Włodarz – zawory

Moja książka „Nazistowskie tajemnice Ludwikowic Kłodzkich 1939-1945” od niedawna dopiero jest w sprzedaży a już otrzymuję od wielu czytelników gratulacje oraz różne pytania. To miłe, nie spodziewałem się, że ta książka tak szybko znajdzie nabywców (poza Nową Ruda i moimi okolicami – bo to jest zrozumiałe) i będzie cieszyła się takim zainteresowaniem. Nie ma w niej przekłamywania historii dla celów komercyjnych i może to jest również jedna z przyczyn dla których ta książka się podoba. Ludzie nie cierpią kitu, który im się wciska, żeby tylko trasa komercyjna się kręciła. Ja mam w poważaniu trasę komercyjną, mnie interesują fakty, prawda historyczna i realia. To właśnie po to prowadzę badania terenowe i archiwalne.

Pytania od czytelników otrzymuję różne, np. jedno zagadnienie dotyczyło zaworów w budynku w którym umieszczone były dwa oddzielne zbiorniki na wodę (upraszczając jednym mianem cały obiekt to po prostu zbiornik wody), które były budowane w „Riese” (w mojej książce znajduje się m.in. odpowiedź z dowodem na jakie potrzeby budowano te zbiorniki). Jako, że zbiorniki wykonywano w „Riese” zawsze według tego samego wzoru, więc zapewne system zaworów również stosowano w nich taki sam (jak one wyglądały można obejrzeć będąc we Włodarzu). Pewien „ktoś” miał jednak wątpliwości, bo w katalogach handlowych widział takie same „zawory” i pisało tam, że to są.. zasuwy. Odpowiadam: Zasuwa to jest tylko element składowy zaworu zasuwowego. Inaczej mówiąc, to tak jakby na kobiety mówić „dupy” a przecież dupa to tylko pewna część kobiety.. To mnie jednak nie dziwi, takie mylenie nazewnictwa: wystarczy w google wpisać zębatka i wyskoczą koła zębate (jak te od rowerów) a przecież zębatka to listwa zębata a nie żadne koło zębate.
Poniżej rys. zaworu zasuwowego z zasuwą, oraz typy różnych zaworów (w tym zawór zasuwowy).1 2 3
W zasadzie można powiedzieć, że zasuwa to tylko element odcinający (zdjęcie poniżej) m.in. w jazach, zaporach itd.zasówa

Autor: Paweł Jeżewski

5 odpowiedzi na „Włodarz – zawory

  1. Kasia pisze:

    Wreszcie jakiś rozsądny blog o Riese! Byliśmy w tym roku po raz drugi w tym rejonie, na moje życzenia i wleźlismy w końcu na słynną Osówkę, obejrzeliśmy słynną siłownię, a właściwie siłowienkę i …..co? I nic!!!! Wielkie rozczarowanie! Chociaż uwielbiam oglądać wszelkie zabytki militarne, miałam nos na kwintę spuszczony! To samo mój kochany, który już od samego poczatku śmiał się ze mnie i wciąż powtarzał: „tam nic nie ma, po co się tam drapiesz dziewczę?!”Jak się czyta w necie i ogląda o Riese, to się człowiek nastawia na taki cud techniki i takie zabytki militarne, jakich na świecie nie ma! Poza tym fktycznie jakieś dziwne lokalne układy tym wszystkim rządzą (jak to w polskim grajdole). Kilku obrotnych dorwało się do tematu i trzepią kasiorę. Na rękę im bajkowe opowiesci Kwietnia i złoty pociąg, bo to nabija ich kieszeń! Żenada. Wszystko po polsku. Żadnego obiektywizmu, tylko urojone historie życzeniowe. W ub. roku podczas zwiedzania Włodarza, przewodnik np. raczył nas opowieściami o dziwnym smrodzie wydobywającym się z jednego miejsca w jaskini (tej zalanej wodą). Twierdził, że nawet rozkopywali to miejsce i nic nie znaleźli. Ha ha ha. I tak zasiewają w naiwnych ludziach „tajemnicę” Riese. Opowieści dziwnej treści. Wyobraźnia działa, bo siedząc w łódce, w jaskini, nad którą ma się 50 m skały, psychika świruje i łyka te pierdoły. Prawda jest taka, że poza martyrologią tego miejsca, bo faktycznie zamęczono tam masę ludzi, są to tylko niedokończone dziury w skale. I to na to powinni kłaść nacisk przewodnicy; że w imię chorej ideologii Niemców, ginęli tu ludzie. Skupianie się na tworzeniu pseudohistorii tego miejsca depcze pamięć o tych ludziach, w jakis chory sposób gloryfikując hitlerowców. No bo przecież jakie wspaniałe przedsięwzięcie! Cóż tam nie miało powstać! Jaka tam niesamowita tajemnica się kryje!!! Ach, och! A to tylko miejsce cierpienia, ponure, smutne, uświadamiające, jak okrutny potrafi być człowiek. I naprawdę długo drązyłam temat w sieci, obejrzałam i przeczytałam prawie wszystko o Riese, wysłuchałam wszytkich „znawców”, zanim doszłam do takich wniosków. Walka z tym głównym nurtem pojmowania Riese przypomina walkę Dawida z Goliatem, albo z mafią. Za duże pieniądze są na tej fikcji robione. Także jeszcze raz gratuluję bloga:) P.S.Dla wielbicieli tego typu miejsc + dla uświadomienia, że nie przesadzam i wiem, o czym mówię, polecam filmy na youtube (4 części), p.t.: „Podziemia III Rzeszy”: https://www.youtube.com/watch?v=wkHKesZpJSY
    Szczęka opada! K.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Witam,
      bardzo dobry komentarz. Ja mam dokładnie takie samo zdanie, nic dodać nic ująć. „Riese” to ruiny niegdyś zaczętej i nieskończonej budowli przy której poginęło masę ludzi. Tam powinny stać pomniki ofiar, a nie budki z frytkami i coca-colą. Opowieści o ukrytych tam skarbach, wykończonych betonem podziemnych miastach, dzwonach itp. brednie wymyślane w celach komercyjnych powinny być zabronione, a ich autorzy karani na równi z tymi, którzy negują istnienie holokaustu !!

  2. wili71 pisze:

    Witaj,
    jak mogę coś dodać a jestem z branży. Takie zawory a w zasadzie zasuwy są prostymi elementami armatury przede wszystkim wodnej. Mają na celu pewne odcięcie np. zbiorników, ujęć wody. Ich prosta konstrukcja zapewnia bezawaryjną pracę.
    Mogą być stosowane do wody brudnej np. z piaskiem i innymi zabrudzeniami.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Zasuwa to tylko element składowy zaworu (zasuwowego). Osobiście miałem okazję wymieniać taki zawór na rurociągu. Jak stosujesz do wody brudnej z piaskiem i innymi zabrudzeniami to musisz liczyć się z tym, że taki zawór po jakimś czasie (stosunkowo nie długim) zacznie przepuszczać.

      • Paweł Jeżewski pisze:

        oczywiście mam na myśli zawory zasuwowe takie jak w zbiorniku we Włodarzu, zasuwy w jazach na zaporach wodnych to co innego..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *