Sierpnica cz.1

Wygląda na to, że ten wrzesień na blogu upłynie na tematyce Osówki. I dobrze, w końcu niektóre kwestie zostaną do końca merytorycznie wyjaśnione w efekcie analizy znanych dokumentów sporządzony na podstawie powojennych inwentaryzacji, bez konieczności szarżowania z łopatą i kilofem do pradawnej, nieczynnej kopalni węglowej, w której diabeł mówi dobranoc. Cieszę się, że Slaworow (ekspert d/s historii górnictwa) postawił w komentarzach znak zapytania dotyczący zdarzenia, które miało miejsce podczas ekspedycji prowadzonej w 1964 roku w Górach Sowich przez J.Wilczura (GKBZH). Link: http://pj-blog.pl/pj/?p=6905

W których podziemiach był w 1964 r. z ekipą GKBZH pan J.Wilczur ? Moim zdaniem tylko w znanych podziemiach Osówki, czyli tam, gdzie obecnie jest trasa komercyjna. Sztolnia nr 3 była już w tym czasie niedostępna. Dlaczego uważam, że to były podziemia obecnie znane, a nie żadne inne ? Moje argumenty wymieniam poniżej w punktach:

1. Na zdjęciach wykonanych przez GKBZH w 1964 r. w rejonie Sierpnicy, widać szyb oraz podziemia, należące do znanego kompleksu Osówka. Brak zdjęć wykonanych wówczas w jakichkolwiek innych podziemiach w tym rejonie wskazuje, że członkowie GKBZH w takowych tam nie byli.

2. Sprawozdania z inwentaryzacji przeprowadzonych po wojnie w Sierpnicy, wskazują, że były tam tylko trzy sztolnie należące do kompleksu Osówka. Inwentaryzacje przeprowadzono w 1946 r. (Grzywacz), 1949 r. (Niewęgłowski) oraz 1954 r. (Mospinek). To świadczy, że sztolnia pradawnej, nieczynnej kopalni o nazwie Neu Glückauf, która tam się znajduje, była wówczas już niedostępna (zawalone wejście). Przypomnę, że ekipa GKBZH z panem Wilczurem była w Sierpnicy dopiero w 1964 r.

3. Na rysunkach przedstawiających plan sytuacyjny podziemnego kompleksu Osówka, które sporządzono w ramach powojennych inwentaryzacji tego kompleksu, widać, że komory wartowni są w nienaruszonym stanie. Rysunki wykonano w 1949 r. oraz w 1954 r. Na planie sytuacyjnym wartowni sporządzonym w 1991 r., prawa komora wartowni jest częściowo zagruzowana. J.Wilczur mówił, że w 1964 r. wysadzono podziemną komorę, po tym jak wykrył w niej promieniowanie radioaktywne. Pasuje idealnie.

4. Dlaczego pan Wilczur wycofał ekipę GKBZH ze względu na – jak twierdzi: bardzo wysokie promieniowanie radioaktywne – skoro w znanych podziemiach Osówki, promieniowanie radioaktywne jest znikome? Widzę dwie możliwości: pierwsza to, że dozymetr był uszkodzony lub rozkalibrowany. Druga, że wycofał ekipę ze względu na promieniowanie radioaktywne, jednak wskazania dozymetru były wówczas znacznie niższe niż obecnie podaje (to moje luźnie przypuszczenie).

Tzw. „uskok”. Widok z poziomu sztolni nr 1 – fot. Paweł Jeżewski

Podsumowując: w kompleksie Osówka znajdują się tylko 3 sztolnie należące do tzw. budowy ”Riese”. Wszystkie te podziemia są obecnie znane i nie kryją tajemnic, poza śmieciem skalnym, który nie został z nich usunięty bo tak jest wygodnie.. Usunięcie śmiecia skalnego i przygotowanie wejścia z poziomu dolnego na górny w cywilizowany sposób (metalowy podest ze schodami) a nie typowy dla zwierząt w kurniku, dałoby odpowiedź jednoznaczną dla niedowiarków, że woda uprzednio „znikała” tam w szczelinach skalnych a nie w betonowych halach znajdujących się za drzwiami z kolorowymi przyciskami, do których prowadzą kręte betonowe schody (buhahahaha).

Autor: Paweł Jeżewski

4 odpowiedzi na „Sierpnica cz.1

  1. Histaminer pisze:

    Jedna zagadka w Osówce mniej. Mnie przekonuje to co piszesz.
    Pozdrawiam

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Dla mnie ta sprawa jest oczywista i nie widzę argumentów by uznać ją inaczej jak to, że J.Wilczur był w 1964 r. w sztolniach w Osówce, gdzie obecnie jest trasa komercyjna i to właśnie tam miała miejsce ta „akcja” z dozymetrem. Teraz kręcą się tam Janusze słuchając bajek o 5-ciu poziomach i betonie lanym do podziemi od góry z powierzchni terenu przez szyb. Niech to będzie przestrogą dla niekomercyjnych eksploratorów, żeby nie ujawniać wielkopowierzchniowych podziemi z czasów II wojny światowej, jeżeli takowe gdzieś odkryją.

      Oczywiście jak ktoś ma ochotę zrobić z siebie powtórkę z 65-ego kilometra, to może wydzierżawić fragment terenu, załatwić pozostałe stosowne pozwolenia i zrobić wykop otwarty do tej pradawnej kopalni. Będzie miał wyraz twarzy jak koza na sztucznej trawie jak się dokopie, ale cóż… „weryfikacja negatywna” to ostatnio popularne określenie, żeby jakoś wyjść z twarzą.

  2. Slaworow pisze:

    Paweł, nie czujesz klimatu komerchy, przecież z tego można zrobić kolejne WIELKIE ODKRYCIE przy okazji kolejnego XXX Zlotu 😀 I kasa kasa kasa 😛 sama sie zarabia

    Szczerze, dla mnie dostanie się do tej kopalni nie byłby stratą czasu, bo:
    – obiekt nieeksplorowany od lat, może od 100 lat (Wilczur to tylko hipoteza)
    – znajduje się w ciekawym tematycznie terenie więc nutka tajemnicy i adrenalinki jest
    – można na wieki wieków jednoznacznie wykluczyć czy Wilczur tam był, czy nie, jak też to czy był wykorzystywany w ramach Bauvorhaben Riese czy nie
    – zawsze jest to potencjalnie ciekawy fragment kopalni do eksploracji, w której nikt nie był i w sumie przede wszystkim i głównie dlatego bym się za to zabrał (ale ja się zajmuje kopalniami więc dla kogoś innego to może nie być argument)

    To, czy sztolnia będzie wyglądała jak sztolnia Wacław albo Friedrich Stollberg to się okaże jak się wejdzie 😛 Nie odkopywałbym żadnej kopalni gdybym za każdym razem zakładał, że w środku będzie kiszka.

    Dziwię się że ekipa od trasy turystycznej w Osówce jeszcze nie zajeła się tematem, chyba że chodzi właśnie o to by się tematami Riese tak zajmować, by można było z nich ciagnąć jak najdłużej. Takie gonienie króliczka, po co go złapać skoro płacą za gonienie, a nie za złapanie.

  3. Paweł Jeżewski pisze:

    Ja i moja ekipa terenowa nie zajmujemy się odkopywaniem i inwentaryzacją nieczynnych kopalń. Górnictwo to nie nasz temat. W mojej okolicy takimi sprawami zwykle zajmowała SGE (www.podziemia.eu). Mają wiedzę w tym zakresie i duże doświadczenie. Dziwie się, że oni jeszcze do tej pory tego nie zrobili.

    My swojego czasu chcieliśmy oczyścić sztolnię nr 2 z zawału, tzw. „uskok” – oczywiście na własny koszt (prace eksploracyjne, wywózka gruzu skalnego, metalowe podest ze schodami i poręczami dla turystów). Kolega dzwonił przy mnie w tej sprawie i okazało się, że nie ma takiej opcji. Poinformowano go, że takie prace może wykonać jedynie profesjonalna firma, na zlecenie właściciela obiektu. I temat umarł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *