Pytania o „Riese”

Grzmiąca (2014)

Grzmiąca (2014)

Niebawem minie 4 lata od momentu jak rozpoczynałem moją przygodę z eksploracją z czego ostatnie dwa lata były wyjątkowo intensywne (w terenie). Początki (2011-2012) to takie zapoznanie się z tematem, wówczas szły już jakieś tam małe prace eksploracyjne (największe w drugiej połowie 2012, te nie do publikacji). Wówczas byłem z tematu „Riese” jak ten kastrat co mówi kobiecym głosem, wątły, słaby i ze skłonnością do dzielenia się ze wszystkim wspólną pasją (nie znałem jeszcze realiów tzw. „środowiska eksploratorów”). Jeszcze pod koniec 2012 gdyby ktoś zaczął mi zadawać pytania ad.”riese” to prosiłbym o tzw. łatwiejszy zestaw pytań (haha). Dzisiaj w 2015 nie było by już dla mnie trudnych pytań ad. „riese”, są tylko trudne odpowiedzi (ile powiedzieć).

JA z kolegami w podziemiach "Riese"

JA z kolegami w podziemiach „Riese”

Spodobała mi się medialna wypowiedź znanego powszechnie badacza „Riese” Pana J.Cera: cyt..”… gdybym nie wierzył, że „Riese” wciąż skrywa tajemnice to prawdopodobnie przestałbym prowadzić poszukiwania i zajął bym się publikacją książek..”. Ja mam dokładnie takie samo zdanie (poza tymi książkami.. mnie ciężko byłoby namówić na publikację choćby jakiejś części mojej wiedzy. Powody ? patrz. wpisy pt. „komercja w „Riese”). Prowadzę z kolegami badania na terenie „Olbrzyma” jako tzw. nieformalna grupa eksploracyjna GES. Zespół dobrałem sobie idealnie (nic nie przecieknie, sami mężczyźni), wszyscy mamy na celu poznawanie faktów historycznych ad. budowy „Riese” oraz fabryk zbrojeniowych na terenie Ludwikowic Kł.

Zagłębamy się w mało dostępne zakamarki podziemi "Riese".

Zagłębamy się w mało dostępne zakamarki podziemi „Riese”.

Oczywiście nie jest tak, że wiemy absolutnie wszystko, bo dzisiaj eksploracja jest utrudniona a w niektórych miejscach wręcz niemożliwa do przeprowadzenia (komercja). Najlepszym okresem do prowadzenia badań w „Riese” był początek lat 90-tych i druga połowa lat 80-tych. UB-cja miała wtedy inne zmartwienia, nikt nie stwarzał więc problemów, można było węszyć i kopać a pozwolenia to była tylko formalność na zasadzie „tylko potem posprzątajcie po sobie”. Również teren „Riese” nie był taki zadeptany przez tysiące weekendowych turystów i rozkradziony przez codziennych zbieraczy złomu. Nie było komercji. Mało kto w ogóle wówczas wiedział o budowie „Riese”, gdzie są wejścia itd. Prawie nikt tam nie łaził. Niestety ja w tamtym czasie miałem 7 lat.

Dzisiaj to co spotkało „Riese” nazywam z punktu widzenia prawdziwego badacza – katastrofą ! Wszędzie komercja, blokady i literackie cwaniaki (o tych ostatnich pisał W.Stojak w swojej książce – polecam). Żeby dogłębnie poznać temat „Riese” musiałem zapoznać się również z dotychczasową literaturą a tam.. prawie same kupy ! Kupy pisane przez literackich cwaniaków. Bezkarne kupy = bezkarne zakłamywanie historii i wciskanie ludziom kitu poprzez tworzenie mitów przy biurku z motywu pt. „to się lepiej sprzeda”. Połowa tej całej literatury nadaje się na śmietnik, na papier toaletowy. W.Stojak pisał „strzeżcie się literackich cwaniaków, bo zwietrzyli łup” i jak słowo daje gdyby taki literacki cwaniak żyjący z pisania książek przyszedł do mnie po jałmużnę w postaci otrzymania materiałów na kolejną książkę to nie wiem czy bym się powstrzymał, żeby go nie kopnąć w cztery litery.

Wnętrze sztolni nr 7 w Jaworniku

Ja we wnętrzu sztolni nr 7 w Jaworniku

Ostatnio mnie nosiło żeby na blogu opisać trochę Osówkę, straszną miałem ochotę tego dnia dzielić się wiedzą, nawet bym stare zdjęcia z podziemi Osówki wstawił, choć nie moje, i uskok i plan na którym jak byk widnieje zaznaczona pionowa studnia w podziemiach na spągu (ten plan co bardziej zaawansowanym badaczom jest pewnie znany) i wyjaśnienia pewnych zagadnień (typu „psie budy”, mała „komnata” , uskok i badania z 64 roku itp.). Odpuściłem. To był mimo wszystko słaby dzień, więcej takich nie będzie.

Autor: Paweł Jeżewski

7 odpowiedzi na „Pytania o „Riese”

  1. mania2 pisze:

    szacun dla Ciebie za dążenie do ukazania prawdziwych faktów.pozdrowienia dla danny williamsa.

  2. Paweł Jeżewski pisze:

    Williams ma ostatnio bardzo dobrą passę, jest ogólnie mocno jak to sie mówi: na fali

  3. mania2 pisze:

    Danny również serdecznie Cię pozdrawiam.mania2

  4. strabler pisze:

    Witam,
    za kilka tygodni planuję kupić działkę w Górach Sowich – m.in. pod kątem zminimalizowania kosztów mojego pobytu podczas wypraw poznawczych.
    Od lat interesuje się kompleksem Riese, jednak nie miałem okazji praktycznego poznania obiektów i rejonu.

    Czytam Pana artykuły i nasuwa mi się pytanie:
    – jeśli nie wierzyć komercyjnym przewodnikom – naganiaczom, jeśli olać książki i opracowania domorosłych „znawców”, a z drugiej strony środowisko prawdziwych pasjonatów – eksploratorów jest tak hermetyczne (jak Pan pisze) że nikogo nie dopuszcza do swoich tajemnic i odkryć – to jak na Boga pozyskiwać wiarygodną, bezpieczną, wartościową historycznie – wiedzę na temat Riese ?

    Kto w tej sytuacji ma monopol na wiedzę, źródła, fakty (a każdy uważa, że je przedstawia) ?

    Każdy z Was (w sensie: i prawdziwy pasjonat i farbowany) używa podobnych fraz typu: „trzeba samemu poszukać”, „samemu myśleć”, „trzeba znaleźć dojście do źródeł” itd.
    Od czego więc ma zacząć, ktoś, kto właśnie wszedł na teren kompleksu Riese (nie mówię o sztolniach i wystawach) i stanął na granicy lasu….?

    Stworzyć kolejną, własną grupę ???

    pozdrawiam

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Odpowiem z mojego punktu widzenia:

      Nie wiem jaki poziom wiedzy prezentują płatni oprowadzacze po terenie „Riese”, bo mnie żaden z nich nigdy nie oprowadzał. Podejrzewam, że poziom tej wiedzy u nich jest mocno zróżnicowany (jeden wie więcej drugi wie mniej). Ja na pewno nie będę nigdy oprowadzał ludzi po terenie „Riese” za pieniądze. Jestem pasjonatem, badaczem i traktuję odkrywanie historii jak przygodę a nie sposób na zarobienie paru groszy.

      Nie namawiam by olewać książki, ponieważ jest kilka publikacji, które warto przeczytać jeżeli chce się trochę wiedzieć. Inna z kolei jest literatura dla tych, którzy planują prowadzić jakieś badania. W tym przypadku podstawowa literatura z pewnością nie wystarczy i np. trzeba będzie sięgnąć po coś bardziej konkretnego. Dla samych ciekawskich polecam książkę Dawidowicza, Kaizera, Owczarka (Zagłada „Riese”), oczywiście w tych książkach dostrzegam trochę nieścisłości (a nawet błędów) merytorycznych, ale zawsze powtarzam, że nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Nie cierpię jedynie celowego zakłamywania historii w celach komercyjnych. Uważam, że zamierzone zakłamywanie historii powinno być surowo karane.

      Jeżeli chcesz coś więcej wiedzieć o Ludwikowicach Kłodzkich to kup sobie moją książkę „Nazistowskie tajemnice Ludwikowic Kłodzkich 1939-1945” wydanie I (sierpnień 2015r.). W większości najnowsza wiedza, dotąd nieznana, nigdzie wcześniej nie publikowana i sprawdzona w terenie.

      Powodzenia !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *