Kompleks Gontowa: fakty vs mity c.d. 1.

Za: Gazeta Noworudzka, nr 1308(24) 16-22.06.2022 r. s. 30-31.

Za: Gazeta Noworudzka, nr 1308(24) 16-22.06.2022 r. s. 30-31.

W aktualnym numerze tygodnika „Gazeta Noworudzka” ukazał się kolejny wywiad ze mną. Tym razem tematem była legenda dotycząca ukrycia przez hitlerowców rzekomego depozytu w podziemiach w Gontowej, pod koniec II wojny światowej. W tym wywiadzie przedstawiłem chronologię faktów. Przy okazji podkreślam, że ja nie mam litości dla mitów.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na Kompleks Gontowa: fakty vs mity c.d. 1.

  1. Mikrob pisze:

    Konkretny wywiad. Kto by tą sztolnie miał wysadzić i po co? Żeby Niemcy czuli się bezpiecznie? Niemców się w tamtym czasie chciano z tych terenów pozbyć. Gdyby wysadzano sztolnie to wszystkie by wysadzili przy wejściu a nie tylko jedna. Na dodatek w tamtych czasach nie trzeba było nic wysadzać, wystarczył zakaz nie wchodzić i już, a kto by się odważył to UB by się nim zaopiekowało.

  2. kliper2 pisze:

    No artykuł fajny tylko trochę więcej o tym depozycie mogło by być .

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Ja nie wierzę w ten depozyt, aczkolwiek określone zdarzenia, które miały miejsce, a także dokumenty archiwalne do których dotarłem (opublikowałem w „Odkrywcy”) wskazują, że coś jednak mogło być tam na rzeczy. No i pozostaje kwestia tego zawaliska korytarza wartowni w sztolni nr 2, czy powstało ono w efekcie prowadzonych prac górniczych w ramach realizacji projektu, a urobku już nie zdążono wywieźć, czy powstało ono nieco później, w innym celu…

  3. Zakonnik pisze:

    Byłem pod koniec maja tego roku przed trójką, zajrzałem do środka i zobaczyłem tam skalny armagedon. Sztolnia zawaliła się samoczynnie, po prostu jest bardzo niestabilna skała. To pokazuje jaka była przyczyna w powojennych latach, gdy stopniowo zacisnęły tą sztolnię zawały. A woda z rury odpływowej z tej sztolni leje się jak z gumowego węża strażackiego. „Orzeł” próbował w polemice z Tobą ciemnotę wciskać, że było inaczej.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Podobny los spotkał sztolnię nr 6 w Jugowicach Górnych. Zawodniony materiał skalny poprzecinany uskokami geologicznymi i dodatkowo spękany w wyniku prac górniczo strzałowych. Efekt jaki jest to widać.

  4. tomipol1 pisze:

    Co by tutaj napisać ? Temat rzeka można pisać i pisać i przytaczać konkretne fakty obalające teorie mitomanów. Ci mitomani pojawili się zaraz po wojnie począwszy od samych Niemców którzy pozostali na ziemiach odzyskanych. Oni zaczęli tworzyć różne legendy i opowieści w celu aby zapewnić sobie spokój i bezpieczeństwo. Potem ludność napływowa stworzyła mit strażników skarbów, no po przecież po co Niemcy mieli zostać tutaj. Kolejne mity skarbowe tworzyło UB i Milicja analizując dokumenty archiwalne to jedni przerastali drugich. Milicja i UB dodatkowo stworzyła tyle oddziałów werwolfu że Niemców aż brakło na Ziemiach Odzyskanych 🙂 I tak balon tworzony przez mitomanów rósł i rósł. Kolejne pokolenia dokładały kolejne mity…..W obecnych czasach też mamy masę mitomanów którzy nie tylko powielają mity i bzdury sprzed lat ale tworzą swoje oczywiście wszystko w celu osiągniecia jak największych zysków i sławy. Daleko nie musimy szukać w okolicy mamy kilka takich osób Gdzie prym wiedzie Krzysztof Sz,Dariusz K,Igor W….A teraz kilak logicznych pytań do wszystkich zwolenników ukrytych skarbów i dóbr wszelakich. Czy Wy uważacie Niemców za idiotów? Czasami wydaje mi się że tak Niestety Niemcy nie byli idiotami i nikt nie ukrywałby żadnego depozytu zawalając go tonami skał. Proszę podać mi chodź jeden przykład odnalezienia jakiegoś depozytu od lat 50 na terenie Polski lub innego państwa. Ach Ci Niemcy idioci tak ukryli że nie możemy nic odnaleźć.:) Dlaczego piszę od lat 50, Ponieważ po wojnie i UB I wojsko coś tam niecoś odnalazła. Oczywiście nie było to nic spektakularnego typu złoty pociąg i depozyt bankowy.I tak można by pisać i pisać i podawać konkretne przykłady,fakty i dokumenty ale niestety mitomani są jak sekta. Kolejną grupą należącą do tej sekty jest szary widz który wierzy w te mity. Ten szary widz wierzy we wszystko co usłyszy od guru sekty. I tak koło się toczy i toczy….Dobrze wróćmy do artykułu Pawła. Nic dodać nic ująć konkretne fakty i prawda historyczna Niestety Pawle walka z mitami i mitomanami będzie trwała dalej. Tak normalne tematy jak walka o Molke,Muchołapkę,Riese,Jagodziniec…….Jedno jest pocieszające że wierzących w różne mity i mitomnaów coraz bardziej ubywa i w dużej mierze też dzięki Tobie.No i zostawiam mały niedosyt co myślę o depozycie z Gontowej ?? Ty Pawle wiesz Jakieś trzy lata temu rozmawialiśmy na ten temat. Może jak ktoś z blogowiczów będzie ciekawy mojego zadania to może coś napiszę:)

  5. krwi pisze:

    Cześć,
    Skąd pochodzi relacja Gotthardta? Czy ona jest powszechnie znana w środowisku eksploracyjnym?

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Relacje Gotthardta znajdują się częściowo w mojej książce pt. „Sekrety III Rzeszy w Ludwikowicach Kłodzkich” wydanej w 2018 r. Piszę częściowo bo całość (nagrania, notatki) są w moim prywatnym archiwum, którego nikomu nie udostępniam. Ale nie uzyskałem ich od Gotthardta bezpośrednio rzecz jasna, tylko od ludzi, którzy go dobrze znali (Róża Groń, Józef Groń – od nich najwięcej informacji, później Jan Groń, J. Wicher, i kilka innych osób, których celowo tu nie wymienię…). Relacje Gotthardta znajdują się w małej ilości (ale jednak) również w książce Zaginiony konwój do „Riese”. Z nich dowiecie się np., że Gotthardt cudem przeżył koniec wojny…

  6. Mikrob pisze:

    Tiaaa… „Orzeł” upiera się, że Grabowski przebierał zawał w 3ce w 1945 roku bo w 2011-2013 natrafiono tam w bocznym korytarzu pozostałości akcji eksploracyjnej. Nie dociera do niego to co mówili cytowani przez Ciebie okoliczni mieszkańcy, że w 1945 roku nie było tam zawałów.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Ten zawał w korytarzu wartowni szt.3 powstał w latach 1948-1950 i nieznana ekipa mogła próbować go przebrać, bo myśleli, że to jest zawał z czasów wojny. To, że sztolnia nr 3 stała się „niedostępna” w 1947 r. to nie znaczy, że należy to traktować dosłownie jako 100% niedostępna, co wyjaśniłem, gdy dokładnie przepytałem w 2014 r. Józefa Gronia jak ten zawał w sztolni nr 3 wyglądał. Ta ekipa to nie była ekipa Grabowskiego. On kopał w zawale w 1945 r. w korytarzu wartowni sztolni nr 2.Zawał w korytarzu wartowni sztolni nr 2 był jedynym zawałem w tych wszystkich podziemiach w Gontowej, który pochodził z czasów wojny. Reszta powstawała stopniowo zaczynając już kilka lat po zakończeniu wojny.

      • Zakonnik pisze:

        No i wychodzi na to że hipotezy i bajki z rzacholeckiego lasu o depozycie w Gontowej próbowano dopasować do sztolni nr 3, nie znając faktów. Mity mają to niestety do siebie złego że wsiąkają w mikre umysły jak woda w gąbkę i później są bezmyślnie powielane. Gdy już taki zainfekowany mitem intelektualny pokurcz zderzy się z faktem to reaguje nań jak zombie na hałas :0

        • Paweł Jeżewski pisze:

          Ciekawa metafora. Do dnia obecnego powielany jest mit np. o kompleksie Wielka Sowia i kompleksie Moszna (w rzeczywistości kamieniołom z początku lat 40.), ale to tak na marginesie… Jeszcze wróćmy do tekstu polemicznego naszego „Orła” , bo niestety Redaktor Naczelny nie chciał dalszej naszej polemiki na łamach „O”, a jest co wziąć pod lupę, np. jego grafiki dodanej do wykresu ze skaningu 3-ki w polemice… i tego co pokazał na tym skaningu graficznie w książce.. he he, No sami wyciągnijcie wnioski, pt. zabawa w znajdź różnice 🙂 i wyciągnijcie wniosek, który powinien być oczywisty. Dla mnie jest, zwłaszcza, że ja tam w tej sztolni byłem i wiem co widziałem.

  7. Mckornik pisze:

    W książce Zaginiony konwój do „Riese” jest przedstawiona dzięki uprzejmości p. Piotra Kruszyńskiego bardzo ciekawa część jego rozmowy z Józefem Groniem, która odbyła się w latach 70. Groń mówił, że sztolnia nr 4 miała około 100 m. Potwierdziło się to później, gdy wlot do sztolni odkopano w latach 90. Jednak według „dziennikarskiego śledztwa” długości 30 m więcej w sztolni nr 3 i Groniowi zaczęło się wydawać że przeszedł 800 metrów do 2 km – to jest przykład na „logiczną interpretację” i „logiczne” wnioski, które wyciągnięto na koniec dziennikarskiego śledztwa przedstawionego w książce Zaginiony konwój do „Riese”.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      To jest jeszcze nic… Według „Orła” Groń stanął przed tym zawałem zlokalizowanym na 130 metrze sztolni nr 3 i nie potrafił wejść po kamieniach po tym zawale, przejść po nim i następnie zejść po kamieniach na drugą jego stronę. To zrobiłoby nawet 5-6 letnie dziecko. Tyle że żadnego zawału na tej krzyżówce nie było gdy te sztolnie zwiedzał Józef Groń. On doszedł o wiele dalej, do końca sztolni, która była wówczas w bardzo dobrym stanie górniczym.

      Obejrzycie fragment wywiadu z Orlickim zaczynący się 2:28. https://www.youtube.com/watch?v=-p_L8vG9Chg
      Ten człowiek najwyraźniej nie jest w ogóle świadomy co to znaczy wysadzić sztolnie wydrążoną w kamieniu, na odcinku 30 metrów. W dodatku w swojej książce napisał, że zrobił to JEDEN niemiecki strażnik tajemnic!

      • kliper2 pisze:

        Niemiecki strażnik tajemnic ha ha ha , bo kto inny miał to zrobić

        • Paweł Jeżewski pisze:

          No tak, bo trzeba było jakąś bajkę wymyślić. „Orzeł” ostro pofantazjował również z tymi korytarzami wartowni po lewej stronie (gdy się patrzy w kierunku drążenia sztolni nr 3), na co zwracałem uwagę powyżej. Z taką zdolnością do fantazjowania mógłby opuścić GEMO i z powodzeniem stanąć na czele sowiogórskich miotomanów 🙂

Dodaj komentarz