Kompleks Gontowa: fakty vs mity

Drodzy Czytelnicy. Nadszedł czas aby uporać się z kolejnym mitem dotyczącym wykorzystania pozostałości po inwestycji IG Schlesien w Górach Sowich. Zapadła decyzja, że stanie się to na łamach miesięcznika „Odkrywca”. Temat dotyczy depozytowej zagadki w kompleksie Gontowa. Udało mi się dotrzeć do dokumentacji archiwalnej i zgromadzić dużą ilość wiedzy terenowej na temat tego kompleksu. Moje spojrzenie na tę depozytową legendę przedstawię w cyklu artykułów w „Odkrywcy”. Być może nie jest ona taka całkowicie zmyślona, ale na pewno nie dotyczyła zlokalizowanej tam sztolni nr 3. Pierwszy artykuł (cz.1) z tej serii możecie dzięki uprzejmości Redakcji „Odkrywcy” przeczytać tu: https://odkrywca.pl/kompleks-gontowa-depozytowa-zagadka/
Co ciekawe: Ł. Orlicki [szef GEMO] zapowiedział polemikę. Będzie zatem jeszcze bardziej ciekawie. Obalenie mitu „muchołapki” na łamach „Odkrywcy” było dla mnie łatwe jak rozdeptanie robaka. Prognozuję, że tym razem będzie podobnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

43 odpowiedzi na Kompleks Gontowa: fakty vs mity

  1. Albert pisze:

    Super. Już smażę popcorn… Uwielbiam takie akcje, wreszcie coś się będzie działo.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Ten mit o depozycie ukrytym w podziemiach, do których prowadziła sztolnia nr 3 w Gontowej trzeba koniecznie obalić, żeby się on nie utrwalił i nie stał drugą „muchołapką”.

      • Czarny pisze:

        Paweł, miałem dopiero okazję spokojnie przeanalizować Twój materiał. Piszesz o „micie depozytu”, ale tak naprawdę czy taki mit istnieje? Przecież Bartek Rdułtowski i Łukasz Orlicki wyraźnie wskazują we wnioskach końcowych swojej książki, że w zasadzie wykluczają sztolnię nr 3 jako „depozytową”, rozważają też sztolnie nr 1 i 2.

        • Paweł Jeżewski pisze:

          Cześć
          A zobacz ten materiał: 1 minuta 55 s. https://www.youtube.com/watch?v=WDuNd5vmbl8 W 1945 r. tam nie było żadnych zawałów, obwałów a spąg był gładki jak pupa niemowlaka. Oczywiście było tam wyposażenie górnicze, ale dość szybko większa jego część się „komuś” do rąk przykleiła.. w dzień się przykleiła (demontaż….) , a w nocy została wyniesiona na zewnątrz… 😉 choć część została (odcinek toru 600 mm, itd.).

  2. Mikrob pisze:

    Cześć
    Z tego co napisałeś jak na dłoni widać jak wielki błąd popełniono w założeniach dotyczących poszukiwań depozytu w podziemiach Gontowej. To słono kosztowało…. Artykuł ogólnie bardzo ciekawy. Końcówka jest szczególnie ciekawa. Czekam na kolejne części.

  3. Karan pisze:

    Dobry artykuł. Obalasz mit bez skrupułów a przecież pracujesz dla GEMO. To się Tobie chwali, że przedkładasz wartość prawdy historycznej nad sentymenty.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Dziękuję. Nigdy nie pracowałem dla GEMO. Piszę artykuły do „Odkrywcy”, a to nie to samo.
      Czekam na komentarze blogowych ekspertów: „Krwi”, Jan-Mat1, Tomipol1, itp. Zasadniczo tym razem może wypowiedzieć się tu każdy bez wyjątku, nawet Jusif.

  4. kliper2 pisze:

    Wygląda na to, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo iż historia i tajemnice najdroższej eksploracji w Polsce, musi zostać napisana od nowa.No nie mogę się doczekać tej polemiki z Panem Łukaszem. Sprawa jest do wyjaśnienia tylko w jeden sposób. Myślę że znajdzie się ktoś do zweryfikowania tej historii. Nakład finansowy napewno nie byłby tak duży jak w sztolni nr. 3 ,1/20 część tego nakładu pewnie by starczyła albo i mniej. Może po artykule ktoś się do cb odezwie, a może Odkrywca się tym zajmie?

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Zobaczymy jak będzie. Ty znasz temat, bo działasz ze mną w terenie. Na razie nie wolno mówić nic więcej. Na sztolni nr 3 można postawić już krzyżyk. Obawiam się jednak, że Ł. Orlicki będzie szedł w zaparte i będzie w polemice mnożył byty np. pisząc o powojennym wysadzeniu tej sztolni i w ten sposób zamiast iść w kierunku faktów w dyskusji, będzie brnął coraz bardziej w absurd oddalając się od faktów o kilometry. Obym się mylił i oby ta dyskusja była oparta na faktologiczne argumenty, konstruktywne.

  5. kliper2 pisze:

    A i fajnie, że Odkrywca zgodził się na opublikowanie twojego materiału.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Tak, tu należą się wielkie podziękowania dla Redaktora Naczelnego, bo zrobił wielki prezent dla Czytelników tym, że opublikował cz. 1 tego artykułu na ogólnodostępnej stronie internetowej „Odkrywcy”.

  6. Karan pisze:

    Kliper2 zgodził się ale podejrzewam jak bardzo w redakcji musiało się zagotować jak pan Orlicki zobaczył co zamierza się tam wydrukować. Skoro w tej sztolni nie było po wojnie zawałów, a wierzyć należy tym co tam często wówczas chodzili, to pozamiatane.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Nie było w tym czasie tam zawałów ani obwałów a wiem to nie tylko od jednej osoby która tam była. Więc spoko 🙂
      Ja jednak trochę patrzę na tę sprawę poprzez etiologię powstania mitu. Wyraźnie daje się zauważyć pewną zależność: im dużej jakaś wersja wydarzeń jest w obiegu i wierzą w nią bezkrytyczni odbiorcy to utrwala się ona w ich umysłach i później ciężko jest tym ludziom przyznać się, że najedli się steku bzdur. Wtedy ci bezkrytyczni odbiorcy zaczynają podświadomie odrzucać fakty, bo ich umysł broni się przed tym, że dostali porażki. Tak działa psychika ludzka.

  7. Zakonnik pisze:

    O rzesz… cała ta historia ze sztolnią nr w takim razie okazała się być… mitem! Pawle świetna robota, dotarłeś do bardzo ciekawych materiałów dokumentalnych. Ale sam podkreślasz, że być może ta legenda nie jest tak do końca fikcją? Skoro odpada sztolnia nr 3 to… ?

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Spokojnie. W części drugiej artykułu ujawnię moje przypuszczenia, choć oczywiście wątpliwości mam ogromne w ten depozyt i nadal uważam, że to było dziełem przypadku.. Ale o tym już w części drugiej.
      Przyznam jednak obiektywnie i uczciwie, że o tym, iż to nie w sztolni nr 3 należało przebierać te zawały w ramach „odkrywania tajemnicy sztolni nr 3”, wiedziałem nie tylko ja i kilku moich znajomych. Pamiętam jak swojego czasu dokazywał na Gontowej kaliski erotoman. On także wiedział, że to na pewno nie ta sztolnia. Nie wiem skąd to wiedział bo nigdy tego nie ujawnił, ale wiedział o tym i był tego pewny. Na 100%. To jedyne w czym mogę przyznać mu rację, bo resztę jego „dokonań” w eksploracji pozostawię bez komentarza…

  8. tomipol1 pisze:

    Ogromnie się cieszę Pawle że przekazujesz kolejne fakty poparte twardymi dowodami. Wpierw muchołapka teraz Gontowa potem……:) Pozostaje się cieszyć iż kolejna grupa czytelników, turystów pozna prawdę i zobaczy przez kogo jest oszukiwana i w jakim celu. Nie wiem czy pamiętasz Naszą dyskusję jak także mówiłem iż jeżeli zostało coś ukryte to nie na trójce a w zupełnie innym miejscu. Ja także jestem przekonany i rozczaruję zapewne wiele osób że jeżeli na Gontowej coś jest to na pewno nie jest to mityczne złoto. Dlaczego? Wie to każdy kto zna Niemieckie procedury obrotu złotem i kosztownościami przez Niemców. Rodzi się zawsze pytanie czy dotarli do tego Rosjanie czy później nasze służby. Cieszę się że Ł.Orlicki zadeklarował się że będzie prowadził polemikę z Tobą w kontekście przedstawionych dowodów. Przytoczę tutaj stare przysłowie Chińskie. Jeżeli nie przyznajesz się do błędu, to popełniasz kolejny błąd. Nie można się też nie zgodzić że Ł. Orlicki i B.Rdułtowski w swojej książce wykonali kawał dobrej roboty. Oczywiście nie uniknęli błędów, niestety każdemu się to podczas takiego śledztwa może się to zdarzyć. W kilku momentach źle zinterpretowali zebrane materiały i poszli w złą stronę. Tym bardziej że pojawia się u nich temat że sztolnia po wojnie była drożna.I nic nie dało im to do myślenia. Jestem teraz niezmiernie ciekawy stanowiska autorów na twoje dowody.I mam nadzieję że nie skończy się to tak jak z Jagodzińcem:) Pamiętam słowa J.Cery lub P.Kruszyńskiego poczekajmy przeanalizujmy, zastanówmy się. Pamiętasz co wtedy mówiłem ? Uciszą sprawę i potem po cichu pójdzie w zapomnienie nie będziemy wracać do sprawy. Riese dla wielu osób to nie pasja jak dla Nas a interes który przynosi dochody.I przyznawanie się to takich błędów oznacza kompromitację oraz co za tym idzie mniejsze zyski. Tu nie chodzi aby króliczka złapać ale żeby go gonić 🙂 A Ty jesteś niestety Tym co chce złapać tego króliczka 🙂 Co do tematu przedstawionego przez Ciebie pozwolę sobie na obszerną wypowiedź po drugiej części i dorzucę zapewne do tego także mocny kamyczek:)

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Obalenie mitu muchołapki nie przypisywałbym tylko sobie, za to wzięło się już wcześniej wielu badaczy historii, miedzy innymi R.Owczarek w swojej książce U Bram „Riese”. Ja postawiłem kropkę nad „i” 🙂 Ten mit już upadł i wierzą w niego jedynie fantaści. Legenda z depozytem, o ile w ogóle był jakiś, to na pewno nie dotyczy sztolni n 3 w Gontowej.

  9. Zakonnik pisze:

    Ł.Orlicki zadeklarował polemikę i tu brawa dla niego, że podjął rękawice. Zapowiada się interesująco.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Sztolnie nr 3 można sobie darować jeżeli chodzi o to że cokolwiek tam było ukryte. Tam nie było pod koniec wojny i po wojnie (do 1947 r.) żadnych zawałów i obwałów a sztolnia runęła sama z powodów takich samych jak sztolnia nr 6 w Jugowicach Górnych. Ja liczę na to, że część druga mojego artykułu wskaże zupełnie nowy kierunek badań na Gontowej i być może ktoś się tego podejmie (weryfikacja). Chętnie razem z moimi znajomymi bym w tym pomógł.

  10. Andrew Dutch pisze:

    Dobry wieczór,
    Panowie, cieszę się z podjęcia tej dyskusji, bo Gontowej rzetelna dyskusja się należy. Jednak mam parę uwag:
    – przede wszystkim dzielicie skórę na niedźwiedziu – jesteśmy przecież przed odpowiedzią Łukasza Orlickiego.
    – nigdy nie było kreowania rzekomego mitu Gontowej i sztolni nr 3 tak jak mitu Muchołapki. To są sprawy przecież nieporównywalne. Nie można poważnej eksploracji i badań, a także ustaleń (Gontowa), z której teraz garściami korzystają inni badacze, łącznie z tymi, którzy teraz poddają krytyce te dokonania (i dobrze dla sprawy), porównywać z… kabaretem (Muchołapka). Panowie, litości.
    – redakcji „O” zależy na polemikach. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, że został opublikowany artykuł Pawła. Dyskusje, podczas których oponenci preferują formy długich artykułów, gdzie skutecznie można wyłożyć swoje racje, są jednak czym innym niż „burze” na FB nad wyrwanym z konteksty skrawkiem dokumentu, na podstawie którego szarżuje się różnego rodzaju hipotezami.

    Podsumowując, im więcej o Gontowej się dowiemy, będąc w krytycznym sporze, tym lepiej.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Racja, muchołapka to absurd, którego chyba nie da się porównać z żadnym innym. Niedawno udzieliłem wywiadu na ten temat dla „Gazety noworudzkiej”. I okazuje się, że w Nowej Rudzie każda osoba z którą rozmawiałem i czytała ten wywiad mówi, że wie o tym, iż to była nieukończona chłodnia kominowa. Ludzie nie są głupi. Jednak prawie każda z tych osób powiedziała mi od razu , że ten wywiad i tak nie zmieni myślenia u fanatyków wierzących w UFO Hitlera i latające talerze. Dla tych fanatyków ta nieukończona w budowie chłodnia kominowa na zawsze już pozostanie „muchołapką” czyli lotniskiem dla latających dzwonów i dysków.

      Legenda depozytowa dotycząca Gontowej nie wiem czy jest prawdziwa, czy tylko wiele na to wskazuje. Naprawdę nie umiem odpowiedzieć na to pytanie na tę chwilę. Ale uważam – tak jak napisałem w części pierwszej artykułu w styczniowym „O” , że tzw. 3-kę z dużą dozą pewności (prawie 100%) można by wykluczyć z tej legendy. Zobaczymy co napisze Łukasz O. Ja chętnie przeczytam i ewentualnie w odpowiedzi pokażę kolejne nigdy dotąd niepublikowane materiały i dokumenty archiwalne, które posiadam. A Gontowa to mój konik, więc mam tego sporo. 🙂

  11. kliper2 pisze:

    Da się porównać ten absurd z Witkowskim on jest równie absurdalny w swych wypowiedziach.(to przez niego cały ten cyrk). Ten to jest typ, jego z Kwietniem trzeba by było skonfrontować w jakimś programie reality show „Dziady część VII”. Panowie by się zapewne dogadali.

  12. Mckornik pisze:

    Witajcie
    W końcu chwila aby coś napisać. Artykuł przeczytałem i przeanalizowałem bo mam i książkę Pawła i książkę Łukasza. Obie o Gontowej. Dwie bardzo różne w treści, choć Paweł nie odnosi się w swojej do depozytu. Ale są u niego relacje „starego”Gronia, Buszty i innych. Artykuł w Odkrywcy uzupełnia wiedzę o depozycie. Przekreśla jednocześnie sztolnię nr 3. Umieram z ciekawości co będzie pokazane w części drugiej i tu mam pytanie do Pawła o to co tu wcześniej o tej sprawie pisał. Paweł pokażesz ten fant z Gontowej o którym pisałeś tu na blogu, że nadaj tej legendzie powagi sprawy i ją uwiarygadnia?

    Trzymam kciuki za polemikę w Odkrywcy. Nie połamcie… kopii ?

  13. Jan.Mat1 pisze:

    Jak zwykle artykuł Pawła w Odkrywcy, konkretna dogłębna analiza poparta dokumentami. Tyle że do niektórych merytoryczne argumenty nie docierają. Co do Pana G. byłbym ostrożny w odbiorze jego rewelacji, miałem okazję poznać opowieści tego Pana w okresie kiedy zarządzał magazynami sprzętu AGD i innymi w Ludwikowicach Kłodzkich, mocno konfabulował w miarę z wzrostem spożycia, zresztą te opowieści żyją już własnym życiem, tak samo jak inne o skrzyniach przewożonych nocą do okolicznych lasów gdzie miały być ukryte.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Ja o nim różne opinie słyszałem. Nie miałem jednak okazji nigdy z nim rozmawiać, a szkoda. Dobrze, że mieliśmy okazję razem z panem A. porozmawiać z Józefem Groniem. To była długa rozmowa i niestety.. więcej z nim już później nie rozmawiałem. : -(

      Ciekawe swoją drogą dlaczego nagle zamilkł „krwi”? Z pewnością przeczytał mój art. o Gontowej, a to jest bardzo dobry analityk.

  14. Mckornik pisze:

    Najciekawsze też czy Ł.Orlicki pokaże dokument archiwalny choć jeden na którym napisane będzie że architekt Paul Moschner mieszkał w Königswalde i pracował dla BL5 „Riese”.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Możemy mieć tylko nadzieję : D Na razie nie dzielmy skóry na niedźwiedziu… może akurat pokaże. Ja pokazałem dokumenty z których wynika, że Oswald Moschner mógł być zatrudniony tymczasowo przez IG Schlesien. A są jeszcze ku temu kolejne dokumentalne przesłanki…. Ale o tym może w kolejnych odcinkach dyskusji na łamach „O”.

  15. Mckornik pisze:

    Andrew Dutch
    Dopiero jesteśmy przed polemiczną odpowiedzą Ł.Orlickiego , prawda, ale jak na razie to jest 1:0 dla Pawła i przewidują, że po opublikowaniu części drugiej to będzie 2:0 a później może nawet brutalne 3:0. Widać to już po tym co Paweł pokazał/napisał w części pierwszej.
    Pozdrawiam

  16. Paweł Jeżewski pisze:

    A ja tak myślę: te prace przeprowadzone w 2011-2013 i 2015 r.przez „Margo” i „Odkrywcę” nie poszły na marne bo dużo się dowiedzieliśmy dzięki temu o sztolni nr 3 i prowadzących z niej korytarzach. Wcześniej znaliśmy te podziemia jedynie z ustnych przekazów tych, którzy tam byli w nieodległym czasie od zakończenia wojny, gdy były one jeszcze całkowicie drożne.
    W części drugiej mojego artykułu w „O” wskażę moje podejrzenia co do miejsca ewentualnego ukrycia depozytu, choć wątpię by on istniał w rzeczywistości. Raczej obstawiałbym to, że dokumenty archiwalne na to poniekąd wskazują i teren, to jednak może być zwykły splot okoliczności. Ale temat będzie nowy i sprawa warta weryfikacji.

  17. krwi pisze:

    Cześć,
    może coś mylę albo źle pamiętam, ale czy czasem nie pisałeś w swojej książce, że zawał z kocami miał być w sztolni nr 2?

    Książki Orlickiego nie czytałem, w sumie do tej pory nawet nie wiedziałem, że motywacją do odkopywania „trójki” była relacja Grabowskiego i poszukiwanie mitycznego depozytu (takie wrażenie, być może mylne odniosłem, czytając komentarze).

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Cześć
      Nie w samej sztolni nr 2, ale… blisko…;) w każdy razie masz rację, w mojej książce uważny czytelnik znajdzie tą informacje. Brawo : ) Jednak w książce nie odnosiłem się do depozytowej zagadki. Po prostu przedstawiłem jak wyglądały te podziemia po wojnie i co w nich było na podstawie relacji uzyskanych od pierwszych powojennych ciekawskich, którzy te podziemia zwiedzali. Masz rację „krwi”, w książce opisałam dlaczego ten zawał powstał (według mnie). Ja podkreślam raz jeszcze: nie wierzę do końca w ten depozyt i szukam racjonalnych rozwiązań.

      Książkę Zaginiony konwój do „Riese” warto mieć i przeczytać. Jest tam sporo ciekawostek, np. bardzo mi się podobało jak wypowiedziano się w niej na temat mitów o Molke.
      Z tego co kojarzę to motywy udrożnienia 3-ki były dwa: utworzenie podziemnej trasy turystycznej i weryfikacja legendy.

  18. Karan pisze:

    Proszę proszę, p.A.Daczkowski apeluje w komentarzach ( tu https://odkrywca.pl/kompleks-gontowa-depozytowa-zagadka/ ) o wstrzymanie opinii do czasu ukazania się odpowiedzi Ł.Orlickiego. A dlaczego ? dlaczego nie wtedy, gdy w ogóle polemika się zakończy? Paweł na pewno odpowie ostrą kontrą jeśli uwagi które wniesie Ł.Orlicki będą tego warte. Może poczekajmy z komentarzami na finał tej polemiki cooo ?

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Odpowiem raczej na pewno, bo sprawi mi to przyjemność , a poza tym nie mogą funkcjonować wie różne wersje wydarzeń. Historia jest tylko jedna 🙂 Polemika nie zamknie się na opinii Ł. Orlickiego, na 100%. To nie byłaby polemika gdyby tak było.

  19. Czarny pisze:

    Przeczytałem artykuł bardzo dokładnie. Za plus uważam ustalenia dotyczące Moschnera, myślę, że wykazałeś prawidłowo, że był to Oswald, a nie Paul. Mam jednak kilka uwag: nie sądzę, że jest w ogóle „mit depozytu w sztolnie nr 3”, bo przecież książka „Konwój do Riese” rozprawiała się z tym „mitem”. BR i ŁO pisali nawet, że pewne wątki wskazują na sztolnie w Gontowej nr 1 i 2, porównywali długość i układ chodników.
    Za błąd uważam też przyjęcie, że „konwoju ciężarówek nie da się nie zauważyć”, bo poniżej było „wiele domów zamieszkałych przez Niemców” (str. 9). Jak wiesz, nie ma w ogóle pewności czy jakikolwiek „konwój” był. Mam nadzieję też, że nie uważasz, że mieszkaniec domu, nawet położonego blisko będzie wiedział o wszystkim, co dzieje się przed sztolnią powyżej w lesie. To niemożliwe. Każdy ma za oknem kawałek świata i jestem pewien, że nie odnotowuje każdego ruchu jaki się tam dzieje (a już zwłaszcza w nocy, podczas niepogody itp). Zwracam uwagę, że sporo ludzi nie miało pojęcia o prowadzeniu poszczególnych prac na Gontowej, kiedy prowadziła je Harenda (!). Ten argument uważam więc na nietrafiony.
    Mam także wątpliwości do zeznań p. Gronia, który jako jedyny podawał opisy sztolni nr 3. Książka BR&ŁO pokazuje dokładnie „różnice” w zeznaniach. Sporo rozmów z nim przeprowadził Piotr Kruszyński i to jeszcze w czasach, kiedy p. Groń lepiej pamiętał całą wyprawę. Przypomnę, że p. Groń twierdził m.in., że chodnik był bardzo długi (na początku, że… 2 km, potem, że już 500m!) i na jego przebiegu nie było skrzyżowań, ani bocznych odnóg. Zwracam uwagę, że w całym Riese nie ma tak długiej sztolni bez bocznych chodników. Prace wykonane w Gontowej dobitnie jednak pokazały, że takie odnogi, a nawet skrzyżowanie jest (np. na 130 m, wykonana przez Niemców oczywiście)! Dlaczego więc p. Groń ich nie widział? To tylko jedna z wątpliwości.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Groń mówił zarówno mi jak i P. Kruszyńskiemu, że istniały boczne korytarze prowadzące od sztolni nr 3. Szczególnie zwracał uwagę na te krótkie, które prowadziły do tzw. wartowni. Groń za każdym razem podkreślał, że nie było w tych korytarzach żadnego obwału / zawału . Leżało tam na spągu jedynie kilka klamotów. Napisz do P. Kruszyńskiego, powie Ci to samo. Groń poruszał się tymi bocznymi korytarzami wartowni z prawej strony swobodnie. Sęk w tym, że wszyscy zainteresowani pytali zawsze Gronia tylko o samą sztolnię i jaka ona była długa. Więc odpowiadał im jedynie na temat sztolni. Ja i P.Kruszyński pytaliśmy Gronia o całokształt tych podziemi. Groń mi te podziemia nawet narysował na kartce papieru, na moją prośbę. Mnie szczególnie interesowało zakończenie tej sztolni, dlatego poprosiłem go o szkic – ale to tak na marginesie. Ja po prostu wiedziałem o co mam go pytać, i jak to się mówi „ciągnąłem go za język”.

      Prace związane z drążeniem sztolni nr 3 i nr 4 były bardzo dobrze widoczne z obecnej ul. J. Kasprowicza. I mieszkańcy Sowiny bardzo dobrze je widzieli, co dziennie. Nie wierzysz? Proszę zobacz wypowiedź autochtonki na tym filmie 8 minuta: 50 sekunda filmu → https://www.youtube.com/watch?v=jBSdTej4uuk. Ja mam od p. Jadwigi spisaną bardzo obszerną relację z wszystkiego co w tamtych czasach widziała i posiadam jej pisemną zgodę na publikację (z resztą od Gronia i innych świadków historii również). Tak więc wszystko było widać, a niektórzy mieszkańcy Sowiny brali czynny udział w tych pracach (to wiem z innego źródła, nie od p.Jadwigi). A już Paul – kobieta, która mieszkała jeden dom poniżej wejścia do sztolni nr 3, to ho ho ho… Ale to już może w następnym artykule o Gontowej napiszę, albo prywatnie Ci powiem. Dodam, że ja mam więcej relacji autochtonów, niż tylko od p. Jadwigi. W każdym razie mieszkańcy Sowiny doskonale widzieli co się dzieje na wschodnim zboczu, gdzie były prowadzone prace górnicze przez firmę Wayss & Freytag A.G. i gdyby tam przyjechał konwój ciężarówek, to na pewno nie uszłoby to ich uwadze.

  20. Karan pisze:

    Czytam co tu piszecie i czuje jak emocje rosną przed kolejną częścią tego artykułu. Gontowa odsłania swoje tajemnice, a może bardziej trafne jest mówić że to Paweł odsłania je coraz bardziej przed czytelnikami. Dzisiaj dopiero 16 styczeń, a do kolejnego numeru Odkrywcy jeszcze pół miecha zostało. Dawno nie czekałem tak na Odkrywce jak teraz czekam. „Orzeł” Orlicki zapowiedział polemikę, tylko że jak widzę jaką Paweł ma wiedzę o Gontowej to nie trzeba być prorokiem żeby przewidzieć, że ino pióra polecą ….

  21. Jan.Mat1 pisze:

    Panowie spokojnie. W sumie nie chodzi o to żeby wytykać komukolwiek błędy. Dyskusja ma na celu dojścia do wspólnych wniosków i wykluczeniu z obiegu mitów.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Bez obaw. Ja nie będę pastwił się i tarmosił w polemice kogoś kto ma po prostu mniejszą wiedzę w danym temacie. Ale powszechnie przyjęte spojrzenie na tą depozytową zagadkę teraz się zmieni. Już nie sztolnia nr 3, a …… Poza tym kto wie, może uda się nam tą legendę do końca zweryfikować, na ile jest prawdziwa. 😉

Dodaj komentarz