Tajemnice Ludwikowic Kł. c.d.5

Ludwikowice Kłodzkie

Pragnę poinformować Drogich Czytelników, że obecnie jestem w posiadaniu bardzo ciekawych dokumentów archiwalnych związanych z historią Ludwikowic Kłodzkich z okresu II wojny światowej. W przyszłym roku chciałbym określoną część tej dokumentacji opublikować. A jaki będzie tego efekt? Między innymi taki, że mity i legendy związane z tą miejscowością, które wyprodukowano żeby wzbudzić sensację, padną jak ścięte drzewo.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na Tajemnice Ludwikowic Kł. c.d.5

  1. WW pisze:

    Pawle, robisz super robotę, prostujesz głupoty i wymysły nt. tego, co budowano w Górach Sowich. Dramat polega na tym, że te Twoje publikacje i wyniki badań terenowych trafiają do wąskiej grupy rozsądnych ludzi, a w tym czasie do obiektów komercyjnych codziennie przyjeżdżają autokary wycieczkowe ze stadem „nieświadomych pelikanów”, którzy wychodzą z podziemi z otwartymi japami i zabierają ze sobą to, co mogą kupić na miejscu, czyli np. „publikacje” łysego czuba z Głuszycy i innych. Są za głupi i za leniwi, żeby sięgnąć po rzeczowe opracowania. Smutne to…

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Smutne, to prawda. Jednak nawet jeśli uda mi się poprzez publikacje dotrzeć do świadomości choćby 10-ciu tych najmniej myślących turystów i otworzyć im oczy na fakty to już jest dla mnie sukces. Inaczej rzecz by się miała gdyby istniało prawo zakazujące fałszowania historii. Ale to tylko pobożne nasze życzenia.

      • Zakonnik pisze:

        Lekarstwem może być to właśnie co tak krytykujesz, czyli odpłatne oprowadzanie turystów po terenie budowy „Riese”, oczywiście oprowadzanie w Twoim wykonaniu, osobiście.

        • Paweł Jeżewski pisze:

          Przyznam, że wiele osób mnie do tego namawia. Otrzymuję między innymi dużą ilość e-maili w tej sprawie. Mam świadomość, że stanowiłbym alternatywę dla mitomanów, gdyż ode mnie turyści poznaliby historię a nie czyjeś fantazje… W ten sposób również można walczyć z mitami. Nie przeczę. I to dla mnie jest argument na TAK, żeby dać się przekonać. Ale z drugiej strony czy przeciętnego turystę byłoby finansowo stać na to żeby pójść ze mną w teren i słuchać co mam do powiedzenia? Miałem propozycję „ekskluzywnej” wycieczki podczas której miałbym opowiedzieć grupie osób o wynikach moich najnowszych badań, które jeszcze nie ujrzały światła dziennego (i pewnie jeszcze długo nie ujrzą), ale odmówiłem bo jakoś to się kłóci z moimi poglądami na komercję. Oczywiście kwestia ta pozostaje otwarta i być może dam się w końcu przekonać. Czas pokaże.

  2. Albert pisze:

    „mity i legendy związane z tą miejscowością, które wyprodukowano żeby wzbudzić sensację, padną jak ścięte drzewo.”- niestety obawiam się, że będzie jak ze smokiem, w miejsce odciętej głowy wyrosną dwie nowe…. Wasza praca to robota syzyfowa, przeciwko sobie macie zgraję mitomanów, oszustów oraz całą masę niezorientowanej gawiedzi. Przecież to lepiej brzmi, że w czasie wojny powstały setki kilometrów korytarzy podziemnych, że Niemcy prowadzili eksperymenty i wyhodowali „Białe małpy” i Wilkołaki, że zasypali w podziemiach tysiące więźniów. Turyści którzy przyjeżdżają zwiedzać Riese chcą słyszeć te bzdury, niewielu zada sobie trud i poszuka źródeł informacji… Nota bene, niedawno na forum zupełnie nie związanym z Riese, znalazłem relację ze zwiedzania Muchołapki, kilka miesięcy temu przewodnik raczył zwiedzających wszystkimi możliwymi mitami. Wielkie było zdziwienie czytelników tego forum, gdy podlinkowałem Twój post dotyczący tego tematu…

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Z mitami trzeba walczyć mimo wszystko. Ja wiem, że najczęściej szary obywatel woli mity bo te są zwykle związane z sensacją, która wzbudza emocje. Dla szarych obywateli historia nie jest tak pobudzająca, a często jest wręcz nudna. Problemem jest też to, że mity mają większy zasięg odbioru bo bardzo często w sukurs mitomanom idą media, które na sensacyjnych bredniach żerują. Dla nas wszystkich sukcesem będzie gdy te 20 mitów, które znajdują się na moich wykazie upadnie z hukiem i umrze bezpowrotnie. Na razie nie mam pomysłu jak do tego doprowadzić.

  3. Mckornik pisze:

    Był kiedyś taki blog riese. ale doszło do jawnej kapitulacji i następnie emigracji tam gdzie „nikt” nie widzi i się nie śmieje. Nie wystarczyło pisanie z anonima.
    A tu dla przypomnienia brednie o uskoku w Osówce https://riese-inne.blogspot.com/2015_06_30_archive.html

  4. tomipol1 pisze:

    Orzeł wylądował:) Z problemami i dzień później bo zastał mnie huragan:) Mity i mity.Oczywiście że były i będą niestety.Na mitach mitomani zarabiają pieniądze i dlatego tak trudno jest z nimi walczyć.Satysfakcją Pawle twoją,moją i każdego z innych będzie jak liczba osób które przestaną wierzyć w mity i bajki opowiadane przez mitomanów będzie się powiększać.Poruszany tutaj był temat abyś oprowadzał wycieczki po terenie.Pomysł nie jest oczywiście zły ale znam twoje nastawienie do tego tematu więc musi on jeszcze dojrzeć:) Ale myślę o innym o innej formie przekazu można by pomyśleć o nakręceniu filmu lub cyklicznej serii filmów np na początek na Yotube. Myślę iż taka forma przyniosła by bardzo dobry skutek tym bardziej iż powiększyło by się mocno grono osób które poznałyby prawdę o Riese.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Nakręcenie takich filmów to też dobry pomysł walki z mitami, jednak ktoś musiałby za to zapłacić żeby inni mogli oglądać te filmy na youtube za darmo. I to zapłać niemało. Coraz bardziej popularne staje się tzw. PPV, ale jakoś w eksploracji tego jeszcze „nie grali” 😉 (to oczywiście żart). W każdym razie nie mówię nie. Poza tym ja przed kamerą raczej słaby jestem bo zjadałaby mnie pewnie trema, musiałbym się oswoić. Na chwilę obecną prędzej skłonny byłbym pójść z kimś na wspólną wycieczkę w teren i odpłatnie natłuc mu do głowy wiedzy o „Riese”. Tylko że ilu byłoby na to stać, no sam powiedz. Oczywiście jak ktoś wyłoży odpowiednią sumę na stół to pogadamy, ale nic nie obiecuję. Póki co miałem okazję w ten sposób zadebiutować oprowadzając tzw. „prezesów” (wiesz o co mi chodzi, szczegóły jak coś to na PW), tylko wkurzył mnie ten co miał to wszystko zorganizować i odpuściłem bo jednak mam wrogi stosunek do komercji i nie mogę tego przełamać. 🙁

  5. Zakonnik pisze:

    Indywidualna wycieczka w teren z Tobą byłaby lepsza od każdego filmu dokumentalnego z Twoim udziałem. Podczas takiej wspólnej wycieczki zawsze można o coś dopytać. Tylko że Ty byłbyś z górnej półki a nie każdego na to stać, dlatego biorą takich za 30-50 zł i słuchają co taki ma do powiedzenia….

Dodaj komentarz