„Riese” – depozyt c.d.

Postanowiłem opublikować moje ustalenia dotyczące legendy o ukrytym pod koniec II wojny światowej depozycie w górze Gontowa. Przedstawię mój punkt widzenia na tę depozytową bajkę, poprzez archiwalne dokumenty, które posiadam oraz moją wiedzę terenową o Gontowej. Czytelnicy sami wyciągną wnioski. Ja nie wierzę w ten depozyt, o czym już kiedyś wspominałem, i nie wycofuję się z tego. Ale przyznać muszę, że dokumenty archiwalne, które posiadam, dość mocno tę legendę uwiarygadniają. To będzie bardzo mocny artykuł, dwuczęściowy. Według mojej wiedzy nie wyglądało to tak jak przedstawiono to w literaturze. Dlatego chętnie tą legendę przedstawię na nowo w świetle dokumentalnych źródeł historycznych i najnowszych badań terenowych, które o dziwo również dają.. pozytywny wynik? Temat niezwykle ciekawy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Riese” – depozyt c.d.

  1. kliper2 pisze:

    Cza chłopaków z Wałbrzycha skrzyknąć niech przeczeszą teren K750-siątką . Tylko że teraz rolę głównego rezydenta wiadome kto przejmie , chłopak z sąsiedztwa. Mogło by się dziać

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Gdy artykuł się ukaże to na pewno na Gontowej będzie się działo. Jedni oficjalnie, ale większość po cichu…. Ja nie wierzę w tą legendę i w depozyt, ale przyznam, że zdumieniem patrzę teraz na te dokumenty archiwalne, które posiadam i ten fant… Jego zdjęcie zamieszczę w artykule. Na razie Czytelnicy pojęcia nie mają co to za fant, tych dokumentów również nie znają, ale gdy opublikuję to wszystko w „Odkrywcy”, to będzie zaskoczenie dla Czytelników i to nie małe.

  2. Mikrob pisze:

    To zapowiada się ciekawie. Obalisz mit o sztolni nr 3, zobaczymy. Tylko czy artykuł przejdzie przez Redakcję nietknięty w sensie jakieś cenzury?

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Mit o ukrywaniu depozytu w chodniku, do którego prowadziła sztolnia nr 3 w Gontowej runie jak stary dach na wiosnę. Pokażę Wam jak wyglądały fakty odnośnie tej sztolni (z resztą kto czytał moją książkę pt. „Sekrety III Rzeszy w Ludwikowicach Kłodzkich” ten wie..) i rzekomo ukrytego tam depozytu 🙂 He he. Oczywiście dokumenty archiwalne i fant, jak już wspominałem potwierdzają w pewnym zakresie prawdziwość tej legendy. Ale o tym już w artykule.

      Co do Twojego pytania: „Odkrywca” nigdy nie cenzurował, nawet najmniejszego kawałka w moich artykułach. Na wszelki wypadek jednak zapytałem Naczelnego o ten artykuł o Gontowej. Zapewnił, że i tym razem nie będzie żadnej cenzury. Tak więc idę na całego (po skalp ;-)), nie będę brał jeńców. 😉

  3. Zakonnik pisze:

    To jest ten depozyt w Gontowej tak w ogóle czy go nie ma ? Długo masz już ten fant i dokumenty ? Kiedy będzie artykuł w Odkrywcy?

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Depozyt ? Nie wierzę. Powiem może inaczej: jak zobaczę to uwierzę. Póki co pozostaję sceptyczny. Jednak tło historyczne i kilka faktów dokumentalnych i terenowych nadają tej legendzie.. powagi? I to jest bardzo ciekawe. A co do tych wszystkich materiałów to mam je już dość długo (a kilka od niedawna), i znudziły mi się już, więc je opublikuję. Artykuł jeszcze nawet nie jest gotowy. Jak będzie gotowy (dwie części) to wyślę go do redakcji „O”.

  4. tomipol1 pisze:

    Czas najwyższy wyciągać asy z rękawa:) Zastanawia mnie co będzie dalej, czy nie skończy się tak jak sprawa Jagodzińca którą usilnie próbuje się zamieść pod dywan. Czy ktoś kiedyś zastanawiał się skąd tworzą się mity, kłamstwa, oszustwa historyczne na temat Riese? W większości dla sławy a przede wszystkim pieniędzy. Te mity i kłamstwa były już tworzone od samych lat powojennych. Tworzył je sam Dalmus, tworzyło je UB i Milicja….i tak kolejni. Potem te kłamstwa i oszustwa zaczęły żyć swoim życiem. Były powielane i jeszcze bardziej rozbudowane….Obecni oszuści i mitomani tworzą je dalej przede wszystkim dla pieniędzy. Niektóry z Riese zrobili sobie źródło utrzymania. I właśnie takim osobom zależy aby ten stan trwał jak najdłużej. Ty Pawle robisz to co robisz tak samo jak ja z pasją i nie z chęci zysku. To właśnie rożni Nas od wielu innych osób. Ciekawe co zrobią co niektórzy po przeczytaniu twojego zapowiadanego artykułu. Będą się drapać po głowie? Oby z tego drapania nie stracili włosów:):) Jak wyjdą z tego problemu ? Poza tym coraz dobitniej pokazujesz iż co niektórzy badacze/eksploratorzy od lat drepczą w miejscu…… Aż mnie teraz coś korci aby po publikacji twojego artykułu wbić szpilkę z mojej strony:)

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Ja np. nie nazwałbym tych co zabrnęli w maliny na Gontowej i wyciągnęli błędne wnioski kłamcami – póki co. Nie mieli wiedzy, jednak próbowali. Z doskoku, bo to nie byli miejscowi tak jak ja. Nie znali tu ludzi, terenu. Wyszło jak wyszło.. A teraz pewnie wstyd się będzie przyznać. Gontowa to bardzo trudny temat w ogóle. Ja w tym moim dwuczęściowym artykule pokażę na podstawie dokumentów archiwalnych przy okazji nieco nowych najświeższych ustaleń o tym placu budowy. To co piszesz, że wielu badaczy/eksploratorów od lat drepcze w miejscu to prawda. Trzymają się kurczowo „wiedzy” z lat 90-tych i „wiedzy” od kłamców historycznych. Wielu też tylko „siedzi” w internecie i na tym się kończy, a drudzy pochodzą po terenie z kamerką, głupoty opowiadają i drony puszczają. Następnie ci pierwsi to komentują w necie, i łapka w górę 🙂 Tak to wygląda, taka zwariowana karuzela wzajemnej adoracji.

      Ciekawy jestem tej Twojej szpilki. Przypomnę Ci. Artykuł mój będzie dwuczęściowy. Kończę pisać część drugą. Następnie wyślę całość do Naczelnego „O”.

Dodaj komentarz