Osówka – zagadkowe miejsca (1)

Przed wejściem do sztolni nr 2 w Osówce (fot. Paweł Jeżewski)

Myli się ten, kto uważa, że ja krytykuję komercję w Osówce jedynie ze względu na nieprzebrany zawał w sztolni nr 2 (tzw. „uskok”). W tych podziemiach jest co najmniej kilka innych miejsc, które wymagają przeprowadzenia eksploracji. A takowa nie została tam nigdy przeprowadzona! Dużo znaków zapytania, zero odpowiedzi – taki stan rzeczy uwielbia komercja. Ja z kolei nienawidzę takiego stanu rzeczy. W eksploracji liczy się stan zero-jedynkowy. TAK lub NIE. Eksploracja (niekomercyjna) nie toloruje niedomówień. Wszystko musi być jasne.

Rys. wartowni w Osówce. Czerwonym kółkiem zaznaczyłem miejsce niedostępne.

Które miejsca w komercyjnych podziemiach Osówki wymagają przeprowadzenia eksploracji? Pierwszym zagadkowym miejscem, na które natrafiają turyści po przejściu kilkudziesięciu metrów sztolnią nr 2, jest wartownia ulokowana z prawej strony (patrząc w kierunku „uskoku”). Wartownia ta jest częściowo zagruzowana. Pan Jacek Wilczur opisał w swoich wspomnieniach chwile, gdy był z ekipą badawczą w latach sześćdziesiątych w tej sztolni (dostali się przez szyb). Wówczas w okolicach wartowni dozymetry wskazały im promieniowanie. Uzasadnienie jest logiczne. Otóż Niemcy w trakcie drążenia tych podziemi przecięli niewielkie złoże.Później, po wojnie, wykryli to Rosjanie w trakcie prowadzonego rozpoznania i chcąc sprawdzić kierunek oraz wielkość zalegania złoża, wykonali dwa wąskie chodniki prowadzące z tej sztolni po ukosie (chodniki te naniesione są na rysunku powyżej, z prawej).Urobek uzyskany z tych chodników Rosjanie zabrali do laboratorium w celu analizy i oceny. Obecnie te chodniki są do połowy swojej wysokości zasypane gruzem skalnym (zgadnijcie kto i kiedy go tam wsypał.. 🙁 ).

Zagruzowana część wartowni w Osówce – źródło fot.http://odkrywca.pl/hipotezy/pics/osowka2.jpg

Wracając do wartowni. Należy przebrać to gruzowisko zanim stanie się ono kolejnym miejscem kultu mitomanów (wystarczy spojrzeć na drugą wartownię, ile tam wierceń..). Świrom naprawdę wiele nie trzeba, żeby stworzyć kolejną absurdalną teorię z której następnie skorzystają osoby, które opowiadają bajki za pieniądze.

C.D.N.

Autor: Paweł Jeżewski

12 odpowiedzi na „Osówka – zagadkowe miejsca (1)

  1. Osówkowicz pisze:

    Chwila!
    Skąd ta 100% pewność, że panu Wilczurowi chodziło o tą wartownię ? On sam w jakimś wywiadzie twierdził, że nie może sobie przypomnieć w którym to było miejscu..

    • Paweł Jeżewski pisze:

      To było na 100% tam gdzie ja mówię. Cała dokumentacja zdjęciowa i opisowa, którą wówczas sporządzono, wskazują, że GKBZH zwiedziła wówczas w Osówce tylko te podziemia, w których obecnie jest trasa turystyczna. Weszli przez szyb, doszli chodnikami do sztolni nr 2, do komór wartowni, a tam dozymetry zaszalały na chwilę i tyle. Warto zwrócić uwagę, że na planie inwentaryzacyjnym podziemi Osówki z 1949 r. (rys. Niewęgłowski) oraz na planie z 1954 r. (rys. Jan Mospinek), ta wartownia nie jest zagruzowana. Natomiast na szkicu wartowni w Osówce z 1991 r. (rys. Mirosław Kot) zawalisko jest naniesione. Kiedy powstało? Na zdjęciu z 1964 r. z penetracji tych podziemi przez GKBZH, widać jak na dłoni, że to zawalisko wygląda na świeże. Dla mnie sprawa jest oczywista. Ogólnie nie ma się czym podniecać. Ale gruzowisko należałoby uprzątnąć z przyczyn, które opisałem w artykule powyżej.

  2. kiris pisze:

    …trzy lata temu byłem w sztolniach Osówki i miałem ze sobą dozymetr…. przy tunelu wykutym z prawej strony, urządzenie moje wskazywało podniesioną radiację. Do tunelu po przeciwnej stronie nie wchodziłem. Przy styku dozymetra ze ścianą, wynik był
    w granicach ok 1,5-2,0 mikro Rentgena w czasie pomiaru ok 20-30 sek. Tyle wskazywał przyrząd. uważam, że przebrać należy każdy zawał, przez tyle lat co jest udostępniona trasa turystyczna, juz dawno można było by to zrobić. Wtedy poznalibyśmy „prawdę” co jest za zawałem….i innymi gruzowiskami. Trzeba chcieć, anie bajdurzyć.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Oni chcą, ale pieniądze brać od turystów.. Szkoda, że jest tam trasa turystyczna. Gdyby nie było tej trasy to te podziemia już byłyby należycie zbadane i zinwentaryzowane. Oczywiście ja się tam nie spodziewam żadnych rewelacji, ale przynajmniej byłoby czarno na białym wiadomo jaka jest całkowita długość sztolni nr 2, itd.

      Podwyższone promieniowanie stwierdzono nie tylko w Osówce, ale również w Rzeczce i pod Gontową, gdzie epizodycznie wydobywano później uran.

  3. Histaminer pisze:

    Profesor Wilczur wspominał, że w komorze w której stwierdzili silne promieniowanie były materiały rozszczepialne. Nie wiem co o tym myśleć. Co się z nimi później stało ?

    • Paweł Jeżewski pisze:

      A według mnie, w tej komorze, gdzie było stanowisko dla strzelca, leżała skrzynka, w której były narzędzia albo donarit.. Jak tak to widzę.

      • McLine pisze:

        Jak to Wilczur dokładnie opisał ?

        • Paweł Jeżewski pisze:

          Wilczur mówił, że w jednej ze sztolni, gdy się zbliżyli do tego pomieszczenia to wskazówki aparatu omal nie wyskoczyły z gablotek tak silne było promieniowanie radioaktywne. Więc ta grupa się wycofała a na ich miejsce przyszli żołnierze i fragment tego obiektu (wartowni), gdzie było to pomieszczenie (strzelnica) wysadzili. Więc wszystko się zgadza. Co ciekawe, mówił, że wcześniej uprzedzano ich, że jest w tych podziemiach radioaktywność. Jak dla mnie sprawa jest jasna, jeżeli chodzi o to promieniowanie i opisałem ją dokładnie w artykule powyżej.

  4. Slaworow pisze:

    Nie wiadomo czy J. Wilczur mówił o podziemiach Osówki czy pod hasłem „pod Osówką” nie kryje się inny obiekt. Np rzekomy obiekt istniejący za uskokiem. Bardziej prawdopodobna jest wersja o kopalni węgla która znajduje się kilkaset metrów na południe od Osówki, dostępna niegdyś dwiema sztolniami – tam w pokładach węgla mógł występować uran.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Cześć Slaworow, kope lat 😀

      Jeżeli chodzi o ścisłość to pan Wilczur mówił o podziemiach Sierpnicy (nie wymieniał konkretnie nazwy Osówka). Ja zakładam, że były to znane nam podziemia Osówki bo to jasno wynika z dokumentacji zdjęciowej, którą wówczas wykonano i opublikowano w całości. Ekipa Wilczura nie mogła wówczas wejść za tzw. „uskok” chyba, że umieli przenikać przez zawaliska skalne, jak duchy. Mówię to z racji tego, że wówczas gdy oni tam sobie zwiedzali te podziemia (przyp. 1964 rok) to zawał na końcu sztolni nr 2 już istniał, o czym z kolei świadczy dokumentacja wykonana przez WP w latach 1949 oraz 1954. Odnoście tych nieczynnych kopalni (do każdej prowadziła jedna sztolnia): Pierwsza o nazwie Neu Gluckauf oraz nieco dalej druga o nazwie Gerson Gluck. Okres funkcjonowania obu tych kopalni przypada na lata 1840-1860. Nie sądzę, że 1964 roku można było sobie jeszcze do nich wejść. A nawet jeżeli tak to pewnie czołgaliby się tam między połamanymi stropnicami i głazami z obwałów, tak jak w sztolni nad strumykiem w Ludwikowicach Kłodzkich. Brak zdjęć z tej eskapady i relacji Wilczura, że byli w podziemiach w których występował węgiel nie pozwala mi uznać tej teorii. Obstaję twardo przy swoim: byli w znanych nam podziemiach Osówki, a potem WP wysadziło prawą komorę nad wartownią (o tym wysadzeniu mówił sam Wilczur).

  5. Slaworow pisze:

    Hej Paweł, pozdrowienia 🙂

    Mieszasz tu dwa rożne obiekty znajdujące się w dwóch różnych miejscach, choć oba są w Sierpnicy. Kopalnia Gersons Glück znajdowała się nieopodal kościoła w centralnej części wsi, jej wyrobiska kierowały się na południe w kierunku Wzgórz Wyrębińskich. Ale tu trzeba powściągnąć wodze fantazji – to była niewielka kopalnia, wszystkiego może ze 300 metrów wyrobisk. Na pewno prace w niej wykonywano w 1920 roku – dokonano inwentaryzacji chodników. Prawdopodobnie wiązało się to z przejęciem pola górniczego Gersons Glück przez Consolidierte Wenceslaus Grube. Nie mam informacji, by później kopalnia była wykorzystywana przez to przedsiębiorstwo. Co nie znaczy automatycznie że tak nie było, po prostu nie mam „ostatnich” map (zakładając że w ogóle powstały).

    Kopalnia Neu Glückauf znajdowała się na północ od wsi, w pobliżu wzgórza Niedźwiedzi Zakątek, dosłownie jakieś 300-350 metrów na południe od parkingu kompleksu Osówka. Jest zresztą zaznaczona na lepszych mapach turystycznych.

    Oba obiekty dzieli jakieś 1,5 km odległości. Kopalnie, prawda, bardzo stare. Ale takie często są w lepszym stanie niż chodniki bardziej nam współczesne.

    To tyle w ramach sprostowania. Są dobre mapy górnicze obu tych obiektów i nie ma mowy o pomyłce. Kopalnia Neu Glückauf była udostępniona szybem Lazarus i dwiema sztolniami – Gabriel oraz drugą, bez nazwy, oczywiście obie są niedostępne. Sztolnia odwadniająca i zarazem główna droga ruchu – Gabriel – ma wylot we wsi na prywatnym terenie. Sztolnia – nazwijmy ją górną – w lesie nieopodal parkingu kompleksu turystycznego.

    Prawdopodobnie w latach 20-tych inwentaryzowano kopalnie tuż przed albo już po przejęciu pola górniczego przez kopalnię Wenceslaus. Nie mam jednak informacji by kopalnię w jakiś sposób wykorzystywano potem. Nie należy tego jednak wykluczyć bo możliwe, że dostosowanie starej sztolni górnej było na tyle łatwe że zaadoptowano ją na „coś” podczas prac związanych z Riese. Nie mam tu na myśli kompleksu, ale jakiś skład, magazyn itd. Wtedy stan wyrobisk nie musi być zły, przynajmniej jeszcze w latach 60-tych.

    Tak naprawdę o tym czy obiekt był wykorzystywany czy nie, może rozstrzygnąć tylko terenowa weryfikacja. Kopalnia jest na uboczu, więc nawet jeśli przyszłoby do prac w sztolni górnej, byłoby to w mojej ocenie bardziej realne niż przekopywanie gruzów Osówki (zresztą jak tego nie zrobiono przez XX lat działania trasy, to się już raczej nie zrobi). To czy był w niej J. Wilczur czy nie, wciąż jednak pozostaje sprawą otwartą, choć szanse na to są przyznaję małe. Ale jakieś są, a czemu?

    Bo wariowanie dozymetrów ogólnie się nie klei z podziemiami Osówki, tam nie ma takich numerów. Nikt nie wycofuje ludzi z akcji bo mu odczyt skoczył o kilka mSv. Poza tym jakby tam faktycznie coś dużego wykazywało, już dawno wkroczyłoby tam R-1 i wybraliby łyżeczkami każdy kawałek rudy, jak to robiono w innych miejscach, albo mielibyśmy tam kopalnię uranu. A tu tylko dwa krótkie smutne chodniczki.

    Druga rzecz która zastanawia to że piszesz że wchodzili szybem. Wchodzenie do Osówki szybem też nie ma sensu, przecież są sztolnie. Były dostępne w latach 60-tych?

    Jest tu ogólnie wciąż za dużo niewiadomych.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Ekipa Wilczura wchodziła szybem do podziemi Osówki po sznurowej drabinie – są wykonane zdjęcia z tej akcji i zostały opublikowane. Dlaczego pchali się do środka szybem? Może początkowo nie wiedzieli, że zarówno obie sztolnie i szyb prowadzą do tych samych wyrobisk chodnikowych. Sztolniami w każdym razie również wchodzili bo jest wykonane zdjęcie jak idą w kierunku wejścia do sztolni nr 1.

      Jeżeli ekipa Wilczura wchodziła do innych podziemi w Sierpnicy niż znany nam obecnie kompleks Osówka – to gdzie są zdjęcia (lub chociaż jedno zdjęcie) z tej akcji? Wszystkie zdjęcia z Sierpnicy, które zostały opublikowane wyraźnie wskazują na znane nam podziemia, w których jest obecnie trasa turystyczna. Poza tym kopalnia Neu Glückauf o której piszesz nie była wówczas drożna. Świadczą o tym powojenne inwentaryzacje tego terenu, przeprowadzone przez Grzywacza a później przez Niewęgłowskiego a na koniec przez Mospinka. Nikt z nich nie wymieniał w sprawozdaniach, że zlokalizowano tam inne sztolnie poza tymi trzema znanymi (kompleks Osówka). Przypomnę, że oni robili tam inwentaryzacje przed Wilczurem.

      Tak więc Wilczur musiał być z ekipą w sztolniach które znamy. Możliwe, że Wilczurowi rozkalibrował się dozymetr (a dlaczego by nie?), który pokazał w danej chwili większą wartość promieniowania radioaktywnego niż było w rzeczywistości. Albo pokazał o wiele niższe promieniowanie a mimo to spanikował i wycofał ludzi, a teraz co, przyzna się że tak było? Najlepiej mówić, ze wskazówka omal nie wyskoczyła z gabloty. Nie mówię, że tak akurat było, ale dopuszczam taką możliwość, w końcu to tylko człowiek.

      A co do stanu górniczego dawnych kopalnianych wyrobisk to byłem w kilku takich, które nie miały ceglanej ani betonowej obudowy i za każdym razem widziałem tam śmierć przed oczami – to tak na marginesie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *