhqOdnośnie samego kryptonimu Ruediger to nie twierdzę, że ta nazwa jest wyssana z palca (są dokumenty potwierdzające, że taki kryptonim był a czego dotyczył i gdzie to się znajduje to już inna para kaloszy), jednak takie tunele o których mówi pan Jurek.. dla mnie to jakaś abstrakcja, gdyby faktycznie naziści zamierzali budować takie gigantyczne tunele kolejowe pod ziemią (to musiało by być realizowane kosztem życia dziesiątek tysięcy więźniów !) było by to już niesamowite nazistowskie szaleństwo.

Autor: Paweł Jeżewski

8 odpowiedzi na „Kryptonim „Ruediger”

  1. Jusif pisze:

    Chociaż Tomasza Jurka nie znam osobiście, tylko z Internetu, to spodobało mi się określenie go jako Don Kichota „Riese”. Ale ma on wiarę i wciąż szuka, wiec życzę mu by znalazł i odniósł sukces.
    Zamiast krytyki wszystkich, z chęcią poczytałbym również o Twoim jakimś sukcesie czy w „Riese” czy też o zdobyciu kolejnej góry.

    Łatwo sprawdzić, że z Książa do Wrocka jest równe 60km a nie 100.
    W dokumencie o Ruedigerze nie wspomniałeś, że jest do niego mapka z zaznaczonymi tunelami.
    Szacuje się, że jedna ekipa mogła na dobę wykonać ok. 7 m tunelu. Czyli 10 ekip przez 200 dni wykona 14km.
    Może nie trzeba było bić wszystkich tuneli od nowa. Możliwe było wykorzystanie pokopalnianych chodników.
    Osobiście uważam za możliwe, bijąc nowe tunele i wykorzystując pokopalniane chodniki, że można było wjechać w tunel w okolicy „Riese” i przejeżdżając pod Wałbrzychem wyjechać z drugiej strony np. w okolicy Książa czy tunelu pod Ogorzelcem, ale czy aż we Wrocławiu. Znając odwieczne zamiłowanie Niemców do rycia w ziemi i przesuwając w czasie rozpoczęcie prac – to kto wie.
    Tobie i jemu życzę sukcesów.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Masz racje Jusifie, z Zamku Książ do Wrocławia w linii prostej będzie około 60 km, a nie 100km jak podałem (bez liczenia), mój błąd. Już poprawiłem. Natomiast jeżeli chodzi o Ridigera.. ja nigdy nie twierdziłem, że tu nie idzie o tunele, ale na pewno nie takie jak podaje p.Tomasz Jurek. Nie możliwe by takie gigantyczne tunele zostały wykonane podczas II Wojny Światowej (w tym czasie) bo nie zgadzają się na to daty, kubatura i metraż tuneli kolejowych który odpowiada akurat nie istniejącym z tego hałdom urobku (a przecież powinny być ogrooooomne, jednak nie ma ich, tak jak tych tajnych tuneli też nie ma..).

      Wykorzystanie po kopalnianych chodników ? te za srebrem i podobnym złożem były zbyt wąskie i krótkie, oraz położone zbyt wysoko (przede wszystkim). Te po węglówkach to jakiś nonsens, nie dość, że na okrągło musiały by chodzić pompy odwadniające to jeszcze jak sobie wyobrażasz ciągłe drgania jadących pociągów w przebudowanych kopalnianych chodnikach wysoko nasyconych CO2 ??? (szczególnie od strony Ludwikowic Kł). Pomijam już, że kopalniane chodniki swoim przebiegiem „liniowym” też nie specjalnie odpowiadają na podziemną linię, którą miałby jeździć pociąg..

      Na dobę jedna ekipa nie wykona 7 m.b. tunelu – wierzyć mi się nie chce. Więcej ekip na przodek nie wrzucisz niż możesz ich tam upchać, żeby jeden nie przeszkadzał drugiemu jednocześnie. Mogą być co najwyżej prace zmianowe i bicie tunelu z dwóch stron, ale tak robiono Gotarda i zajeło to 5 lat i siedem miesięcy zanim doszło do połączenia surowo bitych obu tuneli z dwóch stron (łączna długość to 15 km), a gdzie teraz czas na wykończeniówkę ?? a to było tylko 15 km, a jak sam widzisz, do Wrocławia z Książa masz już 60 km. Do Ludwikowic Kł. bez mała 30km. a lokalnie pod Wałbrzychem są kolejne tunele (wg. T.Jurka).

      O moich kolejnych sukcesach za jakiś czas będziesz mógł poczytać na tym blogu (w tym roku) – obiecuję.

      • honest71 pisze:

        Pawle tak się składa iż jestem górnikiem pracującym w przodku, nie zawsze jest to przodek węglowy (w nim łatwiej jest kopać) czasem jest to przodek udostępniający nowy pokład a wiec kopanie w skałach. Owszem nieco inne skały jak w Wałbrzychu, czy też w Górach Sowich.
        7mb chodnika na dobę? sądzę że daliby radę więcej…mimo że technologia nie była taka jak obecnie ( kombajn, przenośniki taśmowe czy zgrzebłowe). Dwie ekipy z dwóch stron to daje już 14 metrów wg Twoich obliczeń. Linię można podzielić na odcinki – 2 odcinki dają już 28 m na dobę. Licząc 10dni daje nam to 280m przy tylko 2 odcinkach – 4 przodki. Pozostaje jeszcze kwestia urobku. Część można faktycznie gdzieś wysypać, sądzę jednak że do betonowania nie przywożono kruszywa tylko wykorzystywano to co wykopano. Owszem, zgodzę się że wciąż tego jest o wiele za dużo… Sądzę że wywożono kruszywo do Wrocławia, w końcu twierdzę Wrocław trzeba było w jakiś sposób obsadzić wszelkiego typu umocnieniami, bunkrami. Budowano też jakąś autostradę (A4?).
        Odwodnienie? Żaden problem. Wystarczy zrobić odwierty do istniejących chodników kopalnianych poniżej i pompować wodę istniejącymi szybami kopalnianymi…
        Pozostaje kwestia gazów… na tym się nie znam. Ale biorąc temat nieco na chłopski rozum. Kopalnie istniały dużo wcześniej jak Pierwsza Wojna…jakoś je przewietrzano- prawda? Z drugiej zaś strony patrząc na np. metro to wyrobisko jest obetonowane,więc wpływ gazu ze skał jest albo niemożliwa ( tego nie wiem) albo ograniczona.
        Kto powiedział że dopiero w 1943 roku zaczęto cokolwiek budować? to były tereny niemieckie, przez Niemców kontrolowane. Mimo ustaleń po I wojnie Niemcy się zbroili.
        W 1930 w Ludwikowicach w „Wacławie” ginie ponad 150 górników, kopalnie zamykają…otwiera się ją w 1935r. i….wydobycie idzie. Po wojnie kopalnia znów zamknięta…ale ostatnio Australijczyk polskiego pochodzenia dostaje koncesje na odwierty ( 5 sztuk). Po co?
        A więc i w Wałbrzychu (Waldenburgu) być może długo przed wojną jakieś prace czyniono w tym kierunku.
        Takie są moje teorie- oczywiście tylko teorie…

        • Paweł Jeżewski pisze:

          Nie praktykowano głębokich chodników podziemnych gdzie stale musiały by pracować baterie pomp wodnych. Przeanalizuj podziemne fabryki i kwatery z czasow II Wojny Światowej. Ja osobiście nie znam przypadku umieszczenia FHQu w głebokich na setki metrów kopalniach węglowych. Nie znam też przypadku żeby gdzieś tak głęboko umieszczono fabryke zbrojeniową. Wszystko w skałach powyżej poziomu gruntu i odpływ grawitacyjny. Z tunelami było tak samo. Pierwsze słyszę żeby istniejące tunele gdzie kolwiek odwadniano poprzez stare wyrobiska weglowe znajdujące sie pod nimi (jaki szczęśliwy to musiałby być zbieg okoliczności w dodatku, że pod górą pod którą biegnie tunel akurat równolegle biegnie chodnik kopalniany ;D), ale fantazje to Ty masz 😉

          pozdrawiam serdecznie,
          Paweł J.

  2. Danny Williams pisze:

    No cóż, zastanawia mnie (po raz kolejny) taka sytuacja, że aby nie zostać zapomnianym i żeby ciągle o kimś mówiono trzeba coś opublikować nieważne czy ma to jakiś sens. Argumenty Pawła odnośnie sieci tuneli wyraźnie obalają bzdurne teorie Pana Tomasza J. i myślę że na tym należy zakończyć dyskusje w tym temacie.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Można zakończyć Williamsie, jednak doszedłem do wniosku, że nie wszystko zostało wyczerpane odnośnie treści filmu prezentowanego przez p.Tomasza Jurka. Np. badania atomistyczne w nieczynnej kopalni węgla w Ludwikowicach Kł, to też są niezłe jaja 😉 na pewno się do tego odniosę w kolejnych artykułach.

  3. voNkarteLL pisze:

    Witam.
    Mam tylko jedno pytanie dotyczace szeroko pojetego ”Rise”.
    Dlaczego nikt do tej pory nie ujawnil tego co do tej pory ”juz wiemy i znalezlismy”?np tzw laboratorium jedej z wielkich niemieckich korporacji na S, ktore nomen omen znajduje sie sporo glembiej niz wszscy szukaja i jest w calkiem niezlym stanie? a wiem ze dotarla do niego conamniej jedna tzw ”grupa eksploracyjna” jakis czas temu…? a byla by to nie lada atrakcja z punktu widzenia historycznego.?

    BTw.
    Nurutje mnie caly czas fakt ze komus wyraznie zalezy na tej dosc dziwnej cziszy w swiadku eksprolacyjnym na tematy ktore sa w srodowisku znane…

    p.s przepraszam za brak polskich znakow, poprostu ich nie posiadam…

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Śpieszę z odpowiedzią (nie bylo mnie jakiś czas bo byłem w Himalajach gdzie nie było netu wiec stąd moje opóźnienie w publikacji tego komentarza).:

      Są ludzie w środowisku poszukiwaczy i eksploratorów, którzy nie są durni i wiedzą, że jakaś część tak naprawdę szuka jedynie miejsc na otworzenie kolejnych tras komercyjnych (kasa). Ja mam świetnie dobraną ekipę i nikt nie wie co i gdzie w „riese” działamy i co odkryliśmy. Mi / nam nie zależy na pokazywaniu publicznie nowo odkrytego kompleksu (jeżeli taki znaleźliśmy. co ewentualnie jest naszą słodką tajemnicą).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *