Nowa książka – recenzje

W związku z tym, że w noworudzkiej prasie (Noworudzianin nr 359, 14-20 grudnia 2018 r.) pojawiła się obszerna recenzja mojej książki o Nowej Rudzie z okresu II wojny światowej, a gazeta ta ma jedynie wymiar lokalny (nie ogólnopolski), więc poniżej przedstawiam szerszemu gronu co w niej na temat mojej książki napisano:

A na koniec taka ciekawostka z księgarni Odkrywca:

Za: Księgarnia Odkrywca - strona internetowa facebook.

Za: Księgarnia Odkrywca – strona internetowa facebook.

Autor: Paweł Jeżewski

33 odpowiedzi na „Nowa książka – recenzje

  1. jan_Mat1 pisze:

    Pawle. Co tu dodać ?. Gratuluję.

  2. Kiris pisze:

    Witaj Paweł i inni tu zaglądający.
    Książkę przeczytam niebawem, mam nadzieje że przed końcem tego roku. Gratuluję dobrego słowa ze strony redakcji gazety noworudzkiej…

    • Paweł Jeżewski pisze:

      To gazeta „Noworudzianin”. Książka jest dobra, mnie ciekawi co powiedzą niedowiarki twierdzące, że na Gontowej prace stanęły bezpowrotnie w styczniu 1945 roku.

  3. Mops pisze:

    Czyżby było jakieś nowe trafienie na Gontowej, o którym milczą wszelkie dokumenty bo fakt ten był zwykłym szfindlem.. hm ?

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Spokojnie. Różni ludzie tego bloga czytają, więc powstrzymam się od objaśniania tu o co chodzi. Nie wspieramy komercji i nie chcemy medialnej wrzawy – to podstawowa zasada.

  4. Histaminer pisze:

    A stare kapciochy wzięły się za łby bo nic nie osiągnęli w eksploracji poza internetowym klepaniem w klawisz Tobie zaś można pogratulować upartości w badaniach terenowych i archiwalnych oraz idących za tym efektów, które widać w Twoich publikacjach.

  5. Paweł Jeżewski pisze:

    Dzięki, jest mi bardzo miło.

    • Zajcew pisze:

      Histaminer, ciekawe jak wiele on ma jeszcze tej wiedzy, którą nie publikuje, np. o Osówce.

      • Paweł Jeżewski pisze:

        To nie ma znaczenia bo i tak nic na temat Osówki i innych tematów nie ujawnię. Przez ponad 70 lat nie było żadnej publikacji na temat tego co działo się w Nowej Rudzie w okresie II wojny światowej. Aż pojawiła się moja książka i teraz możecie o tym poczytać. Opublikowałem również w 2018 roku książkę o wojennej historii Ludwikowic Kłodzkich oraz cykl artykułów do miesięcznika Odkrywca, z których część już ostała opublikowana w ostatnich miesiącach a pozostała część dopiero będzie. Musze teraz odpocząć od pisania i zająć się w pełni badaniami archiwalnymi.

  6. Tomipol1 pisze:

    Noworudzianin jak zawsze robi dobrą robotę:) Odkrywca jak wiadomo to pierwsza liga.Fakt jak piszesz przez 70 lat nikt nie usiadł do tematu.Oczywiście mamy książkę Tadeusza Biedy Wśród malowniczych wzgórz nad Włodzicą ale to zbiór ogólnej historii z regionu.Dziwię się też że przez tyle lat nikt nie pochylił się nad tematem.Mieliśmy tylu dobrych historyków w szkołach.Widocznie te tematy czekały na Nas.Chwała oczywiście też oczywiście że przetłumaczono i wydano kronikę Wittiga.Ja mam nadzieję że jeszcze ze dwie niemieckojęzyczne publikacje zostaną przetłumaczone i wydane.Co do zdjęć to na części opisy są z tyłu,źródło też pewne i bombą jest pełny wykaz osobowy.Był trop że jeden z nich żyje ale niestety zmarł w 2016r:( Do tego co dotarłem to był w Wałbrzychu.No i u mnie też będzie sporo sensacji.Mnie tutaj ciekawi reakcji Pani D.Suli wszak to Ona jest niekwestionowanym liderem w części tematu nad którym pracuję.A tym bardziej że w niedługim czasie czeka mnie też wizyta w AMG celem porównania dokumentów i uzupełnienia.Jak do tej pory omijałem to miejsce priorytetem było dotarcie i zebranie dokumentów których nie ma w AMG.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Twój temat jest bardzo obszerny i wykracza mocno poza ramy Nowej Rudy. Ja przyznaję, że Nowa Ruda o okresie II wojny światowej to temat wciąż nie do końca zbadany. Ja wbiłem moją publikacją pierwszą łopatę, ale mam zamiar kopać w tym temacie dalej. Chciałbym za kilka lat uzupełnić tę książkę o nową wiedzę.To samo dotyczy książki o Ludwikowicach Kłodzkich. Oczywiście bardzo intensywnie badam również „Riese” ale z tego publikacji nie zrobię nigdy. Przede wszystkim dlatego, że mnie z Głuszycą i Walimiem nic nie łączy, poza tym nie chcę by z poważnych spraw robiono komercyjny cyrk. AMGR to fundament w Twoim temacie ale skoro bazujesz na innych archiwach a AMGR traktujesz jedynie porównawczo to rzeczywiście zapowiada się mega ciekawie. Pamiętaj, że AMGR współpracuje i ściąga dokumentacje z wielu innych archiwów spoza granic naszego kraju. Ja w ostatnim czasie grzebie w kilku archiwach zagranicznych mało znanych jednak póki co bez efektów, ale jestem cierpliwy jak papier. Czekam na Twoją książkę jak na szpilkach.

  7. McLine pisze:

    Odkrywca był w grudniu na Gontowej. Czyżby Twój grudniowy artykuł i Twoja książka o Ludwikowicach wywołały reaktywację? Na razie widzę mocne 1-0 dla Ciebie.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Odpowiem Tobie na P.W. (e-mail).

      • Mops pisze:

        Pewnie nie tylko „O” zwróciło uwagę. Trzeba być głupi żeby po przeczytaniu Twoich książek z 2018 roku pewnych rzeczy nie dostrzec mimo, że wyraźnie próbowałeś je w tekście ukryć spychając na boczny tor. A tym artykułem grudniowym przybiłeś pieczątkę. Chyba, że doszedłeś do wniosku, że tak ma być, kto kumaty ten wyciągnie wnioski i będzie wiedział.. albo bardziej o sprowokowanie pewnych działań.. Jak nie chcesz to nie wstawiaj tego komentarza, obszerniejszy wysłałem Tobie pocztą elektroniczną. Liczę, że odpowiesz.

        • Paweł Jeżewski pisze:

          Ja w tych książkach przedstawiłem wszystkie wiadomości, które zdobyłem do tej pory o Ludwikowicach (Gontowa, fabryka amunicji i fabryka leków) i Nowej Rudzie. Odnośnie Gontowej: wnioski po przeczytaniu każdy czytelnik wyciąga sobie sam. Jeden będzie się cieszył z mapek terenu tam zamieszczonych, kto inny przeczyta i powie, że fajna książka bo same nowości, a trzeci przeczyta i będzie dodatkowo analizował. Jednak sama analiza i wnioski nic nie dadzą jeżeli nie pójdą za tym konkretne działania. Jeżeli ktoś po przeczytaniu podejmie konkretne działania eksploracyjne w wyniku których będę jakieś efekty to świetnie! Oby tylko nie szła za tym medialna sieka i komercja, to będę się naprawdę cieszył.

          „Krwi” jak tam recenzja?

  8. Albert pisze:

    Przeczytałem, może nie z przyjemnością, bo trudno o przyjemność z czytania o obozach koncentracyjnych, ale na pewno z wielkim zaciekawieniem. Niewątpliwym plusem książki jest to, że potrafi zainteresować człowieka z zewnątrz (w sumie po raz pierwszy w Nowej Rudzie byłem w sierpniu ubiegłego roku). Tak jak i przy poprzedniej publikacji zwraca uwagę wręcz inżynierska solidność autora, nie ma gdybania, wszystko musi mieć oparcie w papierach i terenie… Mogę sobie tylko wyobrazić ogrom pracy wykonanej przez Pawła, w terenie i archiwach. Cieszę się, że trafiłem do grona czytelników Pawła i mam nadzieję, że jeszcze nie raz wezmę do ręki Jego nowe książki.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Bardzo mi miło czytać taki komentarz. Powiem tak: chciałbym za kilka lat, gdy już nakład moich książek się wyczerpie, wydać ich wznowienia tzw. wydania drugie uzupełnione o nową wiedzę, którą zdobędę. A zdradzić mogę już teraz, że w ostatnim czasie zanotowałem duży progres w moich badaniach ad. fabryki Dynamit A.G. Ludwigsdorf, a co będzie dalej? Zobaczymy. Na pewno nigdy nie napiszę książki o „Riese”. Natomiast Nowa Ruda i Ludwikowice (w tym Gontowa jako odcinek budowy „Riese”) jak najbardziej, jeżeli tylko coś nie stanie na przeszkodzie to chętnie się tą wiedzą będę dzielił w nowych wydaniach za kilka lat.

      • Hista pisze:

        Ciekawy blog.

      • Albert pisze:

        „Na pewno nigdy nie napiszę książki o „Riese” -rozumiem Twoją decyzję, ale bardzo żałuję, że nie powstanie solidna książka, która choćby częściowo, obaliłaby sensacje i bzdury jakie narosły wokół Riese. Faktem jest, że jedyną zaletą Muchołapek, Podziemnych Miast, Wilkołaków itp. jest rozpowszechnienie informacji, że było coś takiego jak Riese, a ci którzy posiadają zdolność krytycznego myślenia mogą później szukać prawdy (szkoda tylko że źródła są tak rozsiane…). Ja co prawda o istnieniu Riese wiedziałem od dawna, ale na własne oczy zobaczyłem je dopiero w sierpniu ubiegłego roku. W czasie wakacji wraz z 11 letnim synem zwiedzaliśmy różne atrakcje i dotarliśmy (wstyd się przyznać) do Muchołapki… Oczywiście o tym obiekcie naczytałem się mnóstwo niestworzonych historii, ale na szczęście znałem też fakty, więc z wielkim zdumieniem słuchałem przewodnika, który bez cienia zażenowania opowiadał o testach tajemniczych broni, radioaktywności wewnątrz konstrukcji itp… (później miałem okazję zamienić z nim kilka zdań na osobności i dowiedziałem się, że tego wymaga od nich właściciel- mają podsycać atmosferę sensacji….). Później zwiedzaliśmy pozostałe obiekty Riese i wszędzie przewodnicy „wciskali kit” aby tylko podtrzymać aurę tajemniczości, rozumiem komercja, pewnie czynsze są wysokie i trzeba przyciągać turystów… Podobnie było w zamku Książ, zwiedzaliśmy dwukrotnie, za każdym razem z innym przewodnikiem i od każdego słyszeliśmy inne historie (ale zawsze tajemnicze, sensacyjne z nutką teorii spiskowych), młodemu to się nawet podobało, ale chyba nie o to chodzi, żeby okłamywać zwiedzających? Obecnie staram się (w miarę wolnego czasu) poznawać prawdziwe Riese, ale wiem że i tak jestem skazany na czytanie o tym co ktoś inny odkrył, dlatego chciałbym, żeby solidnych publikacji było jak najwięcej. Jeszcze raz dziękuję za Twoje książki.
        Pozdrawiam

        • Paweł Jeżewski pisze:

          Od dawna uważam, że według polskiego prawa celowe fałszowanie historii do celów komercyjnych powinno być surowo karane. Niestety tak nie jest. Odnośnie książki o „Riese” to w tej kwestii pozostanę nieugięty. Za to np. napisałem kilka słów o Włodarzu i jest to opublikowane w aktualnym numerze miesięcznika Odkrywca. Ten artykuł trochę może rozczarować lub nawet zaboleć mitomanów, ale fakty są niestety nieubłagane. 🙂

          • Albert pisze:

            Czytałem już, masz rację wielu to zaboli….

          • Paweł Jeżewski pisze:

            Co jakiś czas w Odkrywcy będą pojawiały się moje artykuły, tak więc spokojnie, nudów nie będzie. 😉

  9. Histaminer pisze:

    Artykuł arcyciekawy i racjonalny w odróżnieniu od internetowego paplania. Internet – inaczej mówiąc podaj link plus lidar, jest dla starych kapciochów co jedynie siedzą w papciach przed kompem w domu. Taka „eksploracja” polegająca na przeglądaniu internetu co kto nowego wrzucił, kopiowaniu i komentowaniu do niczego nie zaprowadzi.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Prawda prawda. W terenie trzeba być niemal non-stop, kopać, kopać i kopać, mierzyć, badać a do tego ciężka praca w różnych archiwach.

  10. Kiris pisze:

    Dzień dobry.
    Paweł, przeczytałem książkę… napisana jest z zegarmistrzowską precyzją…Kiedyś pracowałem w KWK Nowa Ruda Piast i Słupiec, miałem okazje zwiedzić całą maszynownie szybu Lech jego katakumby i nie tylko….

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Maszynownia jest do dzisiaj, tylko nie ma już w środku maszyn wyciągowych. Bardzo się cieszę, że moja książka się Tobie podobała.

  11. Miner pisze:

    Kapcioch tak wytykał twój blog, a trzeba przyznać jedno. W pojedynkę opublikowałeś kilka pozycji i odkłamałeś kilka spraw. Dlaczego ten specjalista sam nie zrobił podobnej rzeczy? Już ci powiem – większość tych jego tajemnych informacji nie jest jego autorstwa, bo pochodzą z innych blogów i źródeł internetowych. Więc jak tu wydać książkę jak to informacje „copy-paste” ?

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Nie wiem o kim mówisz, kto to jest „kapcioch”, ale ok. wstawiłem Twój komentarz. Faktem jest, że dużo eksploratorów z tzw. „środowiska” mnie jeszcze kilka lat temu krytykowało, choć poza krytyką i prowokacjami internetowymi sami nic nie pokazali. A teraz siedzą cicho.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *