Zagadka „Siłowni”

Wygląda na to, że zagadka tzw. „siłowni” w kompleksie Osówka jest już coraz bliżej rozwiązania. Według poprzedniej wiedzy ostatnie warstwy betonu, z którego wylano „siłownię” mają niską wytrzymałość na ściskanie, z uwagi na to, że ten beton wylano na dużym mrozie bez plastifikatorów. Nie jest to prawdą. Dokumenty pośrednie, które posiadam temu przeczą. Poza tym nazwa „siłownia” z uwagi na faktyczne przeznaczenie, nie pasuje do tego obiektu budowlanego.

Autor: Paweł Jeżewski

44 odpowiedzi na „Zagadka „Siłowni”

  1. tomipol1 pisze:

    Czas najwyższy:) Ja po obszernej dyskusji 🙂 raczej nie będę dodawał nic szczegółowego publicznie.Jedyna kwestia jak pisałem to wyjaśnienie gdzie niby znajduje się beton o wysokiej klasie z próbek.Oraz temat prac Fritza Leonhartha oraz jego biura w Walimiu

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Czas najwyższy, ale kto to wie kiedy ja będę chciał to opublikować i czy w ogóle będę chciał to opublikować. Ty i kilka osób na pewno się ode mnie dowiecie. Z tym Leonhartem i jego ekipą jest tak jak Tobie pisałem w odniesieniu do tzw. „siłowni”. Beton ma niską wytrzymałość w górnych warstwach to jest fakt, z kolei jego klasa w dolnych warstwach jest duża, ale ta górna warstwa to…sam wiesz. Zauważ, że w niektórych innych obiektach budowlanych „Riese” beton ma klasę wysoką od A do Z a tu w „siłowni” taki zoonk.

  2. Endriu_R pisze:

    „Siłownia” to jest nieukończona elektrownia. Tak opowiadał nam przewodnik rok temu.

  3. Kasztelan pisze:

    Witam

    Ciekawy jestem jakie to pośrednie dokumenty wskazują na przeznaczenie i historie budowy tego obiektu. Z okresu wojny znany jest póki co tylko szkic Maningera i zdjęcie lotnicze z lutego 1945 z którego za bardzo nie można cokolwiek wydedukować w sprawie „:siłowni”. Może jednak zrobisz wyjątek i opublikujesz choć troszkę na ten temat zamiast trzymać ludzi w niewiedzy.

    Pozdrawiam

    • Paweł Jeżewski pisze:

      He he he 🙂 Zastanowię się. 🙂

    • tomipol1 pisze:

      Odpiszę delikatnie jak potrafię chociaż Paweł zna moje ostre poglądy i wypowiedzi w pewnych tematach:) Każdy jest ciekaw,każdy czeka na gotowe aby zrobić i podać na tacy.Pan Kasztelan i nie tylko on jest ciekawy wiedzy i historii ? Może by tak zakasać rękawy do pracy i poszukać dokumentów,zdjęć wiedzy itp.Przecież nic trudnego wystarczy pojechać np do jakiegoś archiwum i prowadzić kwerendę.Poszukać w antykwariatach i na aukcjach zdjęć,map i dokumentów.No ale niestety na to potrzeba czasu,czasu i pieniędzy.Paweł czy Ja poświęcamy ten czas i pieniądze na poszukiwanie prawdy historycznej o naszym regionie.Nie szukamy sławy i nie mamy parcia aby z każdym małym dokumentem lecieć do prasy i telewizji z okrzykiem to Ja byłem pierwszy i to Ja jestem tym sławnym.Ja osobiście dostaję wysypki jak widzę takie osoby a krew mnie zalewa jak jeszcze wymyślają kłamstwa i bzdury aby tylko zasłynąć i zarobić na swoich kłamstwach jak najwięcej pieniędzy.Tutaj można by wymieniać i wymieniać takie osoby począwszy od Igora W.,Krzysztofa Sz…….Najgorsze jest to że podatność czytelników i widzów na kłamstwa i bzdury wymyślane przez takie osoby jest bardzo duża. Na koniec dodam o temacie który ostatnio mnie zbulwersował na jednym z niemieckich portali aukcyjnych pojawiły się dokumenty,listy więźniów Gross Rosen Cena każdego z dokumentów,listów 1600-2000 zł Dla mnie skandal ktoś sprzedaje dokumenty związane z pamięcią i życiem więźniów obozu koncentracyjnego i to jeszcze za jaką kwotę.Ale co się dziwić sprzedający jest z Stanów Zjednoczonych.Czyli biznes jest biznes.Pracuję teraz na tematem aby dokumenty zostały przejęte przez państwo polskie.Nasuwa mi się jeszcze jedna myśl Paweł podjął się tematu od jakiś kilku lat i w ciągu tych kilku lat zrobił kawał porządnej roboty.Odnalazł masę dokumentów,wyjaśnił masę tajemnic i nieścisłości.Wydał trzy rzeczowo historycznie książki i idzie dalej do przodu do mety którą widać za rogiem:) A co niektórzy od lat 70 drążą Riese i stoją od 40 lat w miejscu karmiąc wszystkich tymi samymi historiami:) Takie osoby uważa się jeszcze za autorytety wszelakie :):):)

      • Paweł Jeżewski pisze:

        Dzięki Tomek za szczere słowa. Ja się z tym zgadzam, że wielu czeka na gotowe samemu nic nie robiąc. A potem się wymądrzają jaką to wiedzę mają. Ja o tej „siłowni” może za jakiś czas coś opublikuję, a resztę tylko dla wąskiego grona.

        • Zakonnik pisze:

          Mitomaństwo jest wynikiem głupoty lub premedytacji zarobkowej, a wtedy jest kłamstwem. Pisałeś tu o tym wielokrotnie. Jestem w tym środowisku trochę czasu i przyznaję Tobie rację. Nie wielu jest badaczy „Riese”, którzy są rozgarnięci umysłowo i nie są mitomanami. mnie też ciekawi co masz nowego o „Siłowni”. Jak opublikujesz to będzie super a jak nie to będzie to dla mnie zrozumiałe.

          • Paweł Jeżewski pisze:

            Największy mitoman z jakim się zetknąłem w internecie to kaliski erotoman. Król „intelektu” 🙂

  4. Albert pisze:

    Teraz już rozumiem stanowisko Pawła, ale jeszcze jakiś czas temu aż wszystko we mnie krzyczało ” jak to ma wiedzę i nie chce się dzielić?”. Osobiście mam książki Pawła, czytam jego artykuły w odkrywcy i ciągle czekam na więcej. Fajnie że wreszcie ktoś obala mity i rozprawia się z mitomanami, nic nie zastąpi rzetelnej wiedzy, nawet jeśli nie jest ona dostępna dla wszystkich…
    PS. pomimo wertowania nadal nie wiem któż to „Kaliski erotoman”…

  5. WiewiooR pisze:

    Witajcie, pierwszy raz pozwolę sobie zabrać głos na blogu Pawła – chodzi mi mianowicie o uwagę tomipol1, że wszyscy czekają na gotowe.
    tak racja – ja czekam, ale dlatego że nie jestem eksploratorem, pochodzę z podbeskidzia, na blog Pawła trafiłem przypadkiem szukając informacji o Rise, próbując zderzyć z rzeczywistością różnie dziwne teorie nt kompleksu znalezione w internecie a zwłaszcza na kanale pewnego szpeca od wilkołaków itp itd.

    dla mnie ten blog jest w sumie jedynym sprawdzonym, rzetelnym i wiarygodnym źródłem informacji. Tematyka Rise to nie jest moje hobby nr jeden (jak pewne większości z Was), to po prostu czysta chłopięca ciekawość. Zdaję sobie sprawie że wielu rzeczy tu nie publikujecie, pewnie wielu nigdy nie opublikujecie (co jeszcze bardziej łechta moją ciekawość), ale chciałem zapewnić Was że ten blog ma co najmniej 1 wiernego czytelnika, który niemal z wypiekami na twarzy chłonie co tu piszecie – i tak czeka na gotowe! Bo eksploracja nie pochłania go na tyle aby była jego pierwszym hobby (moim akurat są góry i speleologia), ale piszecie to nieraz szalenie ciekawe dla mnie rzeczy. Tak więc dzięki choć za to czym możecie się podzielić z takimi jak ja, no i skoro już się odezwałem to powiem Wam że odwalacie kawał super fajnej roboty!

    pozdrawiam
    Krzysiek

    • Paweł Jeżewski pisze:

      My mieliśmy na myśli takich ludzi jak np. ten stary głąb z komercyjnego bloga, który nigdy nie był w żadnym archiwum, dokumenty archiwalne podsyłali mu znajomi, nie podjął się żadnej sensownej eksploracji, nie rozmawiał ze świadkami historii, nic nie ustalił, a gdy ktoś pochwali się nowymi odkryciami to pisze, że dawno już o tym „wiedział” tylko nic nie mówił.

    • Albert pisze:

      Witam
      Przyłączam się do Twojej opinii. Jestem w podobnej sytuacji, mieszkam w Tucholi. Blog Pawła znalazłem po pierwszej wizycie w kompleksach Riese. Czytam wszystko co Paweł pisze (także w Odkrywcy) i czekam z utęsknieniem na książkę autorstwa tomipol1.

      • Paweł Jeżewski pisze:

        Akurat na tę książkę ja również czekam. Miała ona ukazać się w 2019 r. według zapowiedzi Tomka, ale cóż.. życie, koronawirus, itd.

        Odnośnie moich książek to powoli aktualizowana jest książka Sekrety III Rzeszy w Ludwikowicach Kłodzkich, ale nie czekajcie na nią bo jeśli w ogóle będzie wydana to nie wcześniej niż za 8 lat.

  6. Klemens pisze:

    Witam
    Ten blog jest wyborowy. Podtrzymuję to co napisał WiewiooR. Natomast nie wiem o jakiego starca chodzi, czy ten starzec ma może psa który sie wabi Jusif ?
    Pozdrawiam

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Nie wiem czy ma psa, czy to ważne? Odpowiedziałem tylko, że są tacy, przez których inni nie chcą się dzielić swoją wiedzą i tyle.

    • Roman pisze:

      Klemens, masz ty poczucie humoru. Kiedyś byłem na takim spotkaniu w Górach Sowich z tymi ludźmi z czystej ciekawości. Obwoźny cyrk starego Wojtka to wojskowy pies rasy izraelskiej o imieniu Justif oraz świnka markietanka rasy Michalina. Do tego sporo przydupasów co płacą za słuchanie opowieści zasłyszanych i zaczytanych potajemnie przez starego dziadka na cudzych forach.

      • Paweł Jeżewski pisze:

        Dobrze mieć tu na blogu taką opinię naocznego świadka. To, że ten starzec czerpie z internetu pełnymi garściami i dorabia swoje bzdurne teorie, można było poczytać na jego otwartym biedablogu – oczywiście jeżeli komuś nie szkoda było czasu na czytanie tych herezji.

      • Klemens pisze:

        Tak, ma psa, który jest zaprogramowany na dwie komendy; przyjeść-podaj. A ta świnka to byś jej od świni przy korycie w chlewie nie odróżnił.

        • Roman pisze:

          Może i byś odróżnił, ale siłą od koryta byś nie oderwał 😉 bo to łatwiej przeskoczyć niż obejść. Jak ta markietantka po tych sztolniach za nimi chodziła 😉 i w jakim celu to wielu się zastanawiało i wniosek był jeden. No ale gabaryty teraz to ma trochę nie sztolniowe.
          Z tego co w światku celebrytów Riese wiadomo, to starego dziada zjada cancer, stracił już zęby i twierdzi, że napromieniowali go polonem czy jakimś nowiczokiem bo za dużo wiedział o Riese. Jak słusznie zauważono na jednym z forów, dziadek minął się z powołaniem, na swoim otwartym blogu wiecznie nawołuje do jakiegoś buntu i pospolitego ruszenia. celem walki z systemem i władzą no i dyskutuje sam ze sobą. No to ja się pytam, dlaczego zamiast podżegać młodzież sam nie ruszy tyłka, albo do walki nie pośle swoich dzieci, tylko chce wysługiwać się cudzymi rękoma i cudzymi dziećmi. Czyżby swoje wychował na tchórzy, że walczyć muszą za nich inni? Ja wam piszę – uważajcie na takich cwaniaczków jak dziadek specjalista, który coś niby powie na ucho jak mu odpalisz drobną kwotę , coś wskaże za 30zł co wyczytał gdzieś indziej,a potem rzeknie idźcie i zróbcie, a ja z tyłu popatrzę bo ja jestem dziad z Riese i jestem z wami ale w bezpiecznej odległości z tyłu. Takich cwaniaków i asekurantów jak dziadek z Riese to radził bym wszystkim omijać na kilometr.

          • Paweł Jeżewski pisze:

            Z tego co piszesz wynika, że stary kapcioch goni już w piętkę resztkami sił. Skoro zjada go cancer tak, że wypadły mu wszystkie zęby to obstawiam, że jeszcze rok i sił mu zabraknie. Jednego mitomana będzie mniej.

  7. Klemens pisze:

    Mimo to bezzębny starzec regularnie puszcza zapatrzonego w niego psa Jusifa żeby ten ganiał po Górach Sowich i węszył kto gdzie co kopie i eksploruje. Jednak któregoś pięknego dnia ktoś nie wytrzyma i weźmie tego tłustego psa za pysk i wybije mu z głowy wierność i oddanie do swojego bezzębnego pana.

    • Roman pisze:

      Dawniej starzec sam szpiegował fora i teren. Od kiedy zaczął gubić zęby i założył sektę komercyjnych wyznawców to adoptował na psa i kierowcę byłego „instruktora partyjnego” Jusifa. Ten pies to tępy trochę, nie myśli samodzielnie ale jak na psa to jest dobrze wytresowany haha. Raguje na przynieś, wynieś, waruj, robi też za taksówkę. Jak chcecie kilka zdjęć z ich spotkań to podjadę na kolejne i popstrykam, mam rodzinę w Rybnicy aby ktoś nie pomyślał , że ekstra pojadę 50 kilometrów aby posłuchać tego co można przeczytać w internecie. A teraz zagadka – ciekawe skąd wypłynął stary kapciuch i w jakim celu ?

      • Paweł Jeżewski pisze:

        Wypłynął z rynsztoka? A tak poważnie to nie mam pojęcia skąd wypłynął. Uważam go za mitomana starego pokolenia, lubiącego kopiować z internetu różne materiały i tłumaczyć się później, że to anonimowy czytelnik mu podesłał, ale on nie wie skąd pochodzi zarówno materiał jak i ten czytelnik. W ten sposób skopiował i zamieścił na swoim biedablogu archiwalne zdjęcia J.M. chłodni kominowej w Ludwikowicach Kł. Później je usunął, gdy postraszono go podjęciem w tej sprawie odpowiednich kroków prawnych. Ten anonimowy starzec nie zdaje sobie sprawy, że ponosi całkowitą odpowiedzialność za materiały i treści zamieszczane na swoim blogu, bez względu na to kto je tam zamieścił. Za łamanie majątkowych praw autorskich można słono beknąć.

    • Jusif pisze:

      Ha, ha, ha albo hau hau hau. 😉
      Od kiedy to wierność i oddanie swemu panu jest wadą by to komuś z głowy wybijać ???
      A kto mu niedawno „Sensei” (Mistrzu) komplementował ?

      Drogi starych kumpli się rozeszły to trzymać fason !

      P.S. Blog Wojtka OKIego, bo o nim mowa, każdy czytał, a kto nie czytał to trąba. Wciąż istnieje, choć w przedziwnej i dla mnie formie. Ale stare wpisy dobre są.

      • Paweł Jeżewski pisze:

        Tak, dobre są, zwłaszcza jak napisał, że jestem narcyzem. Narcyzm jest chorobą psychiczną (której nie mam) a ten jego komentarz został użyty w stosunku do mnie w internecie = w środku masowego przekazu. Doprawdy nie wiem co mnie jeszcze powstrzymuje od wyciągnięcia konsekwencji prawnych.

        P.s. no nie mów, że ktoś nazywał go „Sensejem” 🙂

        • Roman pisze:

          „Sensej” , tak mówili do niego na popijawie i o nim jak nabijali się że nikt się nie zna się lepiej i bardziej tylko wielki „Sensej” . Chyba dziadek brał to na serio tyle lat, no i w tej swojej mitycznej wielkości i wiedzy przyłożył rękę do popularności bloga pana Pawła bo na swoich wycieczkach w Góry Sowie często szydzono z pj-bloga, a im więcej szydzono to częściej czytelnicy tutaj zaglądali z ciekawości i zostawiali pozytywne komentarze. Szydziliście z książki i artykułów P.J. i szydzicie do teraz. A trzeba oddać i napisać prawdę – P.J. jeździ w góry i coś bada a nawet jak się myli to któż się z nas nigdy nie myli. Komu Pan panie Pawle się tłumaczy, przecież to pies o jakim piszecie, który tutaj przyszedł na przeszpiegi, bo takie miał polecenie. Na pewnym prywatnym blogu w podcaście można posłuchać jak niejaki Wojciech Z. wystawiał swoich znajomych na lewe sanki i grał na dwa fronty myśląc że nikt się nie połapał. Na komercyjnym blogu o Riese w starych komentarzach warto poczytać jak dziadek udawał durnia, że nigdy nie był w niejawnych obiektach pod Książem i o nich nie słyszał itd. Potem pokrętnie tłumaczył się, że byli ale to nie był on. No i ciekawa sprawa – że stara gwardia dała sobie spokój z tą wysoce podejrzaną znajomością. Czyżby dziadek był trefny?

          • Paweł Jeżewski pisze:

            Ja nikomu nie bronię krytykować mojej pracy badawczej, byleby to była merytoryczna i konstruktywna krytyka. Niestety często tak jest, że za krytykę biorą się anonimowo ci, którzy sami nic nie pokazali bo np. mają watę zamiast mózgu i lewe ręce do roboty.

  8. Roman pisze:

    Moim zdaniem tak zwana Siłownia to wielka ława fundamentowa, niekoniecznie ukończona.
    Badanie jakość betonu w wierzchniej warstwie podlegającej erozji po 70 latach jest błędem metodycznym. Wiele betonowych obiektów budowlanych po 70 latach eksploatacji wygląda podobnie. Gdyby to miała być ostatnia warstwa betonu to na pewno użyto by betonu lepszej klasy plus wykończeniówka odcinająca kapilarną penetrację powierzchni jakąś masą bitumiczną zgodnie z ówczesną sztuką budowlaną i stan powierzchni byłby o wiele lepszy.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      No tak, ale wiele jest w Górach Sowich obiektów budowlanych naziemnych wykonanych z betonu lub żelbetonu w ramach budowy „Riese”, których wierzchnia warstwa mimo ekspozycji na warunki atmosferyczne nie łuszczy się i nie kruszy. Rozmawiałem kilka lat temu ze specjalistami od budownictwa przy tzw. „siłowni” i zgodnie twierdzili, że ta warstwa betonu wylana na górze ma niską jakość. Powiem szczerze, że mam dokumenty niemieckie z czasów II wojny światowej, które mogą uzasadniać taki stan rzeczy na „siłowni”. Postanowiłem, że opublikuję za jakiś czas te materiały w miesięczniku „Odkrywca”, żebyście mogli wyrobić sobie na ten temat zdanie.

  9. Hymir pisze:

    Witam.
    Najpierw może to co rzuciło się w oczy pod tym postem najbardziej:
    „ponosi całkowitą odpowiedzialność za materiały i treści zamieszczane na swoim blogu, bez względu na to kto je tam zamieścił.”-Panie Pawle- tyczy się to także i Pana.
    Szkoda,że pozwala sobie Pan na takie jazdy personalne w komentarzach (słuszne, czy nie). Nie znam tych osób, nie wiem kto zaś- ale są pewne granice przyzwoitości oraz prawa.
    O ile poprzednie komentarze pod wpisami czytało się ciekawie, czy względnie, to tutaj już poszliście po bandzie.Ktoś komuś łopatkę w piaskownicy zabrał czy nadepnął na odcisk ? Są chyba nieco inne, bardziej cywilizowane sposoby załatwiania takich spraw.

    Wracając do meritum (wpisu) mam pytanie- z racji ciekawości i po części zawodowych- jakich to plastyfikatorów betonu używano na dużym mrozie w okolicach 1940-45 ? (nie wiem kiedy tam były prace, a różnie piszą).
    Tamten okres to głównie ebonit, czy nylon- a stąd jeszcze długa droga do plastyfikatorów, a zwłaszcza tych dodawanych do betonu.
    Bez urazy.
    Pozdrawiam.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Ja nie wiem dokładnie jakie rodzaje plastyfikatorów wówczas stosowano, ale od kolegów inżynierów budownictwa wiem, że takowe były już w tym czasie w użyciu. Jakie dokładnie były to plastyfikatory, to zapewne wypowiedzieć mógłby się kolega Tomek.

      Odnośnie Pana uwagi: ja nie zamieszczam i nie pozwalam zamieszczać nikomu czyiś materiałów, zdjęć i tekstów na swoim blogu, a jeżeli to robię to mam na to zgodę autorów. Ponadto nikt nie atakuje tu nikogo personalnie wymieniając imię i nazwisko – na to bym nie pozwolił. Pożartowaliśmy trochę o naszym starym anonimowym znajomym komentując jego dawne publiczne (anonimowe) wypowiedzi ad. eksploracji. Ja również uważam, że na tym należy poprzestać i skupić się na meritum tego co można jeszcze odkryć i ustalić.

      • Hymir pisze:

        Uściślając to modyfikatory w postaci np. chlorków. Część z nich pozwalała na np. prace w czasie mrozów, ale w zamian osłabiały strukturę betonu, zwłaszcza, jeśli się „przedawkowało”.

        Przy okazji- prawo prasowe pozwala na publikowanie nie swoich materiałów,przedruków itp. po spełnieniu pewnych warunków- np zgoda autora, czy podanie źródła 😉
        Dla postronnych osób np. „Jusif” (czy jak to się tam pisze) jest tylko „Jusifem”, dla innych zapewne osobą znaną z widzenia, czy z dokładniejszych personali- zatem to delikatnie mówiąc stąpanie po kruchym lodzie.
        Jestem osobą starej daty, i tego typu rzeczy drażnią.
        Dawniej to dało sie po twarzy i poszło na piwo, teraz jest tzw. hejt i poczucie bezkarności i anonimowości… 😉
        Miłego wieczora.
        Pozdrawiam.

        • Paweł Jeżewski pisze:

          Dzięki za Pana wypowiedź ad. betonu. Ja mam inną (dokumentalną) wersję wydarzeń tłumaczącą taki stan rzeczy jaki mamy na siłowni. Mam nadzieje w tym roku to opublikować, i wtedy podyskutujemy, jestem ciekawy Waszego spojrzenia na sprawę.

          ps.
          To jest tak jak powiedziałem: musi być zgoda autora na wykorzystanie jego zdjęć oraz kopii (skanów) stron tekstu z jego książki, z bloga, itd. Nawet bardziej obszerne cytaty (w jakiejkolwiek formie użytej) w niektórych przypadkach wymagają zgody (najczęściej pisemnej) od autora. Inaczej jest to naruszenie majątkowych praw autorskich i nie ma zmiłuj się. Nawet podanie źródła nie załatwia sprawy. Co do „Jusifa” to nie jednemu psu Burek – jest takie powiedzenie. Nawet gdyby w internecie podpisywał się imieniem i nazwiskiem z podaniem numeru pesel, żeby było wiadomo o kogo chodzi, to jeżeli jego publiczne zachowanie, komentarze, itd. spotkało się z uzasadnioną krytyką (nawet ostrą), to nie jest to łamanie prawa. I to jest ostatni komentarz jaki wstawiłem ad. prawa.

    • tomipol1 pisze:

      Odniosę się do zapytania Hymira. Otóż łapie Pan za słówka:) Pojęcie plastyfikator zostało napisane ogólnikowo aby było to bardziej czytelne.Nie będę chyba tutaj dla szarego czytelnika rozpisywał się nad dokładnym składem betonu i technologią Jeżeli zadałby Pan pytanie do kogoś kiedy wynaleziono np beton to większość osób nie zna prawidłowej odpowiedzi.A przecież początki betonu to 200 lat pne Odnośnie Pana dociekliwości odpowiem TAK Niemcy już wtedy prowadzili doświadczenia z plastyfikatorami. W tej kwestii pojawia się ciekawe nazwisko człowieka który pracował nad betonem i pojawia się w dokumentach związanych z Riese,i nie tylko ale na innych dużych budowach umocnień . Tak samo jak Frazn Dischinger i Fritz Leonhardt twórcy betonu sprężonego którzy przebywali w 1944 roku w Walimiu i tutaj prowadzili prace.Gdzie został zastosowany beton sprężony w Riese?? Temat ten jest ciekawy i myślę że może kiedyś ktoś się nad tym pochyli. Niestety będzie to wymagało szczegółowych i kosztownych badań. Trzeba by pobrać wiele próbek betonu i poddać je badaniom. Niestety to nie mój temat mojej pracy.Zainteresowałem się tym wiele lat temu w związku z dokumentami które pozyskałem odnośnie pracy nad betonem sprężonym.Jeżeli koś byłby chętny zająć się tematem na poważnie i np opublikować to w formie książki to chętnie pomogę materiałami które posiadam.

      • Paweł Jeżewski pisze:

        Ja chyba wiem, gdzie został użyty beton sprężony w Górach Sowich w ramach budowy „Riese”, ale należałoby to jeszcze zweryfikować.

        • WW pisze:

          Na logikę… Beton sprężony użyty zostaje tam, gdzie jest taka potrzeba, gdzie niewystarczający jest klasyczny materiał. W przypadku Riese użyto go z pewnością tam, gdzie kując sztolnie natrafiono np. na piaskowiec, przy wejściach itp.

          • Paweł Jeżewski pisze:

            Ja też tak uważam, odnośnie betonu sprężonego. Nie twierdze, że beton sprężony został użyty na „siłowni”, ale fakt jest faktem, że w dolnych warstwach „siłowni” beton ma większą wytrzymałość na ściskanie niż w górnej warstwie i umiem to udowodnić dokumentalnie dlaczego tak się stało.

  10. Jan.Mat1 pisze:

    W kwestii budowli betonowych z czasów wojny na naszym terenie, ich solidności i trwałości najlepiej jest wybrać się do Ludwikowic Kł. obejrzeć obiekty po Nobel Dynamit.

Dodaj komentarz