2014 rok – sukcesy

JA w Kathmandu (11.2014)

JA w Kathmandu (Nepal / 11.2014)

To był rok dobry dla mnie. Trzy wielkie wyprawy zaliczyłem i wszystkie zakończyły się moim sukcesem: Wszedłem na Kilimanżdaro (5895 m.n.p.m.), które jest najwyższym szczytem całej Afryki, wszedłem na Kalapathar (5550 m.n.p.m.) w Himalajach zdobywając uprawnienia (dokument) do poruszania się w rejonie Everestu bez przewodnika, oraz wszedłem na Pico de Orizaba (5700 m.n.p.m.) – najwyższy szczyt Meksyku i jednocześnie najwyższy wulkan w Ameryki Północnej. ( w zakładce ALBUM na tym blogu są moje zdjęcia z tych wypraw. Po kliknięciu w zakładkę ALBUM w poszczególnych zakładkach do każdej z wypraw wstawiłem średnio po 50 zdjęć – możecie je sobie obejrzeć, ostatnia zakładka to eksploracja).

Na szczycie Kilimandżaro (5895 m n.p.m.) - 02.2014

Na szczycie Kilimandżaro (5895 m n.p.m.) – 02.2014

Mniejszymi sukcesami jest zwiedzenie przy okazji kawałka świata (to może zrobić każdy kto ma pieniądze, dlatego napisałem, że to mniejszy sukces niż zdobywanie szczytów, bo pieniądze za nas na szczyt nie wejdą, trzeba mieć zdrowie, wypracowaną kondycję i siłę i jaja – a tego się nie kupuje !). A w tym nieznanym mi wcześniej kawałku świata, który zobaczyłem zawiera się: Tanzania gdzie przy okazji zaliczyłem 3 dniowe Safarii (w Ngorongoro, Aruscha i Lake Manyara) gdzie widziałem dantejskie sceny dzikiej przyrody (lwice pożerały-rozrywały antylopę Gnu, niecałe 8 metrów od naszego auta) itp. Wioskę dzikich Masajów i prawdziwe niekomercyjne życie Tanzanii.

Na szczycie Kalapathar (5550 m.n.p.m.) z widokiem na Mount Everest (Himalaje / 11.20114)

Na szczycie Kalapathar (5550 m.n.p.m.) z widokiem na Mount Everest (Himalaje / 11.20114)

Wyprawa do Nepalu (Himalaje) była niesamowita. Himalaje są przepiękne (pod warunkiem ładnej pogody a taką właśnie mieliśmy przez cały czas), naprawdę dostałem tam nieźle w kość. Życie Nepalczyków i Szerpów zdecydowanie różni się od naszego (jest bardzo surowe) jednak na poziomie szczęścia są mentalnie wyżej niż my. Im więcej jeżdżę po świecie (a jeżdżę od bardzo dawna, zanim jeszcze zacząłem wyprawy wysokogórskie) przekonuje się, że Polacy to jakiś ewenement (negatywny) na tle innych narodów (wieczne narzekania itd. itd.). Smutne ale prawdziwe i nie tylko ja z perspektywy poznawania innych kultur mam takie zdanie. Zwiedziłem dobrze miasto Kathamndu wraz z jego zabytkami.

Na szczycie Pico de Orizaba (Meksyk / 12.2014)

Na szczycie Pico de Orizaba (Meksyk / 12.2014)

Wreszcie wyprawa do Meksyku: super udana (wyprawowo) ale i turystycznie bo nigdy wcześniej w Meksyku nie byłem. Zwiedziliśmy tam przy okazji sporo, m.in.: słynną zagadkową Cantonę, starożytne miasto Teotihuacán gdzie są piramidy Księżyca i Słońca (na tę ostatnią się wdrapaliśmy). Zwiedziliśmy Mexico City, miasto Puebla gdzie jest największa na świecie piramida (Cholula), byliśmy również w jej wnętrzu, zwiedziliśmy indiańskie kościoły, franciszkańskie klasztory, spróbowaliśmy indiańskich i meksykańskich specjałów (np. pieczonych pasikoników). Byliśmy w miasteczku Tlachichuca, słynną Guadelupe gdzie były objawienia Maryjne, i w kilku innych miejscach.

Czytam po raz pierwszy "Zaglada " (sierpnień 2014)

Czytam po raz pierwszy „Zaglada Riese” (sierpnień 2014)

Rok 2014 to także udany rok na polu eksploracji terenowej ale nie tylko: Ukazała się książka autorstwa Romualda Owczarka pt. „Zagłada Riese” (2014, Kraków) w której ja również mam swój mały wkład. To nie jest jednak powód dla którego ja tę książkę zachwalam ! Ta publikacja niesie ze sobą bardzo dużo nowych faktów, popartych archiwalnymi kwitami. Przeczytałem chyba wszystkie możliwe książki o tematyce „Riese” i stwierdzam, że książka Owczarka po raz pierwszy w historii literatury dokumentnie pokazuje jakie były losy tej budowli od samego początku do samego końca i dlaczego – mimo, że były tam specjalistyczne firmy budowlane i najlepszy sprzęt, tysiące rąk do pracy, odpowiednia ilość czasu oraz najwięksi fachowcy budowlani (m.in. od betonu sprężonego itp.) -„Riese” nie udało się zbudować w całości (jak ktoś uważa, że zbudowano to niech się idzie leczyć do psychiatryka). Romuald Owczarek w swojej książce dokumentnie wyjaśnia tę kwestię, a ja wraz z moimi kolegami działając w terenie razem pomogliśmy rozwikłać pewne zagadki co również tam zostało przedstawione.

Jak wcześniej wspomniałem 2014 to rok pełen sukcesów eksploracyjnych, ale również takich które nie zostały opublikowane. Mówię o tych badaniach które prowadzę w „Riese” wraz z moimi kolegami bez wiedzy i udziału ludzi z „zewnątrz”. Z założenia więc do wyników tych badań nie dopuszczamy nikogo (głownie dlatego, że ja nie lubię środowiska eksploracyjnego). Wyniki tych badań prawdopodobnie nigdy nie ujrzą światła dziennego.

Rok 2015 zapowiada się dla mnie nie mniej ciekawie. Prawdopodobnie nie będzie jednak wypraw górskich (co nie oznacza, że nie będzie wypraw w ogóle). Od gór muszę sobie zrobić przerwę, bo wchodzę już coraz wyżej a to jest sygnał ostrzegawczy. Pewnych granic nie chcę przekraczać = JA nie jestem Himalaistą ! (mimo, że mam już jakieś tam sukcesy w Himalajach).

Poniżej tabela mojej historii wypraw górskich, od początku (2012 rok) do końca(2014) z zaznaczeniem jak ja oceniam trudność poszczególnych gór na które wszedłem:
sukcesy

Autor: Paweł Jeżewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *