Moja dieta treningowa

JA (08.2011)

JA (08.2011)

Podczas opisywania zasad mojego indywidualnego treningu (wpis „Mój trening”) pominąłem celowo (zaraz napiszę dlaczego) moją dietę treningową, która według fachowców od sportów siłowych jest fundamentalna i ma znaczące przełożenie na budowę masy mięśniowej, wytrzymałości oraz definicję (tzw. „rzeźbę”). Nie będę polemizował z fachowcami, na pewno mają rację, z resztą tego nie neguję. Tyle, że ja nie uprawiam kulturystyki, uprawiam sporty ekstremalne i robię to jedynie dla własnej przyjemności. Siła i wytrzymałość mięśniowa budowana na siłowni, są mi potrzebne do ich wykonywania, poza tym lubię być w dobrej formie fizycznej. Dlatego w treści tego wpisu o moim treningu wygląda to tak jakbym zupełnie nie stosował żadnej diety. Bo prawda jest taka, że jej nie stosuję. Teraz jednak, dla ścisłości postanowiłem uzupełnić ten poprzedni wpis i co nieco o moim sposobie odżywania napisać, żebyście przestali mnie zasypywać pytaniami co jem, jak jem itd.

Otóż, jak wspomniałem, ja nie stosuje ŻADNEJ diety sportowej. Wyznaję filozofie ciężkiego treningu, wierzę w systematyczny i konsekwentny trening, a odżywiam się poprostu jak człowiek i przez to wyglądam normalnie. Człowiek, który je jak wieprz, zwykle wygląda przez to jak wieprz, i nie ma w tym nic dziwnego. Ja tak nie wyglądam, bo jestem człowiekiem w 100%, więc jem jak człowiek, a nie jak wieprz.

A teraz bardziej szczegółowo:

Głównym celem odżywiania człowieka  jest dostarczenie jego organizmowi energii, która jest niezbędna mu do życia i pracy. Dla porównania głównym celem odżywiania wieprza jest uzyskanie jak największej jego masy (maksymalny przyrost wieprzowiny).

Przykładowo: Ja jem ziemniaki jedynie raz w tygodniu do obiadu. Wieprz zwykle żre to warzywo co dziennie, każdego dnia. Człowiek nie potrzebuje aż takich ilości skrobi ziemniaczanej do prawidłowego funkcjonowania. Wieprz urodził się po to, żeby żreć, on potrzebuje tych apokaliptycznych ilości kalorii by mógł być z niego naprawdę niezły tłucznik-wieprzownik. Więc uważam, że jeżeli ktoś je ziemniaki co dziennie, to albo nie jest świadomy tego co robi i robi to bezmyślnie, albo jego świadomym celem jest wyglądać właśnie tak jak wieprz.

Zasadniczo wieprz żre co mu pod ryj podejdzie i co tylko jest dla niego jadalne. Żre w tak dużych ilościach i tak często jak tylko może. W dodatku lubi żreć, zwierzęta w ogóle wykazują zadowolenie z samego faktu jedzenia (dowiedzione naukowo). Człowiek powinien jeść tyle, ile potrzebuje jego organizm by zapewnić mu niezbędną ilość energii. Osobiście nie upatruje przy tym jakiejś przyjemności, po prostu jem, gdy tego potrzebuje, i nie jem wszystkiego. Mój żołądek to nie śmietnik by wrzucać w niego wszystko z samego faktu, że można to zrobić i smakuje. Przykładowo wszelkie fast-foody uważam za „śmieciowe jedzenie” – długo bym się też zastanawiał czy było by to etyczne karmić tym świnie…

Zrozumiem jeszcze, że można od wielkiego dzwonu zjeść batonik (np. energetyczny), niech będzie. Gorzej już gdy staje się to regułą i takie batoniki lub inne słodycze zjada się co dziennie w dużych ilościach obficie popijąc za każdym razem np. słodką cola..

Alkohol – jest dla ludzi (mądrych), kretyn wyhoduje sobie za jego pomocą tzw .”mięsień piwny” i będzie z tego dumny – „patrzcie jaki jestem kozak, ile to ja potrafie wypić i przy tym zjeść”. (Ja nie pije alkoholu – jestem abstynentem).

Mózgi wieprzy, podobnie jak pozostałe ich organy wewnętrzne, są mocno otłuszczone.. należy o tym pamiętać. Jest takie powiedzenie, że jesteś tym jak jesz. Jeżeli rozpatrując chociażby kwestę wyglądu (o czym wcześniej wspomniałem) to nie mam wątpliwości co do zasadności tego stwierdzenia.

Żyje się raz, i ja mam zamiar przeżyć to życie jak człowiek, a nie jak wieprz. Uwielbiam uprawiać sporty, czynnie wypoczywać, być w formie przy tym cieszyć się dobrym zdrowiem i samopoczuciem. Nie należę do ludzi dla których całe życie to tłuszcz…

 

Autor: Paweł Jeżewski

7 odpowiedzi na „Moja dieta treningowa

  1. Rosito pisze:

    Ho hoho 🙂 ciekawy jestem jaka mine bedzie miał taki wieprz jeden z drugim kiedy ten wpis przeczyta :):) Jestem niemal pewny, że na pewno nie przestanie żreć. To taki element zbydlęcenia (animale), oni maja to we krwi, zrobić z siebie knura. Dobrze ze sie jeszcze nie załatwiają publicznie na trawniku 🙂

  2. pat pisze:

    Dieta super brakuje tylko nazwy np. dieta „racjonalna”. Bardzo łatwa w zapamiętaniu, bo można ją streścić w jednym zdaniu: Ludzie jedzą jak ludzie a wieprze jedzą jak wieprze. Z takimi wieprzakami jest niekiedy problem kiedy przyjdzie ci z takim pracować np. w jednym biurze i jesteś niejako na niego skazany. Są wiecznie albo niezadowoleni albo za bardzo zabawni ( chyba oczekują akceptacji w ten sposób ), jak zwrócisz uwagę takiemu lub takiej że wygląda jak utłuczona świnia to to od razu się rzucają na ciebie, żądaja od nas skurczybyki tolerancji tak jakby ich słonina którą sobie sami głupotą wyhodowali była jakąś ciężką nieuleczalna chorobą. Znam osobiście kilku takich wieprzków i śmiało o nich moge powiedzieć co wiem. Bardzo czesto sa agresywni, agresywnie i cynicznie nastawieni do ludzi (najleszą obrona jest atak), kojarzą mi sie z lenistwem, jezeli nie przejmują sie soba, to nie przejmą się czymś innym, do tego są bardzo złośliwi, szczególnie do osób wyglądających poprostu po ludzku (w przeciwieństwie do zapasionego knura).

  3. Ewa pisze:

    Bardzo pomysłowe i logiczne podejscie do sposobu żywienia, podoba mi sie. Nie ma nic gorszego jak facet wygladajacy jak oblesny wieprz przez to ze nie potrafi sie hamowac od koryta. Kobiety nie ukrywam tez maja z tym problem ale one jakos walcza z ta swoja nadwaga (ciagota do obrzerania sie slodyczami).

    Gratuluje pieknej modelowej sylwetki (i ten kaloryferemk – mniam ;-))
    Pozdrawiam Cieplutko 🙂

  4. Loraz pisze:

    Jak facet wygląda jak wieprz, to zwykle wygląda poprostu jak wieprz, ale jak kobieta wygląda jak zatłuszczona świnia i sie przy tym jeszcze podmaluje (usta, powieki, rzęsy, paznokcie) i zrobi sobie modną fryzurę, to już jest jak dla mnie całkiem niezrozumiała kaplica. To tak jakby wejść do chlewa, ubrać tam jakaś maciorę w modną mini, i co ? i już nie będzie przez to tym czym jest ?? Autor bloga ma rację, tłuszcz zarasta także struktury mózgowe, i potem są tego takie efekty, że sie nie myśli bo sie już nie ma czym (tłuszczem ?)

  5. jadzia pisze:

    Bardzo dobry pomysł i masz w zupełnośći racje ze facet powienien trzymac jakąs diete.ja osobiscie wole jak facet dba osiebie a nie by wyglądał jak wieprz 😛 . co tu duzo mówic fajny blog powodzenia

  6. Księgowy pisze:

    Faktem jest, że kiedy widzimy jakąś osobę po raz pierwszy to w opinii liczy się bardzo wygląd zewnętrzny – tzw. pierwsze wrażenie. Nie znając kompletnie osoby nie jesteśmy w stanie określić żadnych cech charakteru (prawie żadnych). A kiedy to próbujemy okazuje się że często się mylimy, dlatego chociaż nie wszystkim może się to spodobać wygląd zewnętrzny ma duże znaczenie. Dzieje się tak dlatego, iż mamy to w genach. Taka jest nasza natura. Nieświadomie wybieramy sobie na partnerkę / partnera zdrowego osobnika, by zapewnić sobie zdrowe potomstwo. Wybierając tą osobę zdecydowana większość postawi na ludzi szczupłych, a nie na otyłych (oczywiście są wyjątki, które potwierdzają jednak regułę). Szczupła sylwetka jest zdrowa, otyłość to choroba. Nie ma się więc co śmiać z takich ludzi tylko należy im współczuć. Wiele z tych osób nie ma na to wpływu np. przy chorobie cukrzycy człowiek nie jest w stanie trzymać prawidłowej diety. Spory czas temu był też program na National Geographic o ludziach otyłych w USA. Okazało się w 30% przypadków za otyłość nie odpowiadało złe odżywianie, tylko jakiś wirus. Nie zmienia to też faktu, że część osób po prostu nie trzyma diety oraz zdrowego trybu życia. Otyłość jest prawdziwą plagą XXI wielku. Samochody, metra, autobusy, windy, ruchome schody, siedzący tryb pracy, złe odżywianie – to tylko wspomaga otyłość. Dlatego w dzisiejszych czasach ważna jest zdrowa dieta i uprawianie jakiegoś sportu, aby zapewnić sobie ruch. Ludzie nie zdają sobie sprawy jak jedzenie o złej jakości wpływa na nasz organizm. Np. chipsy. Jest w nich zawarta spora ilość (jak w każdym takim produkcie) E621 czyli tzw. glutaminian sodu. Jest to związek chemiczny, który w niewielkich ilościach jest wytwarzany przez nasz organizm. To on zapewnia nam poczucie głodu, kiedy nasz organizm potrzebuje energii. Spożywając jednak takie produkty jak chipsy, w których glutaminian sodu dodawany jest jako przyprawa, zapewniamy naszemu organizmowi jego zbyt wysoką dawkę co doprowadza do jego przedawkowania. Konsekwencją tego jest uzależnienie i jeszcze bardziej wzmożone pragnienie jedzenia tych produktów. Dlatego zdrowe odżywianie i rozsądna dieta to podstawa w dzisiejszych czasach. Tak samo jak ruch na świeżym powietrzu. Dbajmy więc o siebie, zacznijmy zwracać uwagę na to co jemy i wyjdźmy z domu by np. pobiegać.

  7. Chilloutowa pisze:

    Przecież to bierze obrzydzenie na te spaślaki !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *