Podziemne sekrety Gór Sowich

Tzw. Uskok. Widok z poziomu sztolni nr 1 – fot. Paweł Jeżewski

Napływają optymistyczne informacje odnośnie kompleksu Osówka. Otóż tzw. „Podziemne Miasto” otrzymało dotację z UE na modernizację podziemnych sztolni i chodników udostępnianych turystom. Prawdopodobnie przebrane zostaną wszystkie zawały, które się tam znajdują. I co wtedy ? Okaże się, czarno na białym, że za tzw. uskokiem nie ma żadnych przycisków do windy, krętych betonowych schodów prowadzących do podziemnych hal produkcyjnych i klinkierowych komnat z wodospadami itp. bzdury, które pokutowały przez lata w internecie i literaturze. Będzie to potwierdzenie tego co już wielokrotnie tu na blogu objaśniałem – nie ma za uskokiem ukrytych podziemnych korytarzy. Jest tam jedynie lita skała lub co najwyżej kilka dalszych metrów sztolni nr 2 i ..przodek.

Rys. Paweł Jeżewski


Zasypane wejście do sztolni nr 6 w Jugowicach Górnych (fot. Paweł Jeżewski)

Sztolnia nr 6 w Jugowicach Górnych, która najszybciej ze wszystkich znajdujących się tam sztolni, stała się niedostępna (ze względu na naturalne zawały), również przez wiele lat stanowiła miejsce kultu dla mitomanów. Niestety każdy, kto trochę bardziej liznął temat wiedział, że sztolnia ta została zinwentaryzowana w 1949 r. przez WP, gdy była jeszcze całkowicie drożna. Ma ona około 100 metrów długości, nie prowadzą z niej żadne chodniki a jej przekrój poprzeczny na całej długości jest typowy (około 2,5 m x 2,5 m).

Schemat przekroju sztolni nr 3 w Soboniu (rys. JA)

Schemat przekroju poziomego sztolni nr 3 w górze Soboń (rys. Paweł Jeżewski)

Soboń i sztolnia nr 3. W zasadzie również miejsce kultu dla mitomanów widzących tam wejście do urzeczywistnionych tajnych projektów Kammlera. Znajduje się tam samoczynny zawał blokujący całkowicie przejście. Powstał on w wyniku osłabienia w tym miejscu górotworu, ponieważ w czasie II w.św. najprawdopodobniej drążono tam boczny chodnik np. z przeznaczeniem na wartownię. Powstała w ten sposób krzyżówka – miejsce newralgiczne – co w późniejszych latach zaowocowało zawałem.

Wejście do sztolni nr 3 w kompleksie Gontowa

Jedyną sztolnią, która stanowi obecnie największą podziemną tajemnicę Gór Sowich, jest tzw. 3-ka w kompleksie Gontowa. Ta sztolnia nigdy nie została zinwentaryzowana przez ekipy rządowe. Była penetrowana po wojnie przez różnych cywilów. Niestety żaden z nich nie skartował wówczas tych podziemi i nie przekazał takiej dokumentacji do AP. Na temat tej sztolni najwięcej informacji można przeczytać w mojej książce „Sekrety III Rzeszy w Ludwikowicach Kłodzkich”. Jednak wciąż pozostaje wiele znaków zapytania, a przyznam uczciwie, że słabnie moja nadzieja na to, że kiedykolwiek uda nam się na te pytania odpowiedzieć.

Autor: Paweł Jeżewski

6 odpowiedzi na „Podziemne sekrety Gór Sowich

  1. Zajcew pisze:

    Na mitomanów nie ma lekarstwa. Wymieniłeś znane sztolnie w górach sowich a ONI twierdzą, że jeszcze jest tam szereg ukrytych, m.in. w górze Moszna, w Osówce, w Soboniu, a w Ludwikowicach znajduje się ukryta podziemna fabryka zbrojeniowa w górze Kamienna i szpital wojskowy w górze Włodyka.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Mitomany są, byli i będą. Z nimi jest tak samo jak z alkoholikami – powiedz takiemu, że jest alkoholikiem to zaprzeczy i się obrazi. Mitoman zawsze będzie uważał, że mitomanem nie jest. Mitomany żyją we własnym świecie fantazji, w które wierzą. Ja uznaję tylko w fakty i dla mnie tylko one są ciekawe, bez ubarwiania. Ja nie oglądam się na mitomanów.

      • Zajcew pisze:

        Mitomany mają swój świat i swoje kredki. Swoją drogą ciekaw jestem jak daleko wiedza faktologiczna posunie się do przodu przez kolejne lata ? Twoja książka jest w tej chwili najlepszym opracowaniem o wojennej historii Ludwikowic Kłodzkich jakie do tej pory się ukazało. Co będzie dalej ? Szkoda, że nikt nie napisał takiej książki o pozostałych kompleksach OLBRZYMA.

        • Paweł Jeżewski pisze:

          Co będzie dalej? Na pewno będę kontynuował badania w terenie Gór Sowich i okolicach. Na pewno załapią się do tego Ludwikowice. Znajomi stale ciągną mnie w kierunku Głuszycy… Fakt, kwitów akurat mamy sporo w tym temacie, i trzeba się za to wziąć.. W kwestii Ludwikowic, jeżeli za kilka lat się okaże, że ustalone zostaną nowe fakty, których ilość będzie znaczna, wówczas rozbuduję moją książkę, uzupełnię o nowe dokumenty itd. i wówczas – jeżeli życie pozwoli – ukaże się drugie wydanie (rozszerzone).

  2. Znaki pisze:

    K…a wodna , K…a miećka
    I tak Paweł widać i czuć, że tą Głuszę musisz przeorać
    Ja Ci godom ;)…
    Koledzy Ci godoją ;)…
    Sam też wiesz ?! … 😉
    …no to …
    …jedziesz… !!!! 😉
    krva 😉

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Głuszyca jest bardzo ciekawa. Zarówno w dokumentach jak i w terenie. Ale teraz chcę trochę odpocząć, w końcu jestem po 12-rundowej badali = napisanie książki. Jakiś czas odpocznę i na pewno dalej będę działał. Tam w Głuszycy od dłuższego czasu działają moje ziomki. Naściągali różnej dokumentacji z Niemiec i sam diabeł wie jeszcze skąd. Nie będę ukrywał na Głuszycę kwitów jest naprawdę sporo. Chciałbym mieć tyle na Ludwikowice. Niestety wszystko jest Geheim. Poczta pantoflowa (drugi obieg informacji) tu nie działa, byli tacy co się próbowali na PW dobijać pytaniami – nie da się. A ja i tak mam fioła bardziej na Ludwikowice. A wszystko co wiem do tej pory o Ludwikowicach opublikowałem w mojej książce 🙂 więc tu żadnych tajemnic nie mam. I na razie nic o Ludwikowicach Kłodzkich więcej nie wiem… na razie. A Głuszyca to zupełnie inna bajka 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *