Źródła informacji

wycieczkaNie polecam czytać artykułów pisanych przez dziennikarzy bo zazwyczaj oni nie mają bladego pojęcia o tym co piszą. Szef każe pisać im artykuły, które będą budzić sensację lub ciekawość, więc dziennikarz „odrobi lekcję”. Później pojawiają się w prasie perełki, takie jak np. „Część badaczy uważa, że to podstawa chłodni kominowej, ale inni badacze uważają, że to było lotnisko dla dyskoidalnych samolotów startujących pionowo o napędzie zero-grawitacyjnym dla kosmitów, którzy lądowali tu za pozwoleniem wermachtu.” itd. Gdybym ja był dziennikarzem to zdanie mówiąc skrótowo wyglądało by tak: „To jest podstawa chłodni kominowej i wie o tym każdy kto ma olej w głowie i jest zdrowy psychicznie.” – tak bym ja pisał bo tak powinna wg mnie wyglądać rzetelna praca każdego dziennikarza. Niestety tak nie wygląda.

Są tacy dziennikarze, którym mam wrażenie, że jak się zapłaci to napiszą wszystko i zrobią wywiad z każdym – to też mi się nie podoba. Dziennikarz to osoba zazwyczaj nie będąca w temacie, ponieważ dziennikarze piszą o wszystkim, więc czemu się dziwić braku rzetelności artykułów podawanych w prasie na konkretny temat. Są dziennikarze, którzy chcąc rzetelnie „odrobić lekcję” nie wypowiadają się od siebie tylko szukają eksperta w danym temacie do zrobienia z nim wywiadu, ale żeby wiedzieć kto jest ekspertem to samemu trzeba mieć przynajmniej jakiś pojęcie.. a oni go zwykle nie mają, więc trafiają do tych, których np. ja jako osoba znająca się w temacie w życiu nie nazwałbym ekspertami. I w ten sposób błędne koło się zamyka. Do publicznej wiadomości trafia więc zazwyczaj samo łajno.

dokładnie.. (fot.PJ)

dokładnie.. (fot.PJ)

Kiedy czytam niektóre art. prasowe ad. niedokończonej budowli „Riese”, które wpadają mi w ręce, to dochodzę do wniosku, że dziennikarz to osoba, której najmniej zależy na podawaniu faktów historycznych. Im więcej sensacji w przedstawianym artykule tym lepiej i nie ważne, jak dalekie to będzie od prawdy. Dlatego wszelkie materiały prasowe (TV, gazety, prasa internetowa) to wg mnie najbardziej kiepskie źródła informacji. Nie polecam ich czytać i oglądać, a każdy kto opiera się na tego typu materiałach jest w mojej ocenie zwykłym ignorantem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na Źródła informacji

  1. Jan_Mat1 pisze:

    Pawle.
    Całkowicie się z Toba zgadzam. Swego czasu na jednym z kanałów telewizyjnych był wyświetlany pseudo naukowo-popularny film o Ludwikowicach – Miłkowie. Ten film był też dostępny Ju Tube, ( obecnie jest zablokowany ze względu na prawa autorskie), Takich bredni nie słyszałem dawno, ” Muchołapka”, ” Góra Jajo”, na której nic nie rośnie, do której prowadziły tory kolejowe, tylko nie pokazał którędy te tory były poprowadzone. W sumie ŻENADA.

  2. kliper2 pisze:

    No jasne że jest to chlodnia kominowa , jak dobrze poszperać w necie mozna nawet znaleśc jej zdjecie ,zreszta podobne konstrukcje mozna znalesc na terenie dolnegośląska .Paweł kiepskie nie kiepskie ale jest to jakis punkt zaczepienia dzieki ktoremu mozna cos sie dowiedziec i zgłebic temat jak kogos zainteresuje.A ten ktury bedzie chcial to wiadome z tych zrodeł nie bedzie czerpał informacji do dalszej rozkminyn i powielał tych kocopołow. Chodzi mi o to ze dzieki temu jest to jakas poszlaka do dalszych poszukiwac prawdy i utwierdzania reszty społeczeństwa jakim manipulantem sa media. Co nie Paweł …?

  3. Paweł Jeżewski pisze:

    Mamy za to jeszcze dostępny dziennikarski zwiastun tej ŻENADY, oto on: http://klodzko.express-miejski.pl/wiadomosc/14020,skarb-lysego-wzgorza. Wołoszański w jednym z tym programów był na Gontowej i takie brednie opowiadał, że myślałem, że nie wyrobię. A kto jest odpowiedzialny za tzw. ZŁOTY POCIĄG i pokazywanie tych bzdur o PODZIEMNYM MIEŚCIE w Walimu ?? PRASA, dziennikarze. Jednym słowem IGNORANCI.

  4. kliper2 pisze:

    Reklama dzwignia handlu . Ktos musi to pchac i napedzać. Ale Wołosko na stare lata widze ma szarpniecia ?(niedługo z Witkowskim beda program razem prowadzic)i tak traci w moich oczach wiele ,uwazam go i tak za dobrego dziennikarza sledczego ale komercja mnie irytuje w jego stylu.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Wołoszański w jednym ze swoich programów powiedział, że w Ludwikowicach Kłodzkich w Miłkowie (wówczas Mölke) w 1930 roku był wybuch metanu…i to jest rzetelność dziennikarza wysokich lotów ?? To jest na miarę naszego konserwatora generalnego, który zakomunikował w mediach, że złoty pociąg istnieje na 99% !! To się w głowie nie mieści jakich ignorantów TV pokazuje.

  5. zorientowany pisze:

    Chyba nikt z Was nie czytał najnowszej książki Igora Witkowskiego i Piotra Kałuży o Ludwikowicach Kłodzkich ! To jest dopiero pokaz „prawdy”. Kryptonim S-3 Największy Projekt Kammlera, (nie)polecam.

    T.

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Czytałem, tzn, fragmentami bo całości nie dałbym rady. Witkowski słynie z tego co pisze..(że się tak delikatnie wyrażę). W jednej ze swoich książek (też napisanych wspólnie z Kałużą) zakomunikował, że zwykły betonowy zbiornik na wodę w Grzmiącej to nie jest zbiornik na wodę tylko bunkier służący do obserwacji triangulacji lotu pocisków rakietowych ! Czujecie tego bluesa ?? Jest jeszcze jedna książka o Ludwikowicach Kł, autorstwa Rdułtowski i Orlicki, miałem ją zamiar przeczytać ale jak zobaczyłem okładkę i tytuł to już wiedziałem, że byłaby to strata czasu. Inwestycja Margo w sztolnię nr 3 w Gontowej i rzekomo mające się tam znajdować ukryte depozyty do złudzenia przypomina mi inwestycję w prażalnię łupków w Dzikowcu za głuchej komuny.

  6. kiris pisze:

    Witajcie…
    Panowie, wasza dyskusja jest bardzo interesująca, zapewne można by było jeszcze bardziej watek pociągnąć, ale po co….Tak właśnie chciałem pociągnąć, ale po chwili zastanowienie się stwierdziłem że nie warto.
    Kto orientuje się w temacie Ludwikowic Kłodzkich, dobrze wie że brednie pisane przez „dziennikarzy” są po to by pobudzać zwoje mózgowe ludzi nie myślących samoistnie.
    Pan Witkowski….pozostawie bez komentarza….
    Pan Wołoszański….niegdyś dobry dziennikarz, dzisiaj podjada go komercja….szkoda
    Pan Orlicki…czytaj jak Witkowski….
    Chłodnia kominowa….zawsze nią była i nie będzie czymś innym…statki kosmiczne, statki niekosmiczne, na gaz kosmiczny i takie tam….
    Panowie, wystarczy popatrzeć na młodych ludzi, którzy ukończyli szkołę podstawową wieczorowo, wystarczy posłuchac niektórych ludzi jak sie wypowiadają niekoniecznie na temat Ludwikowic ale na każdy inny temat….społeczeństwo polskie w większości to tumany do potęgi entej, nie czytający nic…pokolenie fecebukkowców i gamoni. Więc taki gamoń jak coś już przeczyta uznac to trzeba za sukces to dopiero mu te zwoje mózgowe pracują i płaci, płaci za wiedze za informacjie nieprawdziwe…..a jak jest pieniądz to i na jego potrzeby tworzy się opowiastki nie z tej ziemi:)
    Wystarczy…..

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Dlatego właśnie ja już od dawna nie czytuję m.in. popularnego miesięcznika „Odkrywca”, kilka razy się sparzyłem przyłapując autorów tamtejszych art. na bzdurach (dosłownie !), które mam wrażenie, były pisane świadomie dla celów komercyjnych, więc mam już dość. Również jako prawdziwy niekomercyjny badacz i hobbysta w szukaniu faktów i rozwiązywaniu zagadek II wojny światowej na Dolnym Śląski, omijam książki Rdułtowskiego dalekim horyzontem.

  7. McLine pisze:

    „kiris” się nie myli. Większa część odbiorców to kamienne tłuki, zwłaszcza młodzi. Żerują na nich dziennikarskie hieny i biznesmeni, którzy są oszustami z natury.

    ps. na jednym forum ostatnio znowu wzięli się za mordy. To środowisko jakieś takie niespójne, dobrze, że my mamy swoją paczkę i nie dopuszczamy zakłamanych frajerów ani szpicli do siebie. Paweł dałem sobie już spokój z czytaniem forów jakichkolwiek.

    • kiris pisze:

      Witam Panowie może i Panie…

      Czytanie nie jest samo w sobie złe, gdyz poszerzamy nasze horyzonty myślowe, ale czytanie właściwych źródeł, czytanie ze zrozumieniem to juz jest wyższa szkoła jazdy….Nie będe poruszał chłodni kominowej czy też, kopalni w Ludwikowicach, ale odniosę się do tego do czego mamy na ogół dostęp, czyli prasa lub info w internecie choć tutaj to jest jeden wielki mix. Prasa jaką możemy dzisiaj kupić w kioskach czy tez salonikach prasowych, jest rozmaita, poczawszy od gazet codziennych poprzez tygodniki lub tematycznie od politycznej ekonomicznej podróżniczej poprzez porno skończywszy na………………………….coś w rodzaju opisów „misia na wycieczce”…świetne wydanie kolorowy papier, duzo różnych obrazkow i zdjęć, nie zawsze na temat…Natomiast tytuły wypisane tłustą czcionką, wielką czcionką przyciagają wzrok i taki pan Nowaczek czy tez Kowalski zrobi WOOOOOOOW ale musi byc lektura,nie ma co…. kupuje i co? a no to wydał trochę kasy dobre 10 zeta i ….papka z mózgu….mało wlasciwej treści za to reklam co niemiara…autor tekstu liźnie temat, cos tam opisze coś tam doda od siebie a właściwie dużo doda….i na tym artykuł o bardzo wymownym tytule skończył sie.. Kowalski zachodzi w głowe co dalej, kupuje podobny egzemplaz , później cos zaslyszy i juz jest tak nabity wiedza że jak slucha ludzi którzy faktycznie maja cos do powiedzenia to ich prostuje powołując sie na bliżej nieokreslone źródła:) Koniec

      Internet…cóż to co w nim czytamy praktycznie na kazdy temat to musimy sami wyciagnąć wnioski z tego co czytamy, a to co juz nam zostało w pamięci musimy podzielic co najmniej przez 12 i przecedzic przez sito by jakiś wartościowy skrawek wiedzy nam pozostał.
      Panowie może i Panie….pozostaje nam samym badac dociekać, mysleć, oraz pozyskiwac wiedze od ludzi którzy jeszcze coś pamietają a tych jest tyle co na palcach jednej reki zliczyć…i byc wytrwałym w poznawaniu prawdy być niezłomnym w swych działaniach….tak jak Paweł, przed których chyle czoło….

  8. Paweł Jeżewski pisze:

    Kiris ma racje, fakt. Mit tzw. „muchołapki” był już obalany 100-tkę razy albo więcej w literaturze, prasie, itp. Ja pamiętam, że już Aniszewski wyśmiewał nazywanie tego betonowego fundamentu chłodni kominowej „muchołapką” w swojej pierwszej książce, a kiedy to było jak Aniszewski wydał pierwszą książkę, w 1995 roku ?? Później inni również obalali ten bzdurny mit. Wściekle atakował „muchołapkę” również Owczarek, na łamach „Odkrywcy” i w swojej książce też, atakowali ją później wiele razy inni, i atakują nadal, w sumie dobrze, bo stanowi to jakąś przeciwwagę do tych kłamstw powtarzanych 1000 razy, że to nie jest podstawa chłodni kominowej tylko „muchołapka”.

    To, że się na forach internetowo po mordach leją i obrzucają wyzwiskami anonimowo to jest normal- polski chlew społeczny. Dlatego mnie na forach nie ma od dawna bo nie odpowiadają mi takie klimaty.

  9. kliper2 pisze:

    Im większe kłamstwo tym łatwiej w nie uwierzyć

    • zorientowany pisze:

      Kłamstwa mają swoje różne motywy, jedni kłamią bo są z natury kłamcami, czyli kłamią bez celu, inni kłamią bo mają w tym cel, a są też tacy, którzy głoszą nieprawdę, ale nie są kłamcami ponieważ to co mówią wynika z ich błędnych przekonań z czego sobie nie zdają sprawy. Najgorszy rodzaj kłamcy to dziennikarz-kurwa, który podaje do szerokiego spektrum odbiorców wiadomość nieprawdziwą, jeżeli tylko może na tym zarobić (np. jeżeli ktoś mu zapłaci za błędne podanie informacji itp.).Kłamcy są różni z natury, jedni starają się nie być przyłapani, a innym to zwyczajnie zwisa ile osób się połapie i nazwie ich kłamcą, liczą ile osób uda im się okłamać, często dla własnej korzyści majątkowej, gdzie zarobione w ten sposób pieniądze uświęcają według nich wszelkie środki. Są też osoby chore psychicznie, które „kłamią” a w zasadzie w tym przypadku trafne jest określenie „mówią od rzeczy”.

      • Paweł Jeżewski pisze:

        W przypadku eksploracji – bo o niej mówimy – i podawania do publicznej wiadomości różnych wiadomości, uważam,, że 90% kłamstw lub jakkolwiek je nazywać, wynika tylko i wyłącznie z pobudek finansowych. Dziennikarz-kurwa to super określenie 😉 bardzo trafione szczególnie w przypadku podrzędnych dziennikarzy, którzy wiedzą, że przyzwoicie i tak zbyt wielkiej kariery finansowej nie zrobią.

  10. Mieszko Pierwszy pisze:

    Witam wszystkich !

    Bardzo ciekawy blog. Wszędzie w koło w necie padaka i klakierowanie, a tu ciekawe i do rzeczy się pisze więc chętnie się w końcu udzielę.

    Otóż odnośnie powyższego posta, mówiąc krótko i zwięźle prasa funkcjonuje w symbiozie z biznesem turystycznym. Reklama jest dźwignią handlu, prasa potrzebuje krzykliwych tematów, żeby miała rację bytu a komercje turystyczne im takie tematy zapewniają robiąc sobie jednocześnie głośną krzykliwą reklamę. To jest obieg zamknięty. Do tego dochodzą biznesy poboczne (książki, broszury, filmy) na których również korzysta finansowo zarówno prasa jak i komercyjne obiekty turystyczne (dodatkowa reklama). A że to wszystko opiera się na wielkim zakłamaniu tych ludzi, to już ich nie obchodzi skoro kasa im się zgadza. Mnie najbardziej drażni jak widzę później takiego bydlaka w kościele w pierwszym rzędzie, i jeszcze pierwszego do komunii świętej. Myślę sobie wtedy, że pewnie ich matki lizały kogo się da po fiutach za pieniądze, sorry no ale pewne zachowania i cechy charakteru oraz zasady moralne wynosi się z domu w genach po rodzicach.

    pozdrawiam

    • Paweł Jeżewski pisze:

      Witaj Mieszko,

      bardzo dobry komentarz, ostry, ale trafiony i np. mnie się podoba. Ludzie bez wpojonych zasad moralnych i mający głęboki deficyt własnej godności osobistej, napędzani chęcią zdobywania pieniędzy zwykle nie będą przebierali w środkach. Zgadzam się z Tobą, że to się wynosi z domu (wychowanie i geny).

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.