Tajemnice Gór Sowich

Soboń

W którym kompleksie „Riese” w Górach Sowich, w podziemnej części, pozostało najwięcej nieodkrytych tajemnic z okresu II wojny światowej (nie licząc oczywiście kwestii przeznaczenia tych podziemi)? Przedstawione poniżej zestawienie pozwoli każdemu na to pytanie odpowiedzieć. Zestawienie zawiera listę kompleksów „Riese” w Górach Sowich wraz z częścią podziemną i krótkim komentarzem odnośnie tego, co aktualnie już na temat tych podziemi wiadomo.

1. Rzeczka – 3 sztolnie połączone dwoma poprzecznymi chodnikami. Nie kryją tajemnic.
2. Jugowice Górne – 6 sztolni, wszystkie zbadane. Nie kryją tajemnic.
3. Kompleks Włodarz – 4 sztolnie połączone ze sobą chodnikami. Nie kryją tajemnic.
4. Kompleks Osówka – 3 sztolnie i chodniki. Nie kryją tajemnic.
5. Kompleks Gontowa – 4 sztolnie i chodniki. Sztolnia nr 3 oraz prowadzące z niej wyrobiska chodnikowe zbadane są tylko częściowo.
6. Kompleks Soboń – 3 sztolnie z chodnikami. Nie wyjaśniony krótki odcinek sztolni nr 3.
7. Kompleks Jagodziniec – brak podziemnych wyrobisk.

Wejście do sztolni nr 3 w Gontowa – źródło: dolny-ślask.org

Z powyższego zestawienia jasno wynika, że kompleks Gontowa w części podziemnej jest najbardziej zagadkowy. Niestety sztolnia nr 3 w Gontowej i prowadzące z niej wyrobiska chodnikowe, obecnie odcięte są zawałami. Każdy kto był w tych podziemiach (a nie tylko patrzył w obrazki w ślad za: podaj link) wie, że znajdujące się tam zawały to nie jest to samo co zasypany uskok w Osówce. Z tego powodu prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się jaka była długość tej sztolni i rozkład prowadzących z niej chodników. Wobec takiego stanu rzeczy mitomani mają tu wielkie pole do popisu, a eksploratorzy i badacze historii niełatwy orzech do zgryzienia.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 odpowiedzi na Tajemnice Gór Sowich

  1. Finder pisze:

    Gontowa , sztolnia nr 3. Co tam się obecnie dzieje ?. Jedynym wyjściem jest przebranie zawału, a to są roboty górnicze no i kasa , dużo kasy. Teoretycznie jest to do zrobienia. Można to zrobić tylko więcej chęci.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Nic tam się obecnie nie dzieje. Temat umarł od 2015 roku. Pojawiły się tylko plotki, że nadleśnictwo Jugów będzie chciało ten teren z powrotem i na wzór nadleśnictwa Wałbrzych będzie chciało prowadzić tam działalność turystyczną.
      Utworzenie podziemnej trasy turystycznej w tym miejscu jest możliwe, ale wiąże się to z dużymi nakładami finansowymi, długim okresem prac przygotowawczych, itd. Możliwe, że za ileś tam lat tomografia górotworu pozwoli na określenie jak długie i szerokie były te wyrobiska. Jednak to nic nie zmieni w kwestii tego, że prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się w jakim stanie te wyrobiska zostawione były przez Niemców i co zawierały. Częściowo udało mi się to ustalić (patrz książka „Sekrety III Rzeszy w Ludwikowicach Kłodzkich”), ale mam teraz dodatkowo nowe wiadomości i przez to niezły zgryz.

  2. Zakonnik pisze:

    Witaj Paweł.
    Mam wielką prośbę do Ciebie. Czy mógłbyś mi odpowiedzieć na pytanie, czy Dalmus miał coś wspólnego z kompleksem Gontowa ?
    Pozdrawiam

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Dalmus był w Sowinie po wojnie. Pod jego nadzorem wywożono z Gontowej materiały budowlane. Wówczas z jego polecania (a kto wie czy nie zrobił tego osobiście) włączono zasilanie w przybudówce domu P… (celowo nie podaje pełnej nazwy, bo to jest tylko blog), gdzie była główna rozdzielnia prądu na Gontową, podczas, gdy chłopiec z sąsiedniego domu huśtał się na uszkodzonych kablach. Dzieciaka reanimowali mężczyźni z ekipy, która akurat ściągała maszynę wyciągową po trasie pierwszej pochylni transportowej. Chłopca udało się uratować. Obecnie starszy człowiek, mam z nim nagrany wywiad na kamerę. Wywiad przeprowadziłem z nim osobiście.

  3. tomipol1 pisze:

    Nie od dziś wiadomo że kompleks Gontowa jest najbardziej tajemniczym kompleksem.Każdy kto posiada szeroką wiedzę w temacie Riese przyzna tutaj rację.Mnie jak wiesz zastanawia temat Rosjan co oni robili tak wcześnie na Gontowej i w okolicy.Tym bardziej że mamy tutaj dokumenty:) Idę powoli tym tropem i mam nadzieję że dojdę do celu.A mitomani jak to mitomani będą dalej rozwiercali Osówkę w poszukiwaniu ukrytych poziomów:):) To samo tyczy się Jugowic.Tam zawsze będą tworzone mity i legendy.No chyba że ktoś oczyści wszystkie zawały i wtedy klops.Upadnie pole do tworzenia bajek.Tak stało się na Osówce,słynny uskok.A przecież byli świadkowie,wchodzili kilometry do przodu,naciskali przyciski do wind itp:) Poza tym tutaj zadam pytanie do znawców Riese ile miała kosztować budowa Riese? Podaje się słynne 150 mln RM( Albert Speer ) i przyrównuje do Wilczego Szańca 36 mln RM.Ale jest jedno ale te 36 mln RM to był początkowy etap budowy Wilczego Szańca. Więc kto dowie się ile faktycznie kosztowała cała budowa i rozbudowa Wilczego Szańca ?? Ja już wiem i Riese przy tej kwocie nie wygląda już jak Olbrzym :):) Poza tym olbrzymie kilometry tuneli w Riese .Kogoś tutaj strasznie ponosi popatrzmy na inne obiekty (podziemne fabryki ) np zakłady Kahla w Turyngii kryptonim Lachs około 30 km podziemnych chodników i hal i tak można wymieniać dalej. Więc gdzie tutaj nasze Riese?

    • Paweł Jeżewski pisze:

      No właśnie, pytanie od kiedy dokładnie w Sowinie pojawili się jeńcy rosyjscy, ilu ich było itd. Jakie prace wykonywali to już wiem. Nie wiem dlaczego ich wywieziono.. (wiesz o co chodzi..). Zagadki na Gontowej się mnożą. Według mnie to najbardziej enigmatyczny kompleks „Riese”. Każdy kompleks ma tę samą zagadkę = przeznaczenie docelowe, ale kompleks Gontowa ma dodatkowo więcej innych zagadek. Podziemia Gontowej to również duża zagadka. O tych n-tych podziemiach w Osówce i Jugowicach Górnych to piszą tylko mitomani jak kapcioch z komercyjnego bloga.

      • Zakonnik pisze:

        Na Gontowej nie jeden połamał sobie zęby. Nawet w „O” pisali jakie koszty (około milion PLN) tam poniesiono.

        • Paweł Jeżewski pisze:

          Zobaczymy co wyduma teraz „krwi”. Dostał materiał do analizy i jestem ciekawy. To dobry analityk. Badania Gontowej w zakresie wykorzystania siły roboczej prowadzi obecnie również Tomek. Ja też mam trochę nowego materiału, ale przez to jeszcze więcej znaków zapytania 🙁

          • krwi pisze:

            Na podstawie dostępnych danych to jakiejś odkrywczej analizy nie da się zrobić, na pewno nic ponadto co zrobiłeś w swoich publikacjach.

            Pytanie brzmi jaki może być dalszy przebieg wyrobisk od sztolni nr 3.

            Podajesz, że ilość urobku wskazuje na ok 3955 m3 kubatury wyrobisk w części Gontowa 2 a więc o ok 38 % mniej niż w obiekcie Gontowa 1. Dalej podajesz, że obecnie dostępne sztolnie to 1422 m3 więc mamy ok 2500 m3 potencjalnych nieznanych korytarzy.
            Na planie zamieszczonym w Twojej książce widać początek pierwszego chodnika w stronę sztolni 4 a także zagadkowy chodnik biegnący w prawo poza obrys wyznaczony przez sztolnie 3 i 4.
            Coś podobnego jest na Osówce od sztolni 1. Być może planowano bić kolejną sztolnie na północ od 3 ale o takiej ewentualności nie wspominasz nie wiem czy teren by na to pozwalał.

            Z przytoczonych relacji świadków wynika, że chodniki od pierwszej krzyżówki za wartownią były krótkie natomiast na początku kolejnego znajdował się uskok i szeroki chodnik pod stropem uskoku. Wygląda na to, że zamierzano tam wydrążyć chodnik 5×6 m (lub większy) gdzie w pierwszym etapie drążono górny chodnik 5×2.5 m co by dawało nie więcej niż 200 m niezbadanego chodnika a więc mniej niż odległość do sztolni 4.

            Cały obiekt Gontowa 2 jest w początkowej fazie drążenia, w 4 brak nawet chodników pod wartownie, brak szybu, brak połączenia między sztolniami. Jakichś specjalnych tajemnic tutaj nie widzę. Nie widać opcji żeby cokolwiek mogło być tam ukończone i oddane do użytkowania.

            Gdzieś kiedyś wspomniałeś, że masz jakieś kwity wskazujące na to, że na Gontowej była prowadzona produkcja zbrojeniowa. Natomiast czy z nich wynika, że ta produkcja na pewno miała odbywać się w obiekcie podziemnym? Trudno to sobie wyobrazić aby mogło to odbywać się w trójce, gdzie nadal były prowadzone prace górnicze, bicie na co najmniej 3 przodkach, brak obetonowania, chodniki raczej jeszcze nie poszerzone i jedynie jedna sztolnia wejściowa. Jeśli w ostatnich tygodniach na szybko chcieliby zaadoptować jakiś obiekt pod produkcję to lepiej nadawał by się do tego kompleks Gontowa 1. Chyba, że chodzi o jeszcze inny nieznany obiekt.

            Co do faktycznej weryfikacji przebiegu wyrobisk, myślę że najbardziej realna byłaby próba odwiertu o ile teren na powierzchni umożliwia operowanie wiertnicy. Potencjalny przebieg chodników da się określić zbyt wielu możliwości nie ma. Po udanym odwiercie można by pokusić się o wydrążenie szybu (chyba i tak byłoby to prostsze niż przebieranie zawałów) jak zrobiono na Soboniu i tym samym ostatnia (podziemna) tajemnica Riese byłaby rozwiązana.

          • Paweł Jeżewski pisze:

            Podałem ilość urobku 3955 m² dla sztolni nr 3 z chodnikami. Jest jeszcze sztolnia nr 4. To tyle jeżeli chodzi o całość sektora Gontowa 2. Ale to tak na marginesie. Skupmy się na sztolni nr 3 z chodnikami.

            Z przytoczonych przeze mnie w książce relacji świadków wynika, że – jak słusznie zauważyłeś – chodniki od pierwszej krzyżówki za wartownią były krótkie.. i oni ich nie penetrowali, bo stojąc na skrzyżowaniu widzieli tam przodki w świetle latarek na płaską baterię i lamp karbidowych. Czy rzeczywiście te chodniki są na tyle krótkie? Z tego co na dzień dzisiejszy o nich wiemy to, że jeden ma 10 metrów długości i kończy się zawałem, a drugi ma 16 metrów długości i to nie koniec bo również kończy się on zawałem (widziałem ten zawał, aż ciarki po plecach przechodziły). Więc na pewno miały swój ciąg dalszy do przodków i były finalnie jeszcze dłuższe. Przypomnę, że światło dawnych górniczych lamp karbidowych jest słabe, to nie to samo co współczesne czołówki ledowe. Więc coś tu nie gra. Poza tym na końcu sztolni wyczuwalny był silny przepływ powietrza z tego szerokiego chodnika nad uskokiem. Chyba już wiesz o czym mówię.. Dlatego prawa strona patrząc w kierunku przodka mnie intryguje! A dlaczego prawa? Opisałem to na s. 275. Poza tym z nowych materiałów, które uzyskałem wynika, że od strony wschodniego zbocza po wojnie faktycznie czegoś szukano. I to była poważna sprawa, zważywszy na to kto się tam zjawił.

            Myślę, że sztolnia nr 3 miała być drugą krańcową. Nie zamierzano tam od prawej strony drążyć kolejnej sztolni. Wobec tego widzę taki scenariusz jak podałeś za przykład w Osówce w sztolni nr 1. Ten górny chodnik nad uskokiem mógł mieć takie wymiary jak podałeś. To wynika z tych relacji, które przytoczyłem.
            Na Gontowej była prowadzona produkcja dla „Riese” ale nie w sztolniach, tylko.. był tam taki jeden barak.. 😉 ale te dokumenty ujawnię dopiero w drugim wydaniu tej książki. Nie ma to związku ze sztolnią nr 3. O przeznaczeniu podziemnym Gontowej na fabryki zbrojeniowe pisali Volkelowie i Franz W. Seidler.
            Z odwiertami jest problem: bardzo duży nakład materiału skalnego (to dowodzi, że Gontowa miała być b.ważnym obiektem militarnym) i zbyt strome zbocze, żeby można było na nim postawić wiertnicę strzałową. Masz rację pisząc, że Gontowa skrywa ostatnią podziemną tajemnicę „Riese” , nie licząc tego kawałka sztolni nr 3 w Soboniu.

  4. Elektrobody pisze:

    Witajcie.
    Książkę mam i przeczytałem ją trzy razy od deski do deski. Więc wtrącę tu swoją uwagę ad meritum. Niewykluczone że cała czwórka tych osób zatrzymała się na tej krzyżówce i następnie tylko jeden z nich poszedł kilka kroków w bok, wpierw w jeden chodnik, przyświecił lampą, zobaczył przodek, wrócił, a następnie poszedł w drugi przeciwny chodnik, uszedł kilka kroków i tam też zobaczył przodek i wrócił. Dlatego Groń powiedział Ci, że tam nie wchodzili. Może ujął to ogólnie, bo tak zapamiętał tą sytuację. Nie było w tych bocznych prostych chodnikach nic ciekawego, dlatego poszli sztolnią dalej do przodu. Prawda bywa prozaiczna.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Witaj na blogu.
      Miło mi, że studiujesz moją książki i wyciągasz własne wnioski. O to chodzi! To mnie cieszy. Możliwe, że było tak jak piszesz, ale co w takim razie z silnym przepływem powietrza? Skąd się to brało, czyżby szyb? Na powierzchni niczego takiego nie stwierdzono. Żadnych wyciepleń na śniegu tam nie zauważono a tym samym nie ma przesłanek by przejechać teren termowizją. To oczywiście jeszcze nie koniec zagadek związanych z podziemiami w Gontowej 😉

  5. Zakonnik pisze:

    Gontowa jest za trudna dla większości eksploratorów. Bardziej wygodnie jest robić niepotrzebne odwierty pod publikę na Soboniu.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Jedną z wielu zagadek podziemnej części kompleksu Gontowa jest to, że obiekt ten został pominięty przez powojenne państwowe inwentaryzacje, które były prowadzone w pozostałych kompleksach „Riese”. Nie było tam PPT, nie było Niewęgłoskiego, Mospinka, itd. W archiwach państwowych nie natrafiłem na ani jeden rysunek podziemi Gontowej, który zostałby wykonany po wojnie. A takie rysunki były sporządzane dla kompleksów: Osówka, Rzeczka, Jugowice Górne, itd, i są one dostępne w państwowych archiwach. Jedyny rysunek podziemi kompleksu Gontowa z lat 1945-6 mam ja, ale narysował mi go z pamięci Józef G.,w 2014 roku. Z dokumentacji archiwalnej wiadomo, że kompleksem Gontowa po wojnie bardzo szybko zajęły się państwowe komórki, ale ani śladu nie ma w tej dokumentacji, że były prowadzone wówczas inwentaryzacje w podziemiach. To jest bardzo zagadkowa sprawa.

      ps. „Krwi” a skąd Ty wiesz, że w podziemiach Gontowej, do których prowadzi sztolnia nr 3 nic nie wybetonowano?

      • Elektrobody pisze:

        W grudniowym Odkrywcy 2018 również zwróciłeś na to uwagę. Uważasz, że wybetonowano tam jakiś odcinek ?

        • Paweł Jeżewski pisze:

          Nie uważam tak. Twierdzę jedynie, że nie można tego z całą pewnością wykluczyć. Do póki nie jest znana relacja naocznego świadka ani pełna dokumentacja z inwentaryzacji wszystkich znajdujących się tam wyrobisk, to niczego nie można wykluczyć. Ja osobiście uważam, że poza punktami pomiarowymi tam nie ma betonu, ale na 100% pewny nie jestem. A dlaczego dopuszczam możliwość, że polano tam gdzieś beton? Sami podociekajcie dlaczego tak się mogło stać.

      • krwi pisze:

        Tak sądzę gdyż nie widzę specjalnych przesłanek aby miało być inaczej więc po co tworzyć zbędne byty?

        Argumenty przemawiające, że niczego tam nie obetonowano:
        – w pierwszej kolejności raczej betonowano by wartownię, tutaj nawet nie jest w pełni wydrążona,
        – brak wiarygodnych przesłanek że wykonano tam jakikolwiek poszerzony w całości chodnik nadający się do obetonowania,
        – jedna sztolnia, brak szybu więc jeden tor po którym koleby z betonem muszą wjeżdżać i puste wyjeżdżać, również wjazd tylko z jednej strony do hipotetycznego pomieszczenia zdatnego do betonowania co powodowało by spore przestoje w dostawach betonu a aby ulać jednorodny monolit beton musi być podawany bez przestojów,
        – z tego samego powodu na czas betonowania musiano by wstrzymać roboty strzałowe i usuwanie urobku,
        – w jakim celu mieli by tak szybko brać się za betonowanie (zaczynało się to już walić na głowę)? Nie pilniejsze byłoby połączenie ze sobą sztolni?
        – o ile nie przeoczyłem to nie zidentyfikowałeś miejsca pod betoniarnię w rejonie Gontowa 2, do wybetonowania pomieszczenia powiedzmy 5x6x20 m potrzeba by jakieś 130 m3 betonu czyli 190 koleb, które trzeba dostarczyć bez przestojów.

        Z uskokiem z relacji Gronia mam pewną wątpliwość, lico uskoku było prostopadle czy równolegle do biegu sztolni? W takim razie chodnik nad uskokiem szedł w kierunku czwórki czy dalej zgodnie z kierunkiem sztolni 3? Szkoda, że nie naszkicowałeś tego miejsca.

        Z relacji jakoby przeciąg nad uskokiem gasił wrzucane tam pochodnie nie wyciągał bym daleko idących wniosków (palące się papiery wciągane do przepustu w wartowni na Osówce taż miały różnych rzeczy dowodzić). Oni tak to zapamiętali ale pochodnie mogły gasnąć od samego upadku jak były kiepsko wykonane, albo wpadały do kałuży a z dołu raczej nie widzieli miejsca gdzie upadały. Porządnej pochodni nawet dość spory wiatr tak łatwo nie gasi, gdyby rzeczywiście miałby być tam taki przeciąg to jeszcze mocniej byłby wyczuwalny w samej sztolni ponieważ ma mniejszy przekrój poprzeczny niż chodnik nad uskokiem.

        Jasne, że pewności nie można mieć póki ktoś tam po prostu nie wejdzie.

        • Paweł Jeżewski pisze:

          „Krwi” odpowiem Tobie po kolei cytując fragmenty Twojego posta. Tak będzie czytelniej i prościej.

          Cyt.”Argumenty przemawiające, że niczego tam nie obetonowano:
          – w pierwszej kolejności raczej betonowano by wartownię, tutaj nawet nie
          jest w pełni wydrążona”

          Nie prawda. We Włodarzu w pierwszej kolejności wybetonowano odcinek szerokiego chodnika (górą część) ponieważ zaszła taka konieczność. Wartownie dopiero co zaczęli tam betonować.

          Cyt. „- brak wiarygodnych przesłanek że wykonano tam jakikolwiek poszerzony w
          całości chodnik nadający się do obetonowania,”

          Ba, nie znam ani jednej takiej przesłanki mówiącej, że wykonano tam poszerzony w całości chodnik. Z tych relacji, które uzyskałem wynika bezsprzecznie, że ten wielki chodnik był dopiero wykonany w górnej części. Jednak gdyby trafiła się im taka sama sytuacja jak we Włodarzu (uskok geologiczny) albo po prostu zbyt miękki piaskowiec na określonym odcinku, to musieliby strop i ociosy na tym odcinku wzmocnić żelbetonem.

          Cyt.
          – jedna sztolnia, brak szybu więc jeden tor po którym koleby z betonem
          muszą wjeżdżać i puste wyjeżdżać, również wjazd tylko z jednej
          strony do hipotetycznego pomieszczenia zdatnego do betonowania co
          powodowało by spore przestoje w dostawach betonu a aby ulać jednorodny
          monolit beton musi być podawany bez przestojów,”

          Mogli zrobić dzień lub dwa dni przerwy w drążeniu jeżeli zaszła konieczność wzmocnienia żelbetową obudową jakiegoś fragmentu tych podziemi (np. odcinek tego szerokiego chodnika nad uskokiem). Inaczej nie poszliby z robotami do przodu.

          Cyt.
          „- z tego samego powodu na czas betonowania musiano by wstrzymać roboty
          strzałowe i usuwanie urobku”

          J.w.

          Cyt.
          „- w jakim celu mieli by tak szybko brać się za betonowanie (zaczynało
          się to już walić na głowę)? Nie pilniejsze byłoby połączenie ze
          sobą sztolni?”

          Z tego co wiemy wynika, że bywało rożnie. Ostatni chodnik poprzeczny w Gontowa 1 od razu powiększali. Ledwo połączyli go z przeciwległym. I powstało takie „wąskie gardło” (patrz s. 153). To samo mogło być w Gontowa 2. Mogli wpierw pruć taki chodnik 2m x 2m pilotażowy, byleby się przebić do sztolni nr 4, ale tak nie zrobili.

          Cyt.
          – o ile nie przeoczyłem to nie zidentyfikowałeś miejsca pod betoniarnię
          w rejonie Gontowa 2, do wybetonowania pomieszczenia powiedzmy 5x6x20 m
          potrzeba by jakieś 130 m3 betonu czyli 190 koleb, które trzeba
          dostarczyć bez przestojów.

          Centralna betoniarnia w kompleksie Gontowa była (patrz s. 281). Problem był w tym, że środkowa stacja przeładunkowa z pierwszej pochylni nie była ukończona. Ale mogli wytworzyć niewielką ilość betonu na placu przed sztolnią nr3.

          Cyt.
          Z uskokiem z relacji Gronia mam pewną wątpliwość, lico uskoku było
          prostopadle czy równolegle do biegu sztolni? W takim razie chodnik nad
          uskokiem szedł w kierunku czwórki czy dalej zgodnie z kierunkiem sztolni
          3? Szkoda, że nie naszkicowałeś tego miejsca.

          Sztolnia kończyła się litą ścianą, wysoką. Z lewej i prawej strony sztolni, prostopadle do niej, pod stropem był ten szeroki chodnik. Niejako „przecinał” on pod kątem prostym sztolnię nr 3 w ostatnim jej odcinku. Groń używał cały czas słów „dalej był tunel u góry”, ale to „dalej” w sensie, że można było w dalszym ciągu kontynuować penetracje tych podziemi, no ale nie dali wtedy rady. To też wynika z tego szkicu, który mi narysował (zamieszczę go w drugim wydaniu tej książki).

          Cyt.
          „Z relacji jakoby przeciąg nad uskokiem gasił wrzucane tam pochodnie nie
          wyciągał bym daleko idących wniosków (palące się papiery wciągane do
          przepustu w wartowni na Osówce taż miały różnych rzeczy dowodzić).
          Oni tak to zapamiętali ale pochodnie mogły gasnąć od samego upadku jak
          były kiepsko wykonane, albo wpadały do kałuży a z dołu raczej nie
          widzieli miejsca gdzie upadały. Porządnej pochodni nawet dość spory
          wiatr tak łatwo nie gasi, gdyby rzeczywiście miałby być tam taki
          przeciąg to jeszcze mocniej byłby wyczuwalny w samej sztolni ponieważ ma
          mniejszy przekrój poprzeczny niż chodnik nad uskokiem.”

          Możliwe, ale kto wie jak wyglądał ten szeroki chodnik od strony prawej i czy nie było tam wąskiego gardła tak jak w ostatnim chodniku poprzecznym w Gontowa 1. Wtedy powietrze by tam nabierało pędu zgodnie z prawem fizyki.

          Cyt.
          „Jasne, że pewności nie można mieć póki ktoś tam po prostu nie
          wejdzie.”
          Prawda, niestety.

          • krwi pisze:

            „Sztolnia kończyła się litą ścianą, wysoką. Z lewej i prawej strony sztolni, prostopadle do niej, pod stropem był ten szeroki chodnik. Niejako „przecinał” on pod kątem prostym sztolnię nr 3 w ostatnim jej odcinku.”

            Dzięki, teraz rozumiem, że tu też był chodnik w prawo, interesująca sprawa.

          • Paweł Jeżewski pisze:

            Bardzo interesująca. Dlatego zwracam w książce uwagę na tę prawą stronę.

  6. tomipol1 pisze:

    Muszę przyznać że coraz bardziej podoba mi się merytoryczna dyskusja która pojawia się pod nowymi postami Pawła.Świadczy to też o wiedzy czytających bloga.Co do tego iż Gontowa została pominięta w różnych raportach już kilka lat temu mnie to także zastanawiało.Przecież całe zaplecze budowy (składy materiałów,kolejka ,obóz itp ) były przy głównej drodze.Więc jakim cudem Newęgłowski, Mośpinek itp nie wspominają o Gontowej? Dochodzi także tutaj odległość od innych obiektów Riese. Dlaczego Niemcy zdecydowali się na takie oddalenie? Dodatkowo obiekt był drążony w miękkiej skale.Oczywiście możemy tutaj sobie tłumaczyć że miał być cały obetonowany.Czyżby także pomiędzy Gontową a innymi obiektami miało coś powstać jeszcze? Pytań jest dużo a jeszcze więcej w miarę pozyskiwania nowych dokumentów:)

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Żeby było jeszcze ciekawiej to przypomnę, że PPT przetrzepało w Ludwikowicach Kłodzkich dwie fabryki zbrojeniowe. Ba, na terenie fabryki amunicji Dynamit AG Ludwigsdorf prowadzili prace wykopaliskowe. Są z tego sporządzone raporty (powszechnie znane, znajdują się w PIGM w AP Wrocław). A o sąsiedniej Gontowej cisza.. W 1946 roku podziemia w Górach Sowich inwentaryzował Demczuk, Grzywacz, itd. a Gontowa? Jakby jej nie było. Po wojnie wywożono z niej na masową skalę materiały budowlane, maszyny i urządzenia, ale oficjalnie żadna komórka rządowa nie przeprowadziła tam akcji w podziemiach. W ogóle gdyby tylko opierać się na powojennej dokumentacji archiwalnej, to można wyciągnąć wniosek, że kompleks Gontowa to tylko część naziemna bez części podziemnej. Tu coś grubo nie gra. Ja nie wierzę, że podziemia w Gontowej nie były inwentaryzowane po wojnie, ale jakoś na to nie mam żadnego archiwalnego dokumentu, rysunku, szkicu, nic.

      • Zakonnik pisze:

        Zaiste kompleks Gontowa ma wiele tajemnic i zagadek.

        • Paweł Jeżewski pisze:

          Te które wymieniłem to tylko kilka z tych, które posiada ten kompleks. Nie chcę podawać kolejnych zagwozdek i tematów z tym kompleksem związanych, skoro te które wymieniłem nie zostały jeszcze rozwikłane a poza tym nie chcę póki co ujawniać moich nowych materiałów dotyczących tego kompleksu. Na to przyjdzie czas za ileś tam lat (mam nadzieję), gdy zrobię drugie wydanie mojej książki. Póki co temat Gontowej jest wciąż bardzo wnikliwie i starannie badany. Cieszy mnie, że „krwi” podjął rękawicę mając za oręż moje materiały opublikowane w mojej książce. Ciekawy jestem jaki będzie tego efekt.

          Ps. Z nowych moich badań kompleksu Gontowa mogę uchylić rąbek tajemnicy: otóż wydarzyła się tam w 1944 roku taka sytuacja, która współcześnie nawet ludzi o bardzo mocnych stalowych nerwach przyprawiłaby o wymioty i zawrót głowy.

          • morello91 pisze:

            Temat Gontowej dla mnie jest bardzo interesujący. W moim przypadku minusem jest odległość do GS. Staram się 2 razy w roku przyjechać i coś powęszyć. Niestety boli mnie to jak z roku na rok pojawia się coraz więcej obwałów na 1 i 2. W listopadzie zjawiłem się przy 3 i patrząc przez szczelinę w wejściu przeżyłem szok, obudowa zaczyna tam się walić, miejsce jest od dobrych kilku lat opuszczone. Na przyszły rok chcę legalnie tam wejść i pooglądać to co tam zostało.

            Zaciekawiła mnie Twoja odpowiedź o wydarzeniu z 44, możesz uchylić trochę więcej tej tajemnicy? 🙂

          • Paweł Jeżewski pisze:

            Taka niestety jest kolei rzeczy dla podziemi w Gontowej, że z czasem wszystko się tam zawali. Dobrze, że udało się skartować te podziemia. Dla 1-ki i 2-ki chciałbym jeszcze skaning laserowy zrobić. Może się jeszcze uda. Wtórnie postawiona obudowa w sztolni nr 3 nie powinna się walić, a skoro tak jest, to wygląda mi to na błąd w sztuce górniczej. Poza tym moim zdaniem tam powinna być położona dużo bardziej solida obudowa, stalowa z betonową wykładką, zwłaszcza w miejscach szczególnie newralgicznych. Nie wiem czy tam Ciebie wpuszczą, jeżeli obudowa zaczęła się już walić.

            O tym wydarzeniu i innych podam do publicznej wiadomości w drugim wydaniu mojej książki Sekrety III Rzeszy w Ludwikowicach Kłodzkich. Nie mam zamiaru zabierać tej wiedzy do grobu. Tak więc cierpliwości. Na pewno będę chciał to opublikować.

      • kiris pisze:

        Witam.
        Jeżeli byli tam Ruscy, to możliwe że za ich sprawą powiedzmy „zakazano” eksploracji jak i opisu tych sztolni…to tak…tylko taka myśl…

  7. Elektrobody pisze:

    Ku woli przypomnienia link http://pj-blog.pl/pj/?p=7480 jako uzupełnienie dyskusji.

Dodaj komentarz