Elektrownia w Ludwikowicach Kł.

Elektrownia [źródło: dolny-slask.org]

W aktualnym wydaniu miesięcznika Odkrywca (marzec 2019 r.), opisałem historię elektrowni w Ludwikowicach Kłodzkich, od „A” do „Z”. Zrobiłem to na podstawie nigdy wcześniej niepublikowanych dokumentów archiwalnych, do których dotarłem w efekcie prowadzenia licznych kwerend w archiwach różnego typu. Dodatkowo w tym artykule zamieściłem niepublikowane do tej pory zdjęcia archiwalne tej elektrowni i niektóre dokumenty z nią związane. Cieszę się, ponieważ nikt wcześniej całościowo historii tej elektrowni nigdzie nie przedstawił. Ja zrobiłem to pierwszy.

Autor: Paweł Jeżewski

19 odpowiedzi na „Elektrownia w Ludwikowicach Kł.

  1. Tomipol1 pisze:

    Do Odkrywcy zasiądę jutro jednakże wiem iż będzie mocny i rzeczowy artykuł.Czy pamiętasz Pawle co powiedziałem po pierwszej książce? Że brakuje mi rozdziału o elektrowni:) Odpowiedziałeś że po co pisać o czymś co jest znane i oczywiste.Znane dla Nas i mieszkańców a cała reszta turystów i pasjonatów historii była dalej karmiona kłamstwami w wykonaniu Krzysztofa Sz.oraz Igora W.W odkrywcy pojawiały się już kiedyś artykuły na temat Muchołapki ale elektrownia była tam pomijana.Dobrze że temat został rzeczowo przez Ciebie opisany ale pamiętajmy też iż Odkrywca ma wąskie grono odbiorców i nie dotrze wszędzie.Pozostaje Nam dalej głosić prawdę i walczyć z mitomanami:)

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Napisałem, że oczywiste jest odnośnie elektrowni jej powiązanie (zasilanie w energię) fabryki DAG Ludwigsdorf i kwestia chłodni kominowej nr 4. Opisałem to dodatkowo z J.M. w Odkrywcy w sierpniu 2018 roku. Ten artykuł z marca bieżącego roku, którego ja sam jestem autorem, bardzo dokładnie ukazuje jaka była historia tej elektrowni od początku jej powstania do samego jej końca. Tego nigdy wcześniej nie było. To jest historia do tej pory nieznana. Ja przyznam, że sam byłem momentami zaskoczony treścią dokumentów o tej elektrowni, do których dotarłem. No ale nie będę tu zdradzał o co konkretnie chodzi. Poczytasz artykuł to się dowiesz 😉 .
      p.s.
      Odkrywca nie ma takiego wąskiego grona odbiorców. Nakład wersji drukowanej wynosi blisko 12,5 tyś. a do tego jest jeszcze wersja e-bookowa.

    • Senkofski pisze:

      Nie sposób się nie zgodzić! Z jednej strony wątpliwe źródła, niedomówienia, przekrecanie faktów, powielanie mitów…
      Łatwo się w tym zgubić, nie będąc obeznanym z tematem.
      Dlatego tak się cieszę, że trafiłem tutaj (w sumie zupełnie przypadkiem)

  2. Zajcew pisze:

    I niech ktoś teraz powie że Ty mało publikujesz ze swoich badań. Artykuł o elektrowni na pewno przeczytam z ciekawością. Odkrywca ma duży prestiż i dobrze zrobiłeś ze nawiązałeś z nimi współpracę.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Wyrobiłem sobie pogląd, że założeniem Odkrywcy jest przedstawianie faktów historycznych. Dlatego uznałem, że moja cegiełka też w tym musi być. Alternatywą dla Odkrywcy jest internet, gdzie można napisać wszystko, każdą nawet największą bzdurę (ostatnio bardzo popularne stały się filmiki na youtube). W Odkrywcy by takie coś nie przeszło. Wolę mięć 12,5 tys. czytelników z Odkrywcy niż dwa razy tyle w internecie z komentarzami typu: „super”, „świetny materiał”, „brawo, czekam na kolejny”, itd.

      Zajcew: nie widziałem żadnych przeciwwskazań do tego, żeby moje materiały i wiedzę o elektrowni w Ludwikowicach Kłodzkich, opublikować.

    • Albert pisze:

      Myślę, że dzięki współpracy z Pawłem, prestiż Odkrywcy, znacznie wzrósł….

      • Paweł Jeżewski pisze:

        A ja widzę w rozkładówce artykułów bieżącego wydania Odkrywcy jeszcze jeden godny polecania, a mianowicie: RIESE – Zamek Książ dla.. Ribbentropa. Ciekawy to artykuł musi być. Prace na Zamku Książ były praktycznie bliskie ukończenia. Część podziemną ukończono w około 80%. Z tego wynika, że Robbentrop był ważniejszą głową w państwie niemieckim od samego Hitlera, któremu Osówkę zostawili w proszku..

  3. Senkofski pisze:

    Świetnie, tematu elektrowni brakowało mi w książce, którą ostatnio kupiłem. Zastanawiałem się właśnie czemu ten temat został pominięty.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      No to teraz jest uzupełnienie w Odkrywcy. 🙂 O elektrowni w książce wspomniałem jedynie w kontekście roli jaką ona odegrała dla fabryki DAG Ludwigsdorf.

  4. Kiris pisze:

    Elektrownia w Ludwikowicach…biegałem po niej jako dziecko, budynek nie był zniszczony, był pusty. Do wielu miejsc można było wejść. Cała infrastruktura, która jest na pierwszym zdjęciu artykułu, praktycznie była zachowana, nie było chłodni kominowych, były w ruinie. Było to końcem lat siedemdziesiątych i początkiem lat osiemdziesiątych. Część tej historii znałem z opowieści lokalnych, ale tylko część. Artykuł bardzo ciekawy i w sposób rzeczowy napisany, praktycznie temat elektrowni wyczerpany. Dziękuje Paweł za przedstawienie historii tejże elektrowni.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Cała przyjemność po mojej stronie. 🙂

      A tak na marginesie to wygląda na to, że w Ludwikowicach Kłodzkich w czasie II wojny światowej funkcjonowała mało znana fabryka zbrojeniowa, o której nikt nic nie wspominał w polskich publikacjach. Temat jest w dalszym ciągu drążony, jednak w ostatnim czasie efekty nie posuwają się do przodu. Jeżeli tak dalej będzie to temat trzeba będzie zamknąć lub opublikować to się wie w Odkrywcy. Wtedy jest szansa, że ktoś inny pociągnie go do przodu i ostatecznie rozwikła tę zagadkę. Na razie fakty są takie, że mamy niebezpodstawne podejrzenia o zakamuflowaną fabrykę zbrojeniową w Ludwikowicach Kłodzkich, która funkcjonowała w tej miejscowości w czasie II wojny światowej.

  5. Senkofski pisze:

    Ukryty obiekt produkcyjny pod odkrytym obiektem produkcyjnym? ciekawe…
    W książce wspomina Pan, że łatwiej byłoby ukryć fabrykę zbrojeniową w czynnym ośrodku kopalnianym, więc…?
    Jeszcze co do samej elektrowni; dużym zaskoczeniem jest dla mnie fakt, iż elektrownie Ludwigsdorf y Tschenitz były połączone y współdziałały! powiem, że to pyszny zbieg okoliczności;)

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Cyt. Senkofski:
      „Ukryty obiekt produkcyjny pod odkrytym obiektem produkcyjnym? ciekawe…”

      Nic takiego nie napisałem.

      Cyt. Senkofski:
      „W książce wspomina Pan, że łatwiej byłoby ukryć fabrykę zbrojeniową w czynnym ośrodku kopalnianym, więc…?”

      Wyciągasz zbyt daleko idące wnioski ad. tematu. Poczekaj aż opublikuję o tej prawdopodobnej (50/50 %) fabryce zbrojeniowej w Ludwikowicach Kłodzkich, w którymś z kolejnych artykułów Odkrywcy. Pokażę co mamy na ten temat, na jakiej podstawie można wyciągać takie wnioski, poczytasz, i sam wyciągniesz swoje, a może nawet pchniesz temat do przodu.

      Cyt. Senkofski:
      „Jeszcze co do samej elektrowni; dużym zaskoczeniem jest dla mnie fakt, iż elektrownie Ludwigsdorf y Tschenitz były połączone y współdziałały! powiem, że to pyszny zbieg okoliczności;)”

      Ja podałem tą informację cytując źródła historyczne, którymi są dokumenty archiwalne. Podałem nazwę archiwum, nazwę zespołu i jednostki.

      A tak na marginesie to już doszły mnie słuchy, że leszczyki tuptają po moich śladach patrząc w przypisy w moich książkach do źródeł archiwalnych, i tak np. jeden z nich zaatakował ostatnio zespół Dolnośląskie Zjednoczenie Przemysłu Węglowego. 🙂 haha, tylko nie zapomnij założyć czerwony krawat i koszulę z kołnierzykiem. 🙂

      • Albert pisze:

        „A tak na marginesie to już doszły mnie słuchy, że leszczyki tuptają po moich śladach patrząc w przypisy w moich książkach do źródeł archiwalnych”- w sumie to chyba dobrze, że uczą się od najlepszych? 😉

        • Paweł Jeżewski pisze:

          Na pewno mam się za lepszego. W końcu to nie ja tuptam do archiwów po czyiś śladach zamieszczonych książkach. Tak na marginesie do wiadomości tego spod krawata to ja mam pisemną zgodę od Dyrekcji poszczególnych archiwów na publikację wskazanych dokumentów.

          • Albert pisze:

            Bo masz profesjonalne podejście do tematu… ( a sądząc z Twojego bloga, to jak coś robisz, to robisz to porządnie…)

          • Paweł Jeżewski pisze:

            Blog już od jakiegoś czasu służy tylko do udzielania informacji, np. na temat art. w Odkrywcy, książek, czy np. uchylenia rąbka tego co udało się nowego ustalić czy odkryć. Publikował będę różne artykuły w miesięczniku Odkrywca. Wznowienia książek pojawią się dopiero za kilka lat i to pewności mieć nie można, bo kto to wie co życie pokaże..

  6. Senkofski pisze:

    cyt. Paweł Jeżewski
    (…)mamy niebezpodstawne podejrzenia o zakamuflowaną fabrykę zbrojeniową w Ludwikowicach Kłodzkich, która funkcjonowała w tej miejscowości (…)

    z tego co rozumiem, to fabryka była zakamuflowana jedynie przed zwiadem lotniczym („zalesione” dachy budynków produkcyjnych) , poza tym znajdowała się na powierzchni, była ogrodzona, itp.. a więc nie zakamuflowana.

    cyt.Paweł Jeżewski
    (…) podałem tą informację cytując źródła historyczne, którymi są dokumenty archiwalne.(…)

    a ja napisałem, że to ciekawe, gdyż elektrownia w Siechnicach również pozostaje w sferze moich zainteresowań.

    co do tuptania po śladach poprzedników;
    nie widzę nic nienaturalnego w powtarzaniu kroków innych, żeby nauczyć się chodzić samemu. odnosze się do tego, bo zabrzmiało to jak jakaś nagana w stosunku do mnie. (?)

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Cyt. Senkofski:
      „z tego co rozumiem, to fabryka była zakamuflowana jedynie przed zwiadem lotniczym („zalesione” dachy budynków produkcyjnych) , poza tym znajdowała się na powierzchni, była ogrodzona, itp.. a więc nie zakamuflowana.”

      Była zakamuflowana bo uruchomiono ją w budynku, którego pierwotne przeznaczenie było inne, w dodatku celowo nie zmieniono zewnętrznego wyglądu tego budynku, żeby stwarzać pozory, że jego pierwotne przeznaczenie się nie zmieniło. Podkreślam jednak raz jeszcze, że nie mamy pewności, że w tym budynku prowadzono produkcję zbrojeniową, jednak można tak przypuszczać niebezpodstawnie, gdy spojrzy się na dokumenty archiwalne i inne dane… Planuję pokazać w którymś z artykułów w Odkrywcy tą przypuszczalną fabrykę i dowody, które wskazują, że taka tam w czasie II w.sw. funkcjonowała.

      Cyt. Senkowski
      „nie widzę nic nienaturalnego w powtarzaniu kroków innych, żeby nauczyć się chodzić samemu. odnosze się do tego, bo zabrzmiało to jak jakaś nagana w stosunku do mnie. (?)”

      To nie była żadna uwaga ani nagana w stosunku do Ciebie. Poza tym nie przeczę, że nie ma w tuptaniu po czyiś śladach nic nienaturalnego, jednak zabawne jest dla mnie to, bo wiem akurat kto po moich śladach tupta…. Ale to tak na marginesie. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *